Cytowanie Levinasa to tylko miły bonus :)

Rabbi Shmuly Yankovitz jest młodym rabinem, którego karierę śledzę z radością i szacunkiem. Kształcił się on w chyba najlepszej (moim skromnym zdaniem) jesziwie świata modern orthodox: Chovevei Torah. To bardzo wyjątkowa jesziwa, gdzie ogromny nacisk kładzie się nie tylko na studia halachy i Talmudu w tradycyjny sposób, lecz także na społeczny aspekt tych nauk: na sprawiedliwość społeczną, troskę o równość społeczną, o troski społeczeństwa jako całości, nie tylko środowisk żydowskich. Znaną jest organizacja Uri L’Tzedek, której pasją jest wcielanie w życie żydowskich nauk na temat sprawiedliwości społecznej. Bardzo polecam wszystkim zapoznanie się z jej działalnością. Sama organizacja określa się w następujący sposób:

Uri L’Tzedek is an Orthodox social justice organization guided by Torah values and dedicated to combating suffering and oppression.  Through community based education, leadership development and action, Uri L’Tzedek creates discourse, inspires leaders, and empowers the Jewish community towards creating a more just world.

Przez przypadek znalazłam dwar torę na parszę Noach nagraną przez raw Shmuly’ego. Gorąco polecam:

Reklamy

Buduj przyszłość na sprawiedliwości

Ponownie w tym tygodniu spotykamy się z Deutero-Izajaszem, czytając haftarę do parszy Noach. Podobnie, jak w poprzednim tygodniu, tak i teraz możemy zaznajomić się z częstym pośród po wygnaniowych proroków stylem pocieszania. Czytając rozdział 54 jesteśmy zapewnieni o tym, że wygnańcy powinni byli się już szykować do powrotu. Mieli oni między innymi „rozszerzyć przestrzeń swego namiotu i rozsunąć zasłony siedlisk” gdyż już niedługo wygnańcy mieli „wybuchnąć na lewo i prawo”, a ich potomkowie mieli odziedziczyć narody.

Ciekawym dla mnie jest sposób w jaki prorocy starają się pocieszyć wygnańców, upokorzonych karą Boską. Zgodnie ze słowami Jiszajahu, przyszłość przyćmi swoją wspaniałością wszelkie wspomnienia przeszłości. Nie jest wystarczającym, aby przywrócić naród Jisraela z powrotem do stanu sprzed kary, lecz zapewnienia prorockie wydają się specjalnie przesadzać i wyolbrzymiać nadchodzące niebawem (jak by się wydawało wg słów proroka) zadośćuczynienie.

Gdybyśmy chcieli dosłownie brać słowa Jiszajahu (jak i innych proroków), co według mnie byłoby błędem sprzecznym z intencjami samych autorów, upokorzeni Jisraelici mieliby zostać panami świata, odpłacić opresorom tym samym, jeśli nie gorszym. Prorocy są prawdziwymi znawcami swoich słuchaczy. Dobrze wiedzą do kogo mówią i co mówić aby odnieść oczekiwany skutek. Podobnie jak i nam się może zdarzyć przesadzić gdy staramy się pocieszyć przyjaciółkę cierpiącą po bolesnym rozstaniu, że nie tylko że znajdzie sobie kogoś innego, ale że ta osoba będzie najwspanialszą istotą ludzką jaka kiedykolwiek stąpała po ziemi. Czy kiedykolwiek  myślelibyśmy aby brać takie słowa dosłownie? Wątpię. Czy oznacza to, że autor ich świadomie kłamał? Ależ oczywiście, że nie. W przypadku tego typu proroct celem nie było by przekazać dokładny zapis przyszłości, lecz pocieszyć, rozbudzić nadzieję, uleczyć depresję. Ryzyko było wielkie: wygnani Żydzi mogliby się odwrócić od wiary w JHWH, mogliby uwierzyć, ze to inni bogowie są potężniejsi i zwyczajnie odwrócić się od „przegranego” boga. Pamiętajmy, iż w tych czasam czysty monoteizm był żadkością, częstsza była wiara, że JHWH jest najpotężniejszym z bogów lub, że jest on po prostu „naszym” bogiem i dlatego jest ważniejszy od np Baala. Prorocy mieli jasny cel: uchronić naród w bardzo trudnej sytuacji historycznej przed utratą tożsamości religijno-narodowej. Tak, narodowej: religia nie istniała oddzielnie od religii, tak, jak i świadomość narodowa była w ścisłym związku z wyznawanym lokalnym bóstwem. Dopiero Cyrus Wielki zmienił to podejście w znaczący sposób.

Jakże więc mamy czytać takie zapewnienia „na wyrost” jak w dzisiejszej haftorze? Zwyczajnie, jak przepiękną poezję pocieszycielską, budzącą nadzieję i dodającą otuchę… nawet jeśli często kierowała się do dość niskich emocji ludzkich, jak choćby pragnienie zemsty na oprawcach.

Na zakończenie pragnę przytoczyć fragment jednego z piękniejszych psukim w tej haftorze. Pośród licznych zapewnień o wieczności przymierza Boga z Jisraelem, znajdujemy także następującą radę na przyszłość (54:14):

 בִּצְדָקָה, תִּכּוֹנָנִי – w sprawiedliwości będziesz osadzony

Myślę, że to najważniejszy przekaz. Nie ważne, jak cierpisz, nie ważne jak bardzo chciałbyś się odegrać… To sprawiedliwość ma być fundamentem odbudowywanego narodu.

Piękne słowa wobec praktyki używania Tory do usprawiedliwiania własnych uprzedzeń

Całkiem niedawno natrafiłam na wspaniały blog: Social Issues and Torah. Jest to dokładnie ta tematyka, która mnie jest wyjątkowo droga. Autorem jest rabin chabadzki, Zalman Kastel. Jego posty są przebogate w odniesienia źródłowe i cytaty z ksiąg żydowskich. Jak sam mówi o sobie: „I am active in educational efforts to counter prejudice, particularly when linked to religion, as National Director of Together For Humanity Foundation.”

Bardzo się ucieszyłam, gdy zobaczyłam jego wpis na temat parszat Noach i problemie rasizmu, czyli dokładnie na ten sam temat, jaki ja próbowałam pokryć we własnym poście.

Namawiam do przeczytania całości postu rabina Kastela, gdyż przedstawia on także wyjaśnienia o miejscu Midrasza w tradycji żydowskiej oraz dogłębną analizę problemu synów Chama i przekleństwa. Pozwolę sobie skopiować fragmenty, które szczególnie mnie poruszyły:

General Guidance about Prejudice
Repeatedly in the Torah we are warned about loving the stranger, not mistreating the stranger etc. One reason given for this is that the stranger like the widow and the orphan lacks networks and human protectors and power, those with more power and warned not to abuse this power[xv]. This theme is thundered by the prophets most prominently in the Haftorah of Yom Kippur about those in power who fast but “with a clenched fist of wickedness[xvi]” to exploit the vulnerable. The Talmud states “therefore man was created alone (with a common ancestor, Adam) so that families will not fight to say my father is greater than your father[xvii]”. In our Parsha, in relation to murder, it states that “he spills a person’s blood, his blood will be spilt, because in the image of God, man was made[xviii]  Not white or black man, Not Jewish man, Gay or straight, all humans. We are told not to despise any man[xix].
[…]
The bottom line with all of this in my view is how people act and think in light of the various messages and interpretations of the Torah. When a black person came to my home and someone mumbled something about a curse, that person grasped a superficial aspect of a religious moral message about something else. I would argue that they are disgracing the Torah and disregarding its broader moral guidance. I am saddened and ashamed by this. On the other hand, when Jews fight for human rights regardless of colour or nationality they are drawing on the profound and demanding ethical teachings of Judaism. I cannot deny that I feel proud of those in Australia who stand with our Aboriginal brothers and sisters, and those Jews in many places who have shown leadership on so many social justice causes. This is the choice for us, the way of blessing, or the way of the curse. (wytłuszczenia moje)
Posługując się językiem autora tego wpisu – obyśmy zawsze wybierali drogę błogosławieństwa, nie przekleństwa. Nie bójmy się stanąć przeciwko przejawom rasizmu, wszystko jedno, kto jest ofiarą… bo w przypadku zarazy moralnej typu rasizm, wszyscy jesteśmy ofiarami albo oprawcami, neutralność nie istnieje.
I jeszcze jeden link do świetnego, bogatego artykułu na temat błędnej interpretacji przeklęcia Chama, napisanego przez rabbiego Alana Yutera. Gorąco polecam!

Akcja „Wykorzystaj i wyduś na maksa”

W moim mieście, podobnie jak i w innych, co chwilę widać reklamy tzw. „chwilówek”. Oferty pożyczek dla tych, których banki nie kochają, którym rodziny nie ufają lub nie są w stanie pomóc. Od razu, w miarę skromne sumy za to na dech zapierających odsetkach (nawet do 300%!). Aby przeżyć do pierwszego, by prądu nie odłączyli, bo wesele w rodzinie, bo święta…

Obecnie, w związku ze zbliżającymi się świętami Wszystkich Świętych, wszechobecne są ogłoszenia o „Akcji Znicz”. Lecz nie tej na drogach, mających ułatwić bezpieczny powrót z wizyty na rodzinnych grobach, a raczej specjalnej okazji wyciskania jeszcze więcej z biednych lub nieświadomych kosztów.

Okazje takie, jak wizyty na grobach dla polskich katolików, czy wesele w bliskiej rodzinie, bądź chrzciny, to wydarzenia bardzo emocjonalne. Nie można ich opuścić tylko dlatego, że funduszy brak. A może i można by było… ale teraz, gdy można od razu pożyczyć? To jak się nie pokazać? Jak porzucić groby rodziców lub zignorować wesele bratanka, jeśli w sumie można mieć na to pieniądze? Tylko, że konsekwencje są straszne.

Przeraża mnie, jak wykorzystuje się wysoce trudne sytuacje ludzkie, aby wzbogacić się ich kosztem. Jak gra się na emocjach i społecznych oczekiwaniach, aby samemu sobie gniazdko ułożyć. Jak można nie mieć wyrzutów sumienia?

Mogłabym wymyślać pewnie ciekawe epitety określające takiego typu zachowania… ale wyręczę się słowami sprzed tysięcy lat, bo jak widać problem bogacenia się po plecach biednych nie jest niczym nowym. Prawie każdy prorok w gorących słowach potępiał tego typu zachowania, mogłabym cytować do wieczora. Wybiorę więc tym razem jedynie jednego proroka, Amosa, którego wyjątkowo lubię:

Amos (4:1):

א  שִׁמְעוּ הַדָּבָר הַזֶּה, פָּרוֹת הַבָּשָׁן אֲשֶׁר בְּהַר שֹׁמְרוֹן, הָעֹשְׁקוֹת דַּלִּים, הָרֹצְצוֹת אֶבְיוֹנִים; הָאֹמְרֹת לַאֲדֹנֵיהֶם, הָבִיאָה וְנִשְׁתֶּה. 1 Słuchajcie tych słów, wy tłuste krowy Baszanu, wylegających się na górach Samarii, wy, które uciskacie biednych, depczecie po uciśnionych; które jedynie wołacie do swych mężów: „Wina!”

Amos (8:4 – 7):

ד  שִׁמְעוּ-זֹאת, הַשֹּׁאֲפִים אֶבְיוֹן; וְלַשְׁבִּית, ענוי- (עֲנִיֵּי-) אָרֶץ. 4 Słuchajcie tego, wy, którzy oszukujecie potrzebujących, którzy niszczycie biednych tej ziemi
ה  לֵאמֹר, מָתַי יַעֲבֹר הַחֹדֶשׁ וְנַשְׁבִּירָה שֶּׁבֶר, וְהַשַּׁבָּת, וְנִפְתְּחָה-בָּר–לְהַקְטִין אֵיפָה וּלְהַגְדִּיל שֶׁקֶל, וּלְעַוֵּת מֹאזְנֵי מִרְמָה. 5 mówiąc: „Kiedyż skończy się Rosz Chodesz byśmy mogli sprzedawać ziarno, i kiedy Szabat, byśmy mogli otworzyć magazyny ziarna? zmniejszymy miarę efa, a dodamy wagi do szekla, wypaczając miary;
ו  לִקְנוֹת בַּכֶּסֶף דַּלִּים, וְאֶבְיוֹן בַּעֲבוּר נַעֲלָיִם; וּמַפַּל בַּר, נַשְׁבִּיר. 6 Abyśmy mogli kupić biednego za srebro, a potrzebującego za parę sandałów, i odsprzedamy im słabe ziarna jako dobre.”
ז  נִשְׁבַּע ה’, בִּגְאוֹן יַעֲקֹב; אִם-אֶשְׁכַּח לָנֶצַח, כָּל-מַעֲשֵׂיהֶם. 7 Bóg przyrzekł na Chwałę Jakowa, że nie zapomni niczego, co uczynili.

Nienawiść NIE JEST wartością żydowską, to zwyczajna przypadłość moralnych bankrutów

Pomimo, iż bardzo lubię blog Failed Messiah, czytam go sporadycznie. Dlaczego? Jest zwyczajnie bardzo przygnębiający. Autor wyciąga żydowskie brudy na światło dzienne, obnaża hipokryzję, bigoterię i wypaczenia ultra-ortodoksyjnego świata. Nie czyni tego z nienawiści czy jakiegoś zinternalizowanego antysemityzmu, lecz z troski o stan tradycyjnego Judaizmu. Kiedyś uważałam, że na świecie jest wystarczająco niechęci wobec nas, i wobec tego nie warto dodawać amunicji potencjalnym „wrogom”. Dziś uważam inaczej. Judaizm to nie monolit, Żydzi to nie cudowne stworzenia bez wad. Jesteśmy tak samo podatni na żądzę władzy i pieniądza, rasizm, samolubstwo czy nienawiść. Dodatkowo istnieje przebogata tradycja, która dodaje argumentów tym, którzy wiedzą jak wybiórczo i instrumentalnie ją eksploatować. Wiem, jakie psuki (wersety) biblijne są czasem wykorzystywane by usprawiedliwiać np swój rasizm (pisałam o tym w poście o synach Noacha) czy mizoginię… ale doprawdy, nie jestem w stanie zmusić się do tego, by zrozumieć wydarzenia opisywane ostatnio na łamach Failed Messiah. Otóż wygląda na to, że jakaś malutka grupka fanatyków z Mea Szarim uważa się za spadkobierców antycznych Sikarim. I wprawdzie nie walczą z rzekomymi kolaborantami rzymskimi, lecz chasydami Ger, wystarcza im to, aby uważać się za religijnych Żydów. Nie wiem jakiego Judaizmu są oni wyznawcami, bo nie tego, który ja znam i studiuję. Nie wiem jak znaleźli wytłumaczenie, że można zaatakować człowieka kijami bejsbolowymi i metalowymi łomami, z powodu konfliktu o posesję… tak, nie chodzi o skandal halachiczny czy też gniew na kogoś, kto ktoś np krzywdził dzieci… chodzi o pieniądze.

Powiedziałabym, że jest mi wstyd. Ale… jak to wspaniały współczesny prorok powiedział: „niech się wstydzi ten, kto robi, nie ten kto widzi”.

27 milionów niewolników

Gdzie? Kiedy? Na pewno w odległej przeszłości, prawda? Niestety, nie. Obecnie szacuje się, że około 27 milionów ludzi jest zmuszanych do pracy bez wynagrodzenia lub za grosze. Wielu rodzi się i umiera w niewoli, nie znając innego życia. Inni są porywani, oszukiwani lub okłamywani i następnie odsprzedawani do pracy fizycznej lub prostytucji. Bez względu na wiek, stan zdrowia czy płeć. I nikt nie może czuć się niewinny – codziennie spożywamy produkty, które najprawdopodobniej były wyprodukowane przez uciemiężonych, wykorzystywanych i krzywdzonych bliźnich.

Ogromne koncerny zarabiają krocie skupując kawę, kakao lub herbatę na pniu, bez zainteresowania jak jest to w ogóle możliwe, by można było kupić te produkty tak tanio. Inne wykorzystują pracę dzieci lub dorosłych pracujących w skandalicznych warunkach aby móc sprzedawać swoje ekskluzywne produkty w bogatych krajach. Brak wiedzy nie zwalnia nas od odpowiedzialności – wszyscy jesteśmy dziś zamieszani w niewolnictwo. Czas, aby się dokształcić i wybierać produkty, których producenci starają się aby traktować rolników i rzemieślników uczciwie, jak choćby poprzez szukanie etykiety „Fair Trade”.

Klikając tutaj, możemy się zapoznać z interaktywną mapą niewolnictwa na świecie, gorąco polecam.

Zwróćmy uwagę co, według proroka Jiszajahu (58:6-8), jest prawdziwą formą religijności, która ma przynieść zadowolenie i opiekę Boga:

ו  הֲלוֹא זֶה, צוֹם אֶבְחָרֵהוּ–פַּתֵּחַ חַרְצֻבּוֹת רֶשַׁע, הַתֵּר אֲגֻדּוֹת מוֹטָה; וְשַׁלַּח רְצוּצִים חָפְשִׁים, וְכָל-מוֹטָה תְּנַתֵּקוּ. 6 Czyż nie o taki post cię prosiłem? Abyś rozkuł kajdany nałożone przez nikczemników, rozluźnił zapięcia jarzma; pozwolił uciemiężonym pójść wolno, i że złamiesz każde jarzmo?
ז  הֲלוֹא פָרֹס לָרָעֵב לַחְמֶךָ, וַעֲנִיִּים מְרוּדִים תָּבִיא בָיִת:  כִּי-תִרְאֶה עָרֹם וְכִסִּיתוֹ, וּמִבְּשָׂרְךָ לֹא תִתְעַלָּם. 7 Czyż nie taki, abyś podzielił się chlebem z głodnym, i że wpuścisz do swego domu wygnańców głodnych? Że gdy zobaczysz nagiego, odziejesz go? I że nie odwrócisz się od własnego bliźniego?
ח  אָז יִבָּקַע כַּשַּׁחַר אוֹרֶךָ, וַאֲרֻכָתְךָ מְהֵרָה תִצְמָח; וְהָלַךְ לְפָנֶיךָ צִדְקֶךָ, כְּבוֹד יְהוָה יַאַסְפֶךָ. 8 A wtedy twe światło rozbłyśnie jak o świcie, a uleczenie nastąpi szybko; twoja sprawiedliwość (צִדְקֶךָ) będzie stąpać przed tobą, a chwała Boska będzie twoją tylną strażą.

Mitologia wyjaśnień i wymówek

Gdy czytam historie takie, jak te, które znajdujemy w księdze Bereszit, zawsze zachwyca mnie ludzka potrzeba zrozumienia rzeczywistości. Każda z kultur żyje opowieścią – o jej przeszłości, początkach, wartościach. W mitach przekazywana jest nie tylko domniemana historia danej grupy lecz także komentarz etyczny, przestrogi, wartości moralne i zasady samozachowawcze. Prawie wszystkie ubrane są w dodatkowe nieziemskie moce – bogów, dusze przodków, złośliwe stwory i opiekuńcze duszki. Wszystko to pomagało przetrwać w magicznym świecie pełnym tajemnic, niewiadomych i pytań.

W wielu kulturach zachodniej Azji przetrwały historie o ogromnej powodzi, katakliźmie o światowym  wymiarze. Jest pewnym, że region ten musiała nawiedzić spora powódź, która wywołała przerażenie i próby wyjaśnienia tego zjawiska. Dla mieszkańców tych terenów świat oznaczał tylko i wyłącznie ich region geograficzny, nie jest więc zaskoczeniem, że w parszy Noach czytamy o zniszczeniu „całego świata”. Można sobie tylko wyobrazić jak potężny to był kataklizm, jeśli odbił się w pamięci społecznej na tak długo, praktycznie do dziś (wciąż czytamy opowieść o Noachu, jak również o Gilgameszu).

Jest również fascynującym jak dobrze znaną jest historia wieży Babel, choć w Torze zajmuje ledwo parę wersetów. Wielu historyków wierzy, ze opowieść ta została wywołana widokiem zigurat w mieście Ur (wkrótce usłyszymy o nim więcej gdy dojdziemy do Awrahama), absolutnie fantastycznym osiągnięciem architektonicznym tych czasów. Wielu znało tę budowlę jedynie z opowieści podróżników, która musiała urastać w nich do rozmiarów magicznych, na prawdę „sięgając nieba”. Ponownie nie jest zaskoczeniem, że budowanie takiego obiektu musiało wywołać gniew bogów, którzy, w przekonaniu mieszkańców przyległych ziem, zasiadali na firmanencie. Musimy pamiętać, że dziesiejsze filozoficzne podejście do osoby boga jako nie-fizycznego bytu, jest bardzo abstrakcyjne i dość nowe, wciąż jest wielu ludzi, którzy (choć może nie chca się do tego przyznać) chętnie widzieliby Boga jako patriarchę „zasiadającego” w Niebiosach. Budowanie takiego kolosa to obraza bogów, wieża taka mogłaby przecież prawie dosięgnąć tronu boskiego, co wiązałby się z niewypowiadalnymi wizjami gniewu boskiego.

Te historie jednak, jakkolwiek barwne i ciekawe, nie wywołują specjalnego zamętu. Dają odpowiedź na pytania (jak to się stało, że ludzie mówią różnymi językami?) wyjaśniają przeszłe historie (wspólna pamięć o przeszłym katakliźmie) i wydają opinię i sąd na temat zastanej rzeczywistości. Szczególnie to ostatnie może się okazać problematyczne.

Wciąż dziś są ludzie, którzy wspierają swoje czysto rasistowskie postawy  biblijnymi zapisami na temat synów Noacha. Jak wiemy, miało być ich trzech: Szem, Cham i Jafet. Szem to przodek między innymi Żydów, Jafet Europejczyków, a Cham? Wszystkiego co „gorsze”: od Kenaana, przez Kusz do Egipcjan. Poprzez historię Chama, który rzekomo nie uszanował nagości swego ojca, całe narody są potępione – przede wszystkim Kenaan, który szczęśliwym przypadkiem okaże się wkrótce arcywrogiem Jisraela. Nawet dziś spotykam się z opiniami, że nie ma nic złego w gorszym traktowaniu osób o ciemnym kolorze skóry, bo zostali oni potępieni przez Biblię, więc w czym problem? Podobnie wielu odrzuca etyczne pytania z późniejszych części Tanachu, gdzie Jisrael miał nakazane wyciąć wszystkich Kenaanczyków w pień. Jakże łatwo wyłączyć nam nasze własne krytyczne myślenie, jeśli tylko mamy zewnętrzne wytłumaczenie dla własnej bigoterii. A jeśli jeszcze wymówka ta ma podłoże biblijne, to praktycznie im bardziej nienawistny człowiek będzie, to tym bardziej „religijny” będzie się sobie wydawał.

I mimo iż jest w Biblii wiele wspaniałych micwot, które powinny zneutralizować, czy też wyważyć te opisy pozytywnymi (jak choćby „Kochaj bliźniego swego…”), wielu wybierze te, które pozawalają im dalej szerzyć rasizm lub seksizm (np. na podstawie mitu o Chawie i jej „grzechu”). Biblia jest wspaniałą księgą mitów, wierzeń, doświadczeń ludzkich i prób nadawnia im znaczenia duchowego. Jest oknem umożliwiającym nam wzgląd na życie społeczne pewnych grup osób na przestrzeni wieków… w konkretnym kontekście społecznym. Kontekście, który był wyjątkowo wrogi dla kobiet, obcych, biednych i wszelkich „innych”, nie mieszczących się w ramy wąsko rozumianej „normalności” akceptowanej przez daną grupę społeczną. Powinniśmy być świadomymi czytelnikami własnej tradycji. Nie wybielać problematycznych wątków, nie ignorować ich ani nie używać jako wymówki dla własnych słabości i błędów. Powinniśmy się starać zrozumieć, poznać… ale nie ma potrzeby zostawiania własnego zdrowego rozsądku czy moralnego kompasu za drzwiami.