Grzech… ignorancji? elityzmu? wykluczenia?

Dziś w szabat czytaliśmy jedną z najbardziej znanych historii biblijnych: o stworzeniu świata, o Adamie i Chawie, o wypędzeniu. Na tym biblijnym potraktowaniu Chawy opierają się setki lat prześladowań i upokorzeń kobiet w kulturze Judeo-chrześcijańskiej. Co takiego Chawa zrobiła, że jej postępowanie i karę uważa się za wystarczającą wymówkę dla traktowania kobiet jako obywateli drugiej kategorii?

Przyjżyjmy się bliżej. W skrócie, Bóg powiedział(a) Adamowi, że nie może on sporzywać owoców z jednego konkretnego drzewa. Z późniejszego przekazu wiemy, że Chawa nie dostała bezpośrednio tej micwy od Boga, lecz raczej Adam przekazał jej własną wersję ze sjagiem („płotem” wokół micwy, dodatkowymi obostrzeniami mającymi uchronić przed przypadkowym przekroczeniem zakazu) – tym razem zakaz dotyczył nawet dotykania drzewa, nie tylko jedzenia z niego owoców. Jest to praktyka dość częsta, niestety, nawet dziś. Gdy czy ta się książki halachiczne dla kobiet, nie podaje się konkretnej halachy, lecz raczej wersję ułatwioną (w sensie zrozumienia) i zaostrzoną (w sensie przestrzegania). Nie podaje się źródeł, opinii, argumentów. Nie podaje się czy jest to micwa mideorajta (bezpośrednio oparta na tekście Tory) czy miderabanan (ustanowiona przez rabinów), czy jest to minhag (zwyczaj), chumra (zaostrzenie) i jakie są warunki łagodzenia (wyboru lekula). W tego typu książkach (jak również w tych dla neofitów i powracających do religii) traktuje się kobiety z nieufnością i z góry zakłada iż nie powinny one znać dokładnie prawa, gdyż w pewnym sensie jest to niebezpieczne, wyzwalające, na co nie można pozwolić. Im więcej wiemy, tym więcej decyzji możemy podejmować same za siebie. Im więcej halachy wiemy, tym więcej wiemy jak wiele można zrobić, jak wiele nie trzeba i gdzie można iść lekula. Jednak kobietom nie ufa się by podejmowały takie decyzje… lepiej, aby dostały już przetrawioną przez mężczyn wersję „bezpieczną” i nie martwiły się jakie tak na prawdę jest prawo.

Jak wiemy, w przypadku Chawy takie podejście okazało się tragiczne. Wąż mógł z łatwością wnieść zwątpienie udowadniając, że dodany przez Adama sjag (bądź chumra) nie są prawdziwe, a jeśli one nie są, to pewnie i cała micwa nie jest?

Natasha Turovsky "Expulsion from Paradise"

Ja uważam, że ludziom trzeba zaufać. Zarówno kobietom, jak i mężczyznom, starym wyjadaczom jak i początkującym praktykantom. Wiedza o podstawach praktyki religijnej nie może być tajemnym, elitystycznym skarbem dostępnym nielicznym. Judaizm tak bardzo podkreśla wolny wybór… dlaczego więc zabiera się go narzucając chumry i zaostrzenia ubrane w strój micwy?

Uczmy się same (sami). Wiedza to moc podejmowania wyborów i uczynienia naszej codziennej praktyki „własną”. Warto wiedzieć nie tylko co robić, ale dlaczego mamy to robić, jakie są podstawy takich wymagań, jakie zachowania są zaostrzeniami (które świadomie możemy na siebie wziąć) a gdzie możemy wybrać lekula gdy tak nam się podoba lub sytuacja tego wymaga.

Advertisements

2 responses to “Grzech… ignorancji? elityzmu? wykluczenia?

  1. 1. Nikt nie zabrania kobietom czytania każdej książki. Na książce nie jest napisane – tylko dla kobiet/ tylko dla mężczyzn.
    2. Z codziennego doświadczenia wiem, że najpierw dobrze jest pouczyć się z – jak to nazywasz – książek przeznaczonych dla mężczyzn (?!), ale do codziennego użytku wygodniej używać kompendium o konkretnym stopniu obostrzenia, takim, jaki się wybrało. „Skrótowce” bez komentarzy są wygodne, ale nie są przecież do nauki.
    3. Nikt nie każe trzymać chumrot! Chmumrę nakłada się na siebie dobrowolnie, czyż nie?

    • Jak najbardziej masz rację, ja podkreślam problem braku dostępu do takiej literatury, bądź kulturowo nakazane trzymanie się z daleka. Czyli, że np w bibliotece domowej są wszelkie książki, ale dziewczynki od małego chowane są, że to po prostu nie jest dla nich, one mają głównie ustnie przekazywane co mają lub nie mają robić, a później uczą się z przeznaczonych dla nich książek. Taka jest przekazana rzeczywistość, brak uświadomienia, że nie faktycznie, nigdzie nie jest napisane, że to „tylko dla mężczyzn”.
      Ad. 3 – najpierw trzeba wiedzieć, że dana czynność to chumra lub nie. Weźmy choćby przykład kontrowersji z kicur szulchan aruch Ganzfrieda – on np nie rozróżnia tam co jest halacha, co jest minhag miejscowy, co jest chumra… I wielu ludzi tak jest chowanych, szczególnie kobiety, którym nie dane jest dokonać wyboru, bo zwyczajnie nie wiedzą czy to chumra czy nie. jest słynna anegdota jak to podobno żona raw Solowejczyka nakrzyczała, że on jej kuchnię dekoszeruje, bo umył gary razem z synem (zięciem?) zgodnie z halachą, ale bez chumry, zdaje się, że umył razem mleczne i mięsne (co nie jest zakazane w odpowiednich okolicznościach, ale mało kto tak robi bo się boją, albo nie wiedzą, ze można).

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s