Książka, którą bym bardzo chętnie przeczytała

Właśnie przeczytałam w blogu Failed Messiah o niedawno wydanej książce Talyii Fishmana „Becoming the People of the Talmud: Oral Torah as Written Tradition in Medieval Jewish Cultures”, której recenzję Lawrence’a Grossmana autor bloga zamieszcza u siebie. Już sama ta recenzja z krótkim i ogólnym opisem głównych założeń książki daje wiele do myślenia.

Pozwoliłam sobie ją przetłumaczyć:

… [Fishman] pokazuje nie tylko, że nawet jeśli spisane kopie istniały, w społecznościach żydowskich Mezopotamii, Afryki Północnej i Półwyspu Iberyjskiego z okresu wczesnego średniowiecza Talmud był jeszcze głównie przekazywany ustnie, a także, że autorytatywnych decyzje halachiczne (w prawie żydowskim) często odbiegały od Talmudu. Dopiero w XI i XII wieku we Francji i Niemczech [300 lat po kodyfikacji Talmudu babilońskiego] – centrum życia aszkenazyjskiego – że Żydzi zaczęli doświadczać Talmudu „jako czytelnicy studiujący księgę”, i że księga ta zaczynała być postrzegana jako nadrzędny przewodnik po praktyce religijnej, w procesie podobnym do zmian odbywających się w tym samym czasie wśród nie-Żydów, gdy chrześcijaństwo północnej Europy przeszło do kultury opartej na tekście pisanym z tej opartej na zwyczajach.

Praca XI-wiecznego uczonego francuskiego, Rasziego, ułatwiło traktowanieTalmudu jako jednej długiej książki, poprzez przygotowanie komentarza uważanego do dziś za autorytatywny.  Kolejnym krokiem, realizowanym przez kilka pokoleń uczonych, między innymi wnuków Rasziego – znanych jako Tosafiści – było rozpoznanie i godzenie wielu sprzeczności zawartych w księdze, problem, który rzadko się ujawniał gdy Talmud był wciąż tradycją ustną. W XIII wieku ta specyficzna forma nauki, skupiająca się na zawiłościach tekstu rozpowszechniła się po Pireneje i wśród mędrców Hiszpańskich, a następnie gdzie indziej, i szybko umacnia swoją pozycję jako normatywna forma studiów żydowskich.

W związku z tym, że medium (nośnik) przekształca treść, w książce „Becoming the People of the Talmud” omówione są dwie kluczowe zmiany w Judaizmie jakie dokonały się przez tekstualizację. Oczywistym jest, że ten nowo utworzony „tekst” jest znacznie sztywniejszy niż tradycja ustna, zmniejszając elastyczność autorytetów religijnych w reinterpretacji przeszłej mądrości w świetle nowej rzeczywistości w sposób, który nie zakłócałby świadomości nieprzerwanej tradycji. Tak więc, zauważa Fishman, Tosafiści byli często zdumieni, gdy zobaczyli, że zwyczajowe praktyki religijne, które wyewoluowały naturalnie różniły się od tych, opisanych w tekstach talmudycznych, i w związku z tym wywarli niezwykle mocny wpływ w kazuistycznych próbach ich pogodzenia. …

Podobnie, jak i autor bloga, uważam, że to zmienia bardzo wiele w sposobie oceniania tradycji wielu społeczności Żydowskich. Do tej pory uważano, że Talmud stał się powszechnie obowiązującym już około VIII wieku. Zgodnie z tymi szacunkami stało się to jednak dopiero około XIIIw. Zbyt często traktuje się księgi żydowskiej tradycji jak gdyby były one powszechnie dostępne, znane i akceptowane. Dodatkowym problem jest traktowanie ich zapisów, jak gdyby autorzy żyli w próżni, odpornych na zmiany społeczne, wpływy sytuacji historycznych, religijnych czy kulturowych.

Osobiście uważam sam fakt spisania Tradycji Ustnej za jedną z największych tragedii, która dotknęła Judaizm. Wiem, że to praktycznie bluźnierstwo, ale niestety płacimy za te wybory. Tora Szebaalpe nie bez powodu nazywana jest „ustną” – miało to zapewnić jej elastyczność, dostosowywanie się do zmieniających się warunków, a jedynym trwałym punktem odniesienia byłaby Tora. Oznaczałoby to przepiękną wolność i żywotność Judaizmu. Niestety, nie było wyjścia – z powodu ogromnego ryzyka zakończenia samego istnienia Żydów i ich tradycji w czasach starożytnego Rzymu, przywódcy religijni zdecydowali się spisać wszystko, co pamiętali, aby uchronić w ten sposób choć część tradycji. Nigdy się nie dowiemy ile już odrzucono, zmieniono lub stracono w tym procesie… Najgorsze jest to, że w ten sposób jakby płynne ruchy skostniały, pewne ustalenia wynikające z konkretnej sytuacji historycznej stały się obowiązującym prawem na wieki wieków… A potem było już coraz gorzej, każde jedno postanowienie, decyzję i opinię spisywano jako prawo ze zrozumieniem, że nie wolno nic zmieniać.

Ile bym dała, abyśmy mogli wrócić do sytuacji, gdzie lokalne społeczności kreowały swoje życie w oparciu o Torę, tradycję ustną, zmieniające się warunki, wrażliwość mędrców… ejch…

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s