… abyście nie były jak Rachel i Lea…

Wajece… kolejna parsza, która bardzo zasmuca, gdy przypatrzymy się temu, jak traktowano kobiety. Wystarczy cień empatii, aby cierpieć wraz z Rachelą, Leą oraz ich służkami: Bilchą i Zilpą. Bez wolnej woli, pionki w grze mężczyzn, do których „należą”. Zinternalizowane wypaczone wizje kobiecości boleśnie kładą się na ich samoocenę oraz stosunki między kobietami (siostrami!). Historia rodziny Jaakowa jest potężnym argumentem przeciwko poligamii: jest jasnym jak kobiety walczą same ze sobą o uczucia męża, gdzie główną kartą przetargową jest liczba męskiego potomstwa zrodzona dla niego. Lawan, ojciec sióstr traktuje je jak kolejne sprzęty w domu, przydatne trochę bardziej, gdyż mające potencjał sprowadzenia więcej majątku do już posiadanego. Bądź co bądź, dzięki pięknej Racheli i jej starszej, nie-pięknej Lei, zyskuje taniego wyrobnika na kilkanaście lat pracy.

Wielokrotnie Tora używa bardzo wulgarnego określenia na relacje między Jaakowem a jego żonami, które można przetłumaczyć jako „pokrycie” kobiety (w języku polskim tak się określa kopulacje zwierząt), lub „kładzenie się” z nią. Mało romantycznie… To bardzo smutne, że gdy w końcu słyszymy kobiety, wyrażają one pragnienie bycia kochaną, zyskania mężowskiej aprobaty bądź zazdrości i gniewu z powodu bycia bezdzietną. Rachela nie ma żadnego problemu by iść w ślady Sary i oddać mężowi własną służkę, jak przedmiot, aby przez nią posiąść potomstwo. Gdy myślę o tej historii, nie bardzo mam ochotę błogosławić jakąkolwiek dziewczynkę (a szczególnie mą teoretyczną córkę), aby była jak Rachela i Lea. Mam nadzieję, że uda mi się wychować potencjalną córkę tak, aby była jak najdalej od postaw i przekonań uzewnętrznianych przez Leę i Rachelę (Bilcha i Zilpa wogóle nie mają głosu, nawet w nadawniu imion własnym synom).

Patriarchat, szczególnie w formach tak ekstremalnych jak widzimy w tych starożytnych historiach, jest wyjątkowo krzywdzący. Nie tylko z powodu tego, jak wychowuje naszych synów i jak uczy ich przedmiotowego traktowania kobiet. Lecz przede wszystkim, jak wychowuje nas, kobiety. Jak sprawia, że kobiety wierzą w przedmiotową wartość własnej osoby, jak znajdują swoją wartość jedynie w uznaniu mężczyzny, jak stawia jedną kobietę przeciw drugiej w walce o względy męskie. Proponuję zmianę błogosławieństwa i modlenie się, aby nasze córki, siostrzenice i wnuczki nie były takie, jak Rachela i Lea. Oby poznały wartość własnej osoby bez względu na to, co myślą o nich mężczyzni. Niech mają głos i decydują o własnym losie. Jeśli wybiorą macierzyństwo, niech rodzą dzieci nie dla rozgrywki rodzinnej lub nadziei na bycie zaakceptowaną i obdarzoną uczuciem jako  nagrody za dobre sprawowanie. Niech będą silne, mądre i wrażliwe na potrzeby innych kobiet. Niech nie poświęcają innych w rozgrywce o pozycję w stadzie i względy męskie. Niech nie traktują innych kobiet jako źródła zagrożenia i rywalizacji. Niech będą sobą i miały szanse odkrycia co to znaczy, zanim społeczeństwo narzuci im gotowe wzorce i szablony.

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s