„Nie patrz w dół! Nie chcesz chyba zobaczyć wszystkich tych, na których plecach stoisz?!”

W tym tygodniu nie było trudno zgadnąć dlaczego proroctwa Hoszei zostały wybrane na parszę do Wajece. Zaczyna się ona bowiem od przypomnienia o Jakowie, który uciekł do Aramu i pracował jako pasterz by zarobić na swoją żonę. Reszta tekstu haftary odchodzi od tego tematu i skupia się na grzechach Efraima (jedno z imion Północnego Królestwa jakich używali prorocy) oraz nadchodzącej kary boskiej.

Królestwo Izraela nie ma dobrej prasy w literaturze biblijnej. Zrodzone z rebelii i buntu, od początku przeklęte, potępiane i gromione. Wprawdzie politycznie przeżywało chwile potęgi i dobrobytu (głównie w okresie słabości sąsiadów i wewnętrznych problemów mocarstw), ale społecznie i duchowo nigdy nie miało się dobrze. Dobrobyt został zdobyty na plecach uciśnianej biedoty, Judaizm ledwo zipał, a tam, gdzie jeszcze pamiętano o Imieniu JHWH, rytuał brał górę nad moralnością i naukami etycznymi.

Hoszea, podobnie jak Amos czy Micha, głośno i barwnie opisuje i potępia postępowanie możnych tego kraju:

„Nadal grzeszą i uczynili sobie wytopione statuetki ze srebra wedle własnego pomysłu, bożki, w całości wyrób rzemieślników. I [kapłani] mówią do nich: ‘Złóżcie ofiarę z człowieka, a pocałujecie byki’.” (Hoszea 13:2)

Hoszea odnosi się tu do słynnych dwóch złotych cielców utworzonych przez Jeroboama zaraz po rozbiciu Królestwa Salomona, co było świetnym zagraniem politycznym, gdzie jeden został ustawiony na północy, a drugi na południu kraju, zapobiegając tym potencjalnie niebezpiecznej sytuacji, gdzie ludzie wciąż pielgrzymowaliby do Świątyni Jerozolimskiej we wrogiej Judzie. Ofiary z ludzi niestety nie były aż tak rzadkie, i wielokrotnie spotykamy się z ich potępieniem. Jednym z najbardziej sławnych kultów wymagających ludzkiej ofiary był kult Molocha, gdzie „przeprowadzano przez ogień” dzieci.

Prorok podkreśla co było przyczyną zejścia z właściwej drogi: przesadny dobrobyt. Mimo, iż Tora nie odnosi się negatywnie do majątku samego w sobie, wiele jest powiedziane na temat tego jakie są właściwe drogi na jego pozyskanie, a także jak mamy go używać. Mieszkańcy Północy nie tylko zdobyli swój majątek na krzywdzie niewinnych, ale zaczęli się napawać dumą i zwyczajnie przeżarli się własnym dobrobytem:

„Przesycili się swoimi pastwiskami, przesycili się i ich serca stały się aroganckie, i dlatego zapomnieli o Mnie. Staną się dla nich lwem, panterą czającą się przy trakcie.” (Hoszea 13:5-6)

Bóg przeistacza się w bestię z powodu amnezji Swojego ludu. Zapomnieli oni skąd tak na prawdę pochodzi ich dobrobyt, potocznie mówiąc woda sodowa im odbiła. Upili się własnym sukcesem i uwierzyli, że całkowicie jest on dziełem ich samych.

I tu się bardzo mylą. Miłą jest myśl, że nasze sukcesy są tylko i wyłącznie naszą własną zasługą… Lecz nigdy jednak tak nie jest. Zawsze pracują na niego tysiące… tych, którzy mają łatwo rozpoznawalne twarze (nasza rodzina, bliscy, przyjaciele, nauczyciele itd) jak również ci, o których istnieniu nawet nie wiemy, lub nie chcemy wiedzieć. To wszyscy ci, którzy tworzą system edukacji, którzy w pocie czoła produkują materiały, z których korzystamy, ci, którzy wpadli na genialne pomysły i dokonali niesamowitych odkryć, a które są teraz dla mnie czymś oczywistym. To także ci, których nie wspiera system uprzywilejowania, i którzy odpadli w wyścigu abym to ja mogła nieświadomie zyskać dzięki „właściwemu” kolorowi skóry, pochodzeniu czy wykształceniu. To wszyscy ci, którzy mieli pecha urodzić się po złej stronie miasta, którzy w przedbiegach odpadli z konkursu. Ba, oni nawet nie wiedzieli, że jakiś konkurs istnieje…

Myślenie, że nasz sukces jest li tylko własnym osiągnięciem, jest bardzo niebezpiecznym. Stąd bowiem tylko krok do myśli, że ci, którzy sukcesu nie odnieśli są jedynie sobie samym winni… Jakże często widzimy taką postawę dziś, gdzie ludzie biedni obarczani są pełną odpowiedzialnością za swoją sytuację. Jakby żyli w próżni, jakbyśmy wszyscy mieli równy start albo jakby nie było różnic w tym, jak sie ludzi postrzega, ocenia i traktuje na podstawie ich płci, koloru skóry, pochodzenia, religii czy orientacji seksualnej.

Okażmy wdzięczność tam, gdzie się ona należy. Piszmy własne „mowy oskarowe”. Uświadamiajmy sobie po ilu plecach wdrapaliśmy się by osiągnąć to, co mamy. Ile anonimowych rąk pracowały by pchnąć nas w górę. Ilu cierpiało niesprawiedliwie po drodze. I idea ta jest ważna zarówno w wymiarze osobistym, jak i globalnym, narodowym.

Jeżeli sam Bóg, potęga i nie-ludzka siła może stracić cierpliwość, poczuć się zapomnianym, odrzuconym i wściekłym z powodu braku wdzięczności, jakże bardziej powinniśmy dbać o to, by okazać wdzięczność stworzeniom z krwi i kości?

„Z uścisku grobu bym ich uratował, zbawił od samej śmierci. Ale teraz stanę się dla ciebie słowami śmierci, Ja będę tym, który ustanowi dla ciebie wyrok śmierci, nie odczuję skruchy.” (Hoszea 13:14)

 

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s