Kto jest silnym? Ten, kto panuje nad własnymi żądzami. (Pirke Awot)

Rembrandt. Przepiękny spokój na twarzy anioła.

I znów spóźniłam się z komentarzem do parszy przed Szabatem… ale to nie szkodzi, Tora jest niezależna od czasu, a wyznaczone parsze to tylko sugestie i przydatny terminarz. Tora nie ma terminu przydatności do spożycia i przejścia Jaakowa, o których czytamy w parszy Wajiszlach są tak samo aktualne dziś, jak były przed Szabatem.

W rodziale 32. Bereszit Jaakow uczestniczy w znajej potyczce z aniołem (a może z samym Bogiem? Tak by wynikało z Jaakowa późniejszego wytłumaczenia dla nowej nazwy miejsca). Właśnie przygotowywał się do pierwszego spotkania z bratem bliźniakiem, po długoletniej przerwie. Jaakow jest przerażony, co jest całkiem zrozumiałe: ostatnim razem, gdy przebywał w pobliżu swego brata okradał go z prawa pierworództwa.

Po przygotowaniu strategii, podzieleniu obozu, dobytku i rodziny, Jaakow przeprawia się przez rzekę Jabok i zostaje sam. Wydaje się, że nastąpiło to po raz pierwszy od bardzo dawna, gdy jest on „lewado”. To właśnie wtedy zaatakował go anioł. Według Tory walczył on z nim przez całą noc, aż przed samym nastaniem świtu anioł poprosił Jaakowa by go puścił (czym natychmiast przypomina wampira, ale to już inna sprawa) i aby sobie ułatwić to zadanie, uszkodził jego staw biodrowy. Jaakow mimo wszystko nie chce wypuścić anioła i żąda od niego by ten zdradził mu swoje imię. Anioł poprosił o to samo i gdy je usłyszał, powiedział: Nie, nie jesteś już Jaakowem lecz Jisraelem, gdyż walczyłeś z Bogiem i z ludźmi, i ich zmogłeś.

Przepiękny jest ten moment. Istotność i potęga imion jest oczywista dla każdego czytelnika Tanachu. Jeszcze bardziej znaczący jest moment, gdy są one zmieniane. Awram i Saraj zostają Awrahamem i Sarą, Hoszea zostaje Jehoszuą, Ben Oni zostaje Binjaminem… Imiona są wyrazem nadziei rodziców, modlitw, podziękowań lub upamiętnieniem wydarzeń. Do tej pory Jaakow był jedynie „zapiętkiem”, tym, który wyszedł z łona matki trzymając brata za piętę. Od tej pory miał się uwolnić od tego związku z bratem, jakby miał przeciąć pępowinę. Jasno widzimy, że Jaakow nigdy nie zapomniał o tym, co zrobił bratu, że najprawdopodobniej miał wyrzuty sumienia (i słusznie), i panicznie bał się zemsty brata (również całkiem prawidłowo). Od tej pory miał się jednak stać kimś innym. Stał się wojownikiem, który walczył i zwyciężył – nie tylko z ludźmi, ale także z tym, co Boskie.

My, Żydzi, jesteśmy określani mianem dzieci Jisraela. My wszyscy mamy część w jego walce i zmaganiach. Każdy z nas co dzień zmaga się z indywidualnymi problemami o mniejszej i większej skali. I dzięki przykładowi Jaakowa-Jisraela wiemy także, że nie tylko mamy prawo by zmagać się i z samym Bogiem, zmagania te są nawet chwalone.

Ira Thomas

Zastanawiam się, jak to wyglądało w przypadku Jaakowa. Nie przypominam sobie żadnej chwili, gdy Jaakow wyraziłby zwątpienie, gniew czy choćby proste pytanie skierowane do Boga. Nie buntuje się on przeciwko Boskim decyzjom jak choćby Awraham, wydaje się dość pasywny i łatwo akceptujący życiowe zmiany i problemy. Czyżby była to jedynie fasada? Czy w głębi duszy Jaakowa trwała ciągła burza? Czy jego strach przed Esawem świadczy o ty, że nigdy nie zaakceptował on decyzji swojej matki (która jakoby wypełniała Boskie nakazy), a co za tym idzie i Boskich? Dlaczego jednak nigdy o tym nie czytamy?

Myślę, że Jaakow cierpiał w ciszy przez wszystkie te lata. Że mimo, iż wykradł podstępem prawo pierworództwa od swojego brata i przyjął, że tak trzeba dla dobra dalszych pokoleń, nie zaakceptował tego do końca i być może nie wierzył w to, że czasem trzeba zrobić coś podłego czy niskiego dla „wyższego dobra” (w czym miałby poparcie prof. Dumbledore’a). Myślę, że anioł zmieniając jego imię powiedział mu tak na prawdę: „Zrobiłeś coś moralnie problematycznego, bo taka była potrzeba chwili; ale dobrze, że nie uważasz tego za coś godnego do chwały. Przez wszystkie te lata męczyłeś się z wyrzutami sumienia i wyrzutami wobec Boga, który tego od ciebie zażądał. To jest cena, jaką musisz zapłacić. Jesteś prawdziwym wojownikiem i mocarzem, zapanowałeś nad własnymi niskimi pobudkami i nie zatraciłeś się w pysze.”

Jaakow mógł bardzo łatwo wmówić sobie przez te wszystkie lata, że Esaw nie zasługuje na uwagę, że to właśnie jemu należało się to błogosławieństwo, że jest lepszy i godniejszy od brata aby je otrzymać. Jednak tego nie zrobił. Określił się mianem sługi Esawa nie ze strachu, lecz z prawdziwej pokory i wstydu. I Esaw, mimo że miał wszelkie prawo by zaatakować lub zignorować brata-oszusta, przytulił go i ucałował. Tu oboje są dla mnie bohaterami. Oboje pokonali małostkowe uczucia i nie bali się okazać słabości w imię zgody. To między innymi dzięki tej historii z dumą określam się mianem bat Jisrael.

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s