Nie do końca szczęśliwe zakończenie

"Joseph" by Adi Nes

W tym tygodniu kontynuujemy historię Josefa i jego braci w Egipcie. Josef w końcu ujawnia swoją tożsamość i wielka radość panuje wszędzie… aż chciałoby się powiedzieć „i żyli długo i szczęśliwie”. W oczach Josefa bracia (a szczególnie Jehuda) zrehabilitowali się, ich dbałość o Benjamina w jakiś sposób udowadnia ich przemianę duchową i sprwia, że Josef decyduje się do powrotu na łono rodziny. Jehuda faktycznie walczy jak lew (świadomie dobrana metafora) nie tylko o dobro Benjamina, lecz głównie o uczucia i zdrowie ojca, który mógłby nie przeżyć następnej tragedii.

Co mnie ciekawi szczególnie, nie jest co się dzieje i co mówią różni bohaterowie, lecz czego brak. Gdy Jaakow dowiaduje się, że Josef jest w Egipcie, nie padają żadne pytania. Czy nie ciekawi go jak jego syn dostał się do Egiptu? Nie oskarża starszych synów? Czy nie domyśla się co jego synowie zrobili? Jaakow wydaje się wyjątkowo pobłażliwy wobec swoich synów. Podobnie jak jedynym komentarzem po masakrze dokonanej przez Lewiego i Szymona było, że narobili mu kłopotów, tak nigdy nie oskarżał ani nie obarczał odpowiedzialnością synów za tragedię Josefa (dlaczego nie zaopiekowali się nim?). Możliwe, że nie widział związku pomiędzy rzekomą śmiercią Josefa a resztą synów wtedy… ale teraz? A jednak nie ma nawet jednego słowa na ten temat. Ludzie dorastają i dojrzewają. Szczerze mam nadzieję, że bracia zrozumieli jak straszną rzecz zrobili i bardzo żałowali swojej decyzji sprzed lat… Ale brakuje mi jednak choćby zwykłego „przepraszam”. Wiem, że Josef wyraził swe przekonanie, że wszystko to było wolą Boga, ale nie zmienia to faktu, że bracia dokonali wolnego wyboru. Nie ważne, czy później to się wszystko odkręciło na lepsze. Jeżeli ktoś zostanie ranny w brutalnym ataku, w czego konsekwencji pozna lekarza, zakocha się i będzie szczęśliwym, czy to oznacza, że winny brutalnego ataku ma zostać zwolnionym z odpowiedzialności? Raczej nie. Wszystko jedno, jak dalej potoczyły się losy – bracia chcieli zabić swojego młodszego brata z zawiści i nienawiści. Bóg nie zabrał im wolnej woli, byli wolnymi ludźmi, robiącymi to, co uważali za stosowne. Do tego dobrze wiedzieli, że zrobili coś złego, bo zakryli swoje ślady sprytną historyjką o dzikim zwierzęciu aby uniknąć podejrzeń. Nie wiem jak mogli żyć tak długo bez wyznania swoich czynów ojcu. Żaden z nich się nie złamał pod ciężarem wyrzutów sumienia? Nie chciał się udać do Egiptu by spróbować odnaleźć brata? Nikt nie próbował naprawić błędnych decyzji sprzed lat?

Nawet jeśli ofiara nie ma w sobie złości wobec oprawców, muszą oni i tak ponieść karę. A przynajmniej przejść przez bolesną rozmowę z ojcem, Josefem i resztą rodziny. Nie powinnno się założyć, że „na pewno im przykro”, trzeba to wypowiedzieć. Jehuda powinien mieć przynajmniej tyle odwagi, żeby przeprosić Josefa i Jaakowa. Czuję, że Tora przegapiła świetną okazję do tzw „momentu pedagogicznego”, gdzie można by dać wspaniały przykład odpowiedniej postawy moralnej, odpowiedzialności za własne postępowanie i siły wyrażenia prawdy o przeszłych błędach.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s