Z modlitwą na bakier

Meesh, moja nauczycielka Talmudu, podczas porannej modlitwy w czasie jednego z tiuli.

Parę lat temu uczestniczyłam w warsztatach na temat modlitwy. Jednym z tematów dyskusji było dlaczego często mamy z nią problemy. Odsuwając na bok kwestię czy ktokolwiek słyszy nasze modlitwy (oprócz nas samych), dlaczego tak często osoby, które wierzą w istnienie Boga mają trudności z modlitwą? Pamiętam dwie ciekawe wypowiedzi. Jedna osoba powiedziała, że z powodu braku porządnej edukacji żydowskiej nie rozumie dobrze słów tradycyjnej, Hebrajskiej, modlitwy i przez to trudno szczerze się w nią zaangażować. Druga osoba, Izraelczyk, powiedziała, że rozumie każde jedno słowo modlitw i właśnie dlatego nie jest w stanie ich szczerze wypowiadać.

Modlitwy powstawały na przestrzeni wielu wieków. Są przepięknym zapisem ludzkich marzeń, dążeń, przeżyć, bólu, radości… Są wyrazem wyobrażeń o Bogu i relacji człowieka z Bóstwem. Mówią o osobistych i społecznych zoobowiązaniach, przypominają o obowiązkach i karach za nieposłuszeństwo.

Za pierwszą modlitwę wyrażoną za kogoś innego uznaje się krótką, ale bardzo dosadną modlitwę Moszego za swoją siostrę: „Proszę Boże, uzdrów ją”. Ale już wcześniej mamy niebezpośredni zapis o takiej praktyce. Awraham nazwany został przez Boga „prorokiem”, a wyjaśnienie tej nazwy było jasne: „bo będzie się on za ciebie modlił”. Modlitwa może być wstawiennictwem, wyrazem poparcia, okazaniem uczuć i empatii. Cóż innego robili prorocy? Jakże często wnosili błagalne wołania do Boga o litość, ratunek i wybaczenie dla zbłąkanego narodu żydowskiego. Co jest pięknym, że mimo iż tylko nielicznym z nich udało się wpłynąć na wolę Boga i zmienić Jego decyzje, wciąż próbowali, nie poddawali się.

Modlitwy to również wspaniałe studium czasów, w których powstawały. Jak wtedy wyrażały swój gniew ofiary okrutnych tragedii? Dziś słowa w stylu „szczęśliwi będą,  którzy rozbiją główki ich dzieci o skały” są wielce bolesne, krępujące, brutalne… Dziś nikt by już tak nie napisał. Ale jak można sądzić ofiarę za wyrażanie swego bólu w takich sposób? Jakże ludzkim jest pragnienie zemsty i poczucia istnienia jakiejś kosmicznej sprawiedliwości? Nawet, jeśli przy okazji bardzo niesprawiedliwej sprawiedliwości…

Modlitwy to także zapis filozofii autora. Jak wyobrazał sobie nagrodę za właściwe postępowanie, a co było dla niego karą? Na jakich wartościach się skupiał, jakie cechy Boga wydawały się najważniejsze? To, o co w nich proszono jasno ukazuje co uważano za największą wartość.

Ja sama mam wiele problemów z modlitwami. I to zarówno dlatego, że nie rozumiem wszystkiego, jak i dlatego, że rozumiem za dużo. Nie wiem czy Ktoś słucha… ale wiem, że ja słucham – jakie słowa chcę sama sobie powtarzać, internalizować? Jeśli modlitwa to również „ osądź  własnego siebie” (co sugeruje znaczenie słowa lehitpalel), to na co chcę sama sobie zwracać uwagę? Na jakie grzechy i niedociągnięcia? Do czego dążę, jeżeli modlitwy to też i wyrażenie dążeń?

Bardzo lubię czytać modlitwy, gdy mam ku temu okazję. Nie, nie modlę się regularnie, tak na prawdę to bardzo rzadko jeśli mówimy o tradycyjnej formie modlitwy. Czasem mówię coś do siebie, wyrażam nadzieje i pragnienia. Czasem wyrażę radość z tego co mam. Staram się także „modlić stopami” jak to powiedział rabbi Abraham Joshua Heschel (po marszu z dr. Martinem Lutherem Kingiem), czyli czynami wyrażać dążenia, empatię i prorocze rozumienie modlitwy. Ale lubię też je zwyczajnie czytać, jak piękną poezję, którą w większości są. Staram się zrozumieć duszę autora, jego życie, jego pokolenie i jego społeczność. Wiele się można z tego nauczyć – jak wiele nas łączy, jak wiele się zmieniło. Czasem ból w duszy jest ten sam, choć wyrażany inaczej. Czasem poglądy są sprzeczne z moimi i jest mi przykro, że ktoś kiedyś je głosił (a wielu wciąż powtarza i internalizuje). Ale  mimo wszystko – gdy otwieram sidur, czuję się u siebie, jak na dawno odkładanym spotkaniu rodzinnym, gdzie choć jest tam wujek z rasistowskimi komentarzami, ulubiony, choć niezrozumiały trzeci kuzyn poeta i wizjoner, albo ciotka mądra, ale furiatka… kocha się ich wszystkich.

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s