Tora i cierpiący Żydzi w Egipcie

I znowu bardzo wiele się dzieje w dzisiejszej parszy. Mamy wielkie objawienie Boga i Jego Imion, słynne cztery wyrażenia wyzwolenia, które zapoczątkowały symbolikę czwórek w czasie Sederu, mamy bunty i wątpliwości Moszego co do pomyślności swojej misji, a także mamy kilka pierwszych plag.

Ale mnie szczególnie zaciekawiło jedno zdanie. Po tym, jak Mosze rozmawiał z Izraelitami, Tora mówi nam, że oni „nie posłuchali Moszego z powodu zadyszki i ciężkiej pracy” (6:9). Zachwyca mnie zrozumienie Tory dla natury ludzkiej. Nie ma tu potępienia, nie ma krytyki, jest tylko wyjaśnienie sytuacji.

Wiele krytyki jest wyrażanej pod adresem ludzi w ciężkiej sytuacji życiowej. A to czemu się nie przeprowadzą, czemu nie znajdą (lepszej) pracy, czemu nie pójda na kursy dokształcające, czemu nie zbuntują się przeciw nieuczyciwym praktykom w miejscu pracy, czemu ryzykują zatrudniając się na czarno itd. A jeśli niczego tego typu nie robią, to są sami sobie winni. Łatwo jest krytykować z perspektywy wygodnego fotela, mając pełny portfel i w miarę bezpieczny byt. Wtedy łatwo też marzyć o wielkich rzeczach, planować rozwój, zmieniać pracę na jeszcze lepszą bądź snuć dywagacje na temat „co by było gdyby”. „Gdybym ja był bezrobotny to bym się przeniósł do dużego miasta, bo tam łatwiej o pracę”. „Nie dałbym się tak traktować, powiedziałbym szefowi co o nim myślę, nie ważne ryzyko”. „Tylko idiota i miernota tkwi w beznadziejnej sytuacji, ja bym na pewno coś zrobił” itd.

Jedno ze słynnych zdjęć dokumentujących Wielki Kryzys w USA w latach 30tych

Tora jednak wykazuje się dużo większą dozą empatii. Ciężka, niewolnicza praca zmienia sposób w jaki człowiek postrzega własne życie, możliwości i szanse na przyszłość. Trudna sytuacja może pognębić i odebrać wszelką nadzieję na zmianę i polepszenie bytu. Najważniejsze jest przetrwanie kolejnego dnia, myślenie długoplanowe rzadko wchodzi w rachubę. To dlatego ludzie obwiniali Moszego za pogorszenie się ich sytuacji, gdy faraon zwiększył wymagane kwoty dzienne. Zamiast obarczać odpowiedzialnością prawdziwe źródło cierpień – faraona, obarczyli nią tego, który porwał się z motyką na słońce i w ich mniemaniu zdenerwował tylko faraona. Znane zło jest lepsze niż perspektywa pełnej wolności w odległej przyszłości. Najważniejsze, by się nie pogorszyło, trudno myśleć o całkowitym zlikwidowaniu bólu, cierpienia i codziennej ciężkiej pracy niewolniczej, szczególnie gdy nawet nie przychodziło do głowy, że istnieje taka opcja. A z czasem, oczekuje się tylko przetrwania do wieczora. Podobnie było w przypadku aktywistów próbujących zmienić jakąś niesprawiedliwą sytuację społeczną – czy to zakończyć niewolnictwo Afroamerykanów, czy to polepszyć sytuację robotników w sweatshopach. Często pierwszą reakcją było karanie niewinnych, nawet nie aktywistów (Mosze też mógł zwyczajnie odejść, dla niego wystarczającą karą byłą zobaczyć, jak „przez niego” cierpią jego bracia), lecz właśnie tych, w imieniu których występowali. Winą byli obarczani aktywiści, nie prawdziwi prześladowcy.

Przydałoby się nam więcej tego typu podejścia – pełnego zrozumienia, empatii i ciepła – w naszym codziennym życiu. Szczególnie, gdy politycy próbują zwalać całą winę za trudności na osoby, które tkwią po uszy w koszmarze. Talmud uczy nas, że „więzień nie jest w stanie sam wyswobodzić się ze swojego więzienia”. Skrajna bieda, depresja lub tkwienie w toksycznym środowisku może być właśnie takim więzieniem.

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s