Warto stanąć w obronie ludzi, nawet przeciwko samemu Bogu

Parsza Ki Tisa jest wyjątkowo napakowana wspaniałymi ideami i motywami. Trudno się zdecydować, o czym mówić… czy o grzechu Złotego Cielca? Czy o tabu liczenia ludzi, czy może o wykonaniu drugiego zestawu tablic?

Osobiście najbardziej ciągnie mnie do niesamowicie dramatycznej sceny, w której Mosze próbuje przekonać Boga, by ten nie zniszczył narodu. Cała Tora jest dość antropomorficzna, jednak to, w jaki sposób Bóg jest przedstawiony tutaj, przekracza typowe metafory. Bóg jawi się tu jak człowiek z ogromnym temperamentem, który nie jest w stanie kontrolować własnych odruchów, ale za to bardzo dba o to, co o nim powiedzą inni i jest wręcz próżny w dbałości o swój międzynarodowy wizerunek… muszę przyznać, że Mosze zdecydowanie lepiej się tu prezentuje. Jest tu prawdziwym prorokiem – odważnie sprzeciwia się niszczycielskiemu dekretowi Boga i używa wszelkich możliwych argumentów, by obronić ludzi przed boskim gniewem. Jest adwokatem, łapiącym Boga za słówka i nie ustępującym nawet na krok. Nasza tradycja uczy, że to właśnie Bóg popchnął Mosze do takiego działania, że gdy powiedział mu (Wj 32, 9 – 10), by Mosze poszedł na dół, do ludu, używa takiej formy, która brzmi, jak prośba: „Pozwól, by Mój gniew ich zniszczył…”, jak gdyby prosił Moszego o pozwolenie. Mosze odczytał to właściwie, że to od niego zależy czy Bóg faktycznie zniszczy naród, czy nie. Natychmiast rozpoczął wspaniałą mowę adwokacką, która zakończyła się powodzeniem: Bóg odstąpił od swego planu. Oczywiście nie było aż tak wspaniale – według dalszej części i tak zginęło wielu ludzi z rąk Lewitów w czystce (zemście? karze?)… sama nie wiem czy lepiej, by zginęli w cudowny sposób z rąk Boga (np strawieni przez ogień czy pochłonięci przez ziemię, jak to mamy w innych miejscach), czy z rąk braci i współplemieńców…

Na koniec mała uwaga co do samego grzechu Złotego Cielca. Ciekawym jest, że cały czas ludzie twierdzą, że jest to JHWH, nie używają żadnego obcego imienia boga (jak to się często działo w późniejszym czasie, np Baala). Niektórzy współcześni bibliści i historycy twierdzą, że ludzie wykorzystali to, co znali z przeszłości. W Egipcie znany był kult byka – Apisa, który często był przedstawiany z dyskiem słońca między rogami, gdzie był jak gdyby nośnikiem czegoś wyższego … co oznacza, że Izraelici mogli stworzyć cielca, między którego rogami „zasiadał” niewidzialny Bóg – JHWH. Pasowałoby to do jednego z tłumaczeń terminu awoda zara – „bałwochwalstwo”. Dosłownie można to przetłumaczyć albo jako „kult obcego [boga]” albo jako „kult obcy”, czyli służenie właściwemu Bogu, ale wykorzystując praktyki obce, należące do obcych bogów. Nie jest to jedyny moment, gdy istniało takie przemieszanie i zagubienie. Czytając księgę Szoftim również widzimy, że ludzie kupowali czy tworzyli posążki ze srebra i złota, lecz wciąż używali imienia JHWH jako Boga.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s