Czworo dzieci przy sederowym stole

Podczas odczytywania hagady mówimy o czterech rodzajach dzieci (synów), gdzie każde z nich ma inne podejście do tradycji i wymaga innego traktowania. Pierwsze dziecko – chacham (mędrzec), drugie – rasza (nikczemnik), trzecie – tam (proste) oraz czwarte – szelo jodea liszol (nie wie, jak zadawać pytanie). Wielu artystów i filozofów wykorzystywało ten motyw by w różnorodny sposób dopasować go do ich własnych czasów, zmian społecznych i potrzeb. Podział ten inspirował od wieków. Poniżej przedstawiam kilka wizualnych przykładów tego podziału. Jak widać, różnorodność jest ogromna.

Tradycyjne ilustracje:

Amsterdam Hagaddah, 1695

 

Artystyczne:

Istvan Zador, 1924

 

Asher Kalderon

David Wander

Shraga Weil, 1963r. Każde z dzieci jako inny muzyk. Świetna okazja do dyskusji!

Polityczne – komentarze społeczne:

"Immigrant Family" Chicago, 1879

1920r.

Artur Szyk, 1939r., wspaniale ukazuje podział klasowy pośród polskich Żydów okresu międzywojennego. Jedna z moich ulubionych Hagad.

Siegmund Forst, poł.XXw.,

Eli Valley. Jeden z najnowszych (opublikowany w Forward rok temu) komentarzy politycznych wykorzystujących motyw czworga dzieci.

Współczesny teatr izraelski - inspiracja motywem czworga dzieci użyta jako komentarz społeczny.

Druga część powyższego występu teatralnego

Reklamy

Znowu?

Tym razem, w formie rzekomo żartobliwej, powraca bohater dnia: rasizm.

W audycji „Poranny WF” wyemitowanej 25 maja dziennikarze, próbując dodzwonić się do Alvina Gajadhura, rzecznika prasowego Głównego Inspektoratu Transportu Drogowego, mówili m.in.: „Gajadhur. Gajadhur, tak? Murzyn. Bardzo przepraszam, mam alarm. Audycję dzisiejszą sponsoruje warszawski oddział Ku-Klux-Klanu”. Dziennikarze sugerowali także, że telefon Gajadhura działa w „buszmeńskiej sieci dla czarnych”. […]

Alvin Gajadhur złożył doniesienie do prokuratury, ale sprawa została umorzona. […] Tymczasem Wojewódzki i Figurski odnieśli się w swoim programie do całej sytuacji. Oskarżyli poszkodowanego o rasizm: „Pan nienawidzi białych i ja mam na to dowody”. Zarzucili mu też, że szerzy nienawiść w kraju, który jest dla niego gościnny, i że jest „po prostu głupi”.

 

Panie Wojewódzki, nie ma czegoś takiego jak „rasizm wobec białych”. Aby rasizm istniał, musi istnieć siła, system wspierający go. Tak samo, jak kobieta, która oburzy się na seksistowskie żarty lub napastowanie seksualne nie jest nienawidzącą mężczyzn lesbą, a jedynie osobą walczącą o własną godność.

 

To się w głowie nie mieści. W jakim zakutym łbie mogłoby się to wydawać w porządku? Zabawne? Żartobliwe? I znowu pewnie powiedzą, że ofiara (tym razem pan Gajadhura) nie ma poczucia humoru… rasizm to rasizm, nie ważne czy wypowiada go zgolony na łyso członek ONR, popularny podróżnik i dziennikarz, poseł, celebryta i „satyryk” czy też pani Ziuta spod sklepu. Nie można pozwalać na to, ani ignorować.

W ramach przedpesachowych rozważań o niewolnictwie, rasizmie i spuściźnie po koloniach…

Ponownie wraca Cejrowski. Nie miałam pojęcia, że ten człowiek również pisze książki, i że książki owe cieszą się jakąś kolosalną popularnością. Potwierdza się twierdzenie, że ludzie lubią to, co podobne do nich: równie ograniczone, wspierające ich wąskie poglądy na świat i wszelkiego „innego”.

Pomimo tego, co już wiedziałam o tym panu, poniższy fragment wywiadu mną wstrząsnął. Kilka lat mieszkania w Stanach przyzwyczaiło mnie do subtelnego, ukrywanego i zawoalowanego rasizmu. A tu, proszę – rasizm w tak czystej postaci, że mój biedny organizm chwilę do siebie dochodził… Jeżeli ktoś ma problemy z odczytaniem co jest rasizmem, a co nie – tu podaję: to jest RASIZM.  Nieskrywany, dumny i ze szlacheckim przytupem.

Poniższy fragment pochodzi z artykułu, który gorąco polecam.

Dariusz Rosiak: A Afryka? Jak tam się panu podoba spuścizna kolonizacji?

Wojciech Cejrowski: Afryka po wycofaniu się białych kolonizatorów zniszczyła sama siebie. Zniszczyli zasoby, drogi, mosty, szkoły; mordują się milionami, prześladują narodowo, religijnie i rasowo. Potworne zbydlęcenie człowieka. I regres cywilizacyjny. Od roku 1950 w Afryce doszło do 21 wojen, liczba ofiar to prawie 20 milionów. Rasistowska rzeź w Rwandzie – ponad 2 miliony ofiar w ciągu zaledwie kilku dni z powodu oskarżenia o czary! Afrykanie sami dla siebie są największym zagrożeniem. Uważam, że doskonałym sposobem naprawy tego zła byłoby przywrócenie dyktatury białego człowieka na czas jakiś.

Na jaki?

Nie wiem, może na 200 lat, może na 1000. Biały człowiek ucywilizował Afrykę. Czarny człowiek zniszczył to dobro.

A co zrobić z tymi nielicznymi krajami afrykańskimi, które – nie wiedzieć czemu – nie uległy, jak to pan nazywa, zbydlęceniu i osiągnęły sukces? Np. Botswana. Panuje tam demokracja, ludzie żyją jak na afrykańskie warunki na wysokim poziomie.

Cudnie, to w Botswanie już rządy białego człowieka nie są potrzebne. Ale w Afryce Południowej natychmiast trzeba przywrócić apartheid, bo on separował wrogie sobie grupy i w ten sposób utrzymywał porządek. I pokój.

A jeśli czarni się nie zgodzą, to co pan proponuje?

Pasek i po tyłku. Z bandytami się nie cackamy, obojętne czy bandyci biali, czy czarni, tak? No to podobnie w Afryce – proponuję, żeby w niektóre miejsca powróciły korpusy brytyjskie i zaprowadziły tam taki porządek jak kiedyś.

Akurat w RPA sami Afrykanerzy sobie doskonale radzili. Strzelając np. do uczniów w Soweto w 1976 roku, zabijając 500 nieuzbrojonych uczniów protestujących przeciwko nieludzkim warunkom, w jakich żyli. Wie pan, od kogo nauczyli się czarni w Kongo barbarzyństwa, złodziejstwa, korupcji? Od belgijskiego króla Leopolda i jego ludzi, którzy regularnie i bezkarnie dokonywali tam masakr i kradli wszystko, co się dało. Mobutu Sese Seko tylko kontynuował tradycję białych. Wie pan, ilu czarnych studiowało w Rodezji za czasów rządów Iana Smitha? Pięcioro. Ja rozumiem, że pan chce być wyrazisty, ale z tą bezwarunkową pochwałą białej cywilizacji w Afryce to pan przesadził. To jest obraz świata, w który nie wierzą już nawet sieroty po Imperium Brytyjskim w Londynie.

Bo tacy jak pan w londyńskich gazetach piorą ludziom mózgi, podając efekciarskie argumenty przeciwko koloniom. Zamiast pisać ściskające serduszko powiastki o pięciorgu studentów, niech pan uprzejmie napisze, ile szkół było w Afryce, zanim przyszli biali. Ile było szpitali, ile dróg bitych, którymi do tych szpitali można było szybko dojechać. A potem niech pan łaskawie napisze, że po przejęciu władzy przez czarnych liczba dróg bitych w Afryce spadła o 80 procent. Białe kolonie były doskonałym narzędziem cywilizacyjnego podnoszenia najbiedniejszych rejonów świata. I to nie biały kolonializm zniszczył Indie, tylko Ghandi. Błagam, proszę sięgnąć do statystyk, a potem ze mną rozmawiać o pożytku z wygnania białych.

Dopóki więcej mężczyzn nie zaangażuje się w walkę z przemocą wobec kobiet, nie ma szans na radykalne jej zmniejszenie

Jak długo społeczeństwo kieruje akcję prewencyjną tylko do kobiet, tak długo nie dostrzega rzeczywistego problemu
– sprawców zgwałceń.
Karen Smith, Centrum dla ofiar napaści seksualnej w Edmonton

Większość kampanii mających na celu pomoc kobietom, by uniknęły one gwałtów, uczy je, jak postępować – czego nie ubierać, jakich rejonów unikać, jak postępować, gdy ktoś już zaczepi, jak nie prowokować… przez co automatycznie zwala się odpowiedzialność za przemoc na jej ofiary. Tak samo, jak kilkuletnie dziecko nie zrobiło nic, by sprowokować przemoc (co najczęściej jest akceptowane i zrozumiałe), tak i kobieta nie może być obarczona winą za to, że ktoś ją napadł, pobił, zgwałcił lub w jakikolwiek sposób napastował. Wina jest zawsze po stronie winowajcy, to on (gdyż prawie wszyscy sprawcy gwałtów to mężczyźni) nie umiał się powstrzymać i działał. To nie długość spódniczki, nie makijaż, uroda bądź seksapil są winne, lecz jedynie atakujący. Gwałcone są kobiety w miniówkach, jak i zakonnice, młode i stare, o  urodzie uważaną za przepiękną, jak i takie o raczej przeciętnej, chude i grube, heteroseksualne i lesbijki, otwarte i nieśmiałe… kobiety mogą robić co tylko chcą – ale to mężczyźni mogą zakończyć gwałty. Poniżej przedstawiam, zaczerpniętą z Feminoteki listę 10 kroków by nie stać się gwałcicielem.

1. Jeśli kobieta mówi „nie” to znaczy „nie”.

2. Nie wrzucaj kobietom narkotyków do drinków.

3. Kiedy widzisz kobietę idącą samotnie, zostaw ją w spokoju.

4. To, że pomogłeś komuś naprawiać samochód, nie daje ci prawa do seksu w zamian.

5. Nie tłumacz swojej agresji wobec innych tym, że to oni ciebie prowokują.

6. Winda to nie ring, nie atakuj w niej.

7. PAMIĘTAJ! Z osobą, która śpi lub jest nieprzytomna – nie można uprawiać seksu. To nie seks – to gwałt!

8. Seks, na który kobieta nie wyraża zgody – to gwałt.

9. Traktuj inne kobiety tak, jak chciałbyś, aby twoi koledzy traktowali bliskie ci osoby – twoją dziewczynę, siostrę czy matkę.

10. Nie gwałć. Nie bądź tym, który to robi.

Musimy też skończyć z robieniem sobie żartów z gwałtu. Jeszcze niedawno widziałam jakąś relację z kabaretonów, gdzie jeden prezenter zażartował w sposób, który sugerował, że gwałt to nic innego jak ulubiona forma seksu dla nieśmiałych, a także wprost komplement dla kobiet. Widziałam „komplementy” w internecie, coś w stylu „ta mogłaby sobie wrzeszczeć ile chce, przeleciałbym ją i tak”, „ale bym ją zgwałcił”. To NIE jest komplement. To jest przemoc i obrzydliwość. Nie pozwólcie, by ktoś w waszym otoczeniu tak mówił. Reagujcie na „żarty” z gwałtu. Nie wolno akceptować przemocy.

Pamiętajmy:

  • Mężczyźni są sprawcami ponad 99% wszystkich gwałtów.
  • 40% dziewcząt między czternastym a siedemnastym rokiem życia deklaruje, że zna rówieśnicę, która została uderzona lub była bita przez swojego chłopaka.
  • Od 50 do 70% mężczyzn, którzy stosują przemoc wobec swoich partnerek, stosuje także przemoc wobec swoich dzieci.
  • Sprawcą przemocy seksualnej w ponad 80% jest osoba znana ofierze.
  • Sprawcą przemocy seksualnej w 78% jest mąż ofiary.
  • W 90% przypadków, sprawcy pozostają bezkarni.

Dopóki więcej mężczyzn nie zaangażuje się w walkę z przemocą wobec kobiet, nie ma szans na radykalne jej zmniejszenie

Do Kanady daleko… ale może w takim razie np Słowacja bądź Węgry by pasowały?

Fanatyzm i literalne podejście do słów Tory prowadzi do poważnych problemów. Współczesna wrażliwość kwestionuje wiele starożytnych zapisów i powoduje, że albo zignorujemy problemy, albo wymyślimy jakieś kreatywne wymówki, lub zaakceptujemy istnienie problemu. Ja osobiście wybieram to trzecie – widzę, że w Torze jest wiele zapisów problematycznych, z które najczęściej (w mojej opinii) są wynikiem czasów, w jakich zostały napisane. Wybieranie jedynie tych zapisów, które służą naszej sprawie, a ignorowanie innych jest paskudnym zwyczajem. Obwarowywanie jednych wieloma rabinicznymi wymaganiami (jak w sprawie kary śmierci dla zbuntowanego syna), jako sprytny sposób, by etycznie problematyczne prawo stało się martwym i jedynie teoretycznym. Nie uczyniono tak w przypadku praw, których nie uważano za problematyczne z powodu panującego seksizmu lub homofobii, choć jak najbardziej rabini mieli narzędzia by to uczynić… Niektórzy wciąż nie mają problemów z zapisami o niewolnictwie, lub czystkach etnicznych… ja mam i staram się uczciwie podchodzić do swoich wątpliwości.

Poniżej lżejsze potraktowanie sprawy. Lżejsze, ale wciąż daje sporo do myślenia :) Nie bójmy się pytań i wątpliwości – wątpię, żeby Bóg chciał ślepo niewolniczych wyznawców…

[List do popularnej prezenterki radiowej, która oparła swą homofobię na Torze]

On her radio show back in 2000ish, Dr Laura Schlesinger said that, as an observant Orthodox Jew, homosexuality was an abomination according to Leviticus 18:22, and could not be condoned under any circumstance.

The following response is an open letter to Dr. Laura posted on the Internet.

Dear Dr. Laura:

Thank you for doing so much to educate people regarding God’s Law.  I have learned a great deal from your show, and try to share that knowledge with as many people as I can.  When someone tries to defend the homosexual lifestyle, for example, I simply remind them that Leviticus 18:22 clearly states it to be an abomination … End of debate.

I do need some advice from you, however, regarding some other elements of God’s Laws and how to follow them.

1. Leviticus 25:44 states that I may possess slaves, both male and female, provided they are from neighboring nations.  A friend of mine claims that this applies to Mexicans, but not Canadians.
Can you clarify?  Why can’t I own Canadians?

2. I would like to sell my daughter into slavery, as sanctioned in Exodus 21:7.  In this day and age, what do you think would be a fair price for her?

3. I know that I am allowed no contact with a woman while she is in her period of Menstrual uncleanliness – Lev.15: 19-24.  The problem is how do I tell? I have tried asking, but most women take
offense.

4. When I burn a bull on the altar as a sacrifice, I know it creates a pleasing odor for the Lord – Lev.1:9. The problem is my neighbors…..They claim the odor is not pleasing to them. Should I smite them?

5. I have a neighbor who insists on working on the Sabbath. Exodus 35:2  clearly states he should be put to death.  Am I morally obligated to kill him myself, or should I ask the police to do it?

6. A friend of mine feels that even though eating shellfish is an abomination, Lev. 11:10, it is a lesser abomination than homosexuality.  I don’t agree. Can you settle this? Are there ‘degrees’ of abomination?

7. Lev. 21:20 states that I may not approach the altar of God if I have a defect in my sight. I have to admit that I wear reading glasses.  Does my vision have to be 20/20, or is there some wiggle-room here?

8. Most of my male friends get their hair trimmed, including the hair around their temples, even though this is expressly forbidden by Lev. 19:27.  How should they die?

9. I know from Lev. 11:6-8 that touching the skin of a dead pig makes me unclean, but may I still play football if I wear gloves?

10. My uncle has a farm.  He violates Lev.19:19 by planting two different crops in the same field, as does his wife by wearing garments made of two different kinds of thread (cotton/polyester blend).

He also tends to curse and blaspheme a lot.  Is it really necessary that we go to all the trouble of getting the whole town together to stone them?  Lev.24:10-16.  Couldn’t we just burn them to death at a private family affair, like we do with people who sleep with their in-laws? (Lev. 20:14).

I know you have studied these things extensively and thus enjoy considerable expertise in such matters, so I’m confident you can help.

Thank you again for reminding us that God’s word is eternal and unchanging.

Your adoring fan.

P.S. It would be a damn shame if we couldn’t own a Canadian.

A na koniec zdjęcie dwóch całujących się panów a następnie dwóch pań. Tak bez powodu.. po prostu ludzie powinni przywyknąć. Tak, jak w co trzeciej reklamie jest pół naga kobieta, a prawie każda reklama w kolorowym magazynie ma jakąś scenę erotyczną między kobietą a mężczyzną. Trochę potrzeba równowagi we wszechświecie…

     

Poniżanie kobiet i łamanie naszych praw.

Szlag mnie trafia, gdy czytam o kolejnych przypadkach łamania praw kobiet i wykorzystywaniu okazji, by zademonstrować własną władzę, jakże i ignorancję. Zarówno, gdy mieszkałam w Stanach, jak i tu, powszechny jest brak wiedzy na temat tego, jak ludzie zachodzą w ciążę. Szczególną ignorancją wykazują się wszelcy „pro-życie” (czytaj „przeciw wyborowi” i „przeciw kobietom”) fanatycy. Z tego, jak traktują oni tzw „pigułkę po” (lub Plan B), jasno wynika, że wierzą oni, iż kobieta zachodzi w ciążę natychmiast po stosunku seksualnym. No, może parę minut później. I dlatego uważają pigułkę postkoitalną jako wczesną aborcję. Co za kretynizm… Polecam oglądanie choćby National Geographic bądź zajrzenie do książek z biologii. Tabletka taka uniemożliwia zapłodnienie, plemnikom trochę to zajmuje zanim dotrą do jaja (już nie mówiąc o tym, że nawet, gdy dotrą to jedynie nieliczna liczba takiego zlepka komórek przetrwa by przekształcić się w zarodek, około połowa jest naturalnie usuwana z organizmu, często bez wiedzy kobiety).

 

Ależ po cóż nam wiedza, prawda? Nawet, jeśli jest się lekarzem. Byle upodlić i dać kobiecie do zrozumienia, że jej wola i prawa nie są najważniejsze. Że to nie ona ma decydować o tym, co się dzieje w jej macicy… co za koszmar. Cieszę się, że bohaterce tego artykułu udało się znaleźć w końcu kogoś po znajomości, kto wypisał receptę. Szkoda tylko kobiet, których nie stać na prywatnych lekarzy, nie mają siły przebicia by się wykłócać, boją się opinii w małomiasteczkowym środowisku i plotek.