Szabat w Beit Warszawa

Bardzo się cieszę, że miałam wyjątkową okazję by spędzić miniony Szabat w Beit Warszawa. Od miesięcy już nie brałam udziału w porządnym nabożeństwie, tkwiąc na swojej prowincji. Od dłuższego już czasu jestem związana z Judaizmem postępowym i jest to dla mnie wielka radość, że nurt ten rozwija się w Polsce. Widząc zaangażowanie, pasję i wysiłek wielu osób, jestem pewna, że coraz więcej Żydów będzie mogło odkrywać tradycję przodków i poznać współczesny Judaizm od podszewki. Myślę, że potrzebujemy zdrowego, różnorodnego Judaizmu, tak jak jest to na całym świecie. Judaizm to wiecznie żywa tkanka, która nigdy nie przestaje się zmieniać, ewoluować i adaptować do, lub reagować na, rzeczywistość.

Mam nadzieję, że będę mogła częściej zaglądać do Beitu, aby razem z jego społecznością witać Szabat, czytać Torę czy też śpiewać zmirot (a w moim przypadku to częściej wybijać rytm i cieszyć się dźwiękami, jako że me talenty w tej dziedzinie są dość ograniczone…). Oj, brakowało mi wspólnego studiowania parszy! A otrzymanie honoru aliji oraz zwijania Tory to bardzo miły, dodatkowy podarek szabatowy.

A  jako, że pogoda dość mroczna i wietrzna, proponuję wspomnienie lata.

(Jeżeli podoba Ci się powyższe zdjęcie i chciał(a)byś jego wydruk,
zajrzyj tutaj.)

Reklamy