Do Kanady daleko… ale może w takim razie np Słowacja bądź Węgry by pasowały?

Fanatyzm i literalne podejście do słów Tory prowadzi do poważnych problemów. Współczesna wrażliwość kwestionuje wiele starożytnych zapisów i powoduje, że albo zignorujemy problemy, albo wymyślimy jakieś kreatywne wymówki, lub zaakceptujemy istnienie problemu. Ja osobiście wybieram to trzecie – widzę, że w Torze jest wiele zapisów problematycznych, z które najczęściej (w mojej opinii) są wynikiem czasów, w jakich zostały napisane. Wybieranie jedynie tych zapisów, które służą naszej sprawie, a ignorowanie innych jest paskudnym zwyczajem. Obwarowywanie jednych wieloma rabinicznymi wymaganiami (jak w sprawie kary śmierci dla zbuntowanego syna), jako sprytny sposób, by etycznie problematyczne prawo stało się martwym i jedynie teoretycznym. Nie uczyniono tak w przypadku praw, których nie uważano za problematyczne z powodu panującego seksizmu lub homofobii, choć jak najbardziej rabini mieli narzędzia by to uczynić… Niektórzy wciąż nie mają problemów z zapisami o niewolnictwie, lub czystkach etnicznych… ja mam i staram się uczciwie podchodzić do swoich wątpliwości.

Poniżej lżejsze potraktowanie sprawy. Lżejsze, ale wciąż daje sporo do myślenia :) Nie bójmy się pytań i wątpliwości – wątpię, żeby Bóg chciał ślepo niewolniczych wyznawców…

[List do popularnej prezenterki radiowej, która oparła swą homofobię na Torze]

On her radio show back in 2000ish, Dr Laura Schlesinger said that, as an observant Orthodox Jew, homosexuality was an abomination according to Leviticus 18:22, and could not be condoned under any circumstance.

The following response is an open letter to Dr. Laura posted on the Internet.

Dear Dr. Laura:

Thank you for doing so much to educate people regarding God’s Law.  I have learned a great deal from your show, and try to share that knowledge with as many people as I can.  When someone tries to defend the homosexual lifestyle, for example, I simply remind them that Leviticus 18:22 clearly states it to be an abomination … End of debate.

I do need some advice from you, however, regarding some other elements of God’s Laws and how to follow them.

1. Leviticus 25:44 states that I may possess slaves, both male and female, provided they are from neighboring nations.  A friend of mine claims that this applies to Mexicans, but not Canadians.
Can you clarify?  Why can’t I own Canadians?

2. I would like to sell my daughter into slavery, as sanctioned in Exodus 21:7.  In this day and age, what do you think would be a fair price for her?

3. I know that I am allowed no contact with a woman while she is in her period of Menstrual uncleanliness – Lev.15: 19-24.  The problem is how do I tell? I have tried asking, but most women take
offense.

4. When I burn a bull on the altar as a sacrifice, I know it creates a pleasing odor for the Lord – Lev.1:9. The problem is my neighbors…..They claim the odor is not pleasing to them. Should I smite them?

5. I have a neighbor who insists on working on the Sabbath. Exodus 35:2  clearly states he should be put to death.  Am I morally obligated to kill him myself, or should I ask the police to do it?

6. A friend of mine feels that even though eating shellfish is an abomination, Lev. 11:10, it is a lesser abomination than homosexuality.  I don’t agree. Can you settle this? Are there ‘degrees’ of abomination?

7. Lev. 21:20 states that I may not approach the altar of God if I have a defect in my sight. I have to admit that I wear reading glasses.  Does my vision have to be 20/20, or is there some wiggle-room here?

8. Most of my male friends get their hair trimmed, including the hair around their temples, even though this is expressly forbidden by Lev. 19:27.  How should they die?

9. I know from Lev. 11:6-8 that touching the skin of a dead pig makes me unclean, but may I still play football if I wear gloves?

10. My uncle has a farm.  He violates Lev.19:19 by planting two different crops in the same field, as does his wife by wearing garments made of two different kinds of thread (cotton/polyester blend).

He also tends to curse and blaspheme a lot.  Is it really necessary that we go to all the trouble of getting the whole town together to stone them?  Lev.24:10-16.  Couldn’t we just burn them to death at a private family affair, like we do with people who sleep with their in-laws? (Lev. 20:14).

I know you have studied these things extensively and thus enjoy considerable expertise in such matters, so I’m confident you can help.

Thank you again for reminding us that God’s word is eternal and unchanging.

Your adoring fan.

P.S. It would be a damn shame if we couldn’t own a Canadian.

A na koniec zdjęcie dwóch całujących się panów a następnie dwóch pań. Tak bez powodu.. po prostu ludzie powinni przywyknąć. Tak, jak w co trzeciej reklamie jest pół naga kobieta, a prawie każda reklama w kolorowym magazynie ma jakąś scenę erotyczną między kobietą a mężczyzną. Trochę potrzeba równowagi we wszechświecie…

     

Rytuał kontra etyka

Jeremiasz, którego słowa mędrcy wybrali, jako haftarę do parszy Caw, nawiązuje do jednego z głównych motywów obecnych u proroków: Bóg pragnie przede wszystkim czystości serca, etycznego postępowania i wypełniania Tory, a nie ofiar i krwawych rytuałów. Wypełnianie rytuałów jest tak kuszące, dające tyle satysfakcji (przede wszystkim egoistycznej), tyle poczucia dobrze spełnionego obowiązku, że zapomina się, by zachować dystans i dostrzec pełny obraz sytuacji. Niesamowicie rozbudowany system ofiar i rytuału nie był celem samym w sobie, lecz środkiem, narzędziem dotarcia do Boga, autorefleksji, zachowania skromności, wyrażenia skruchy i powrotu na właściwą ścieżkę. Niestety, dla wielu (zarówno w czasach Amosa, Jirmjahu czy Michy, jak i dziś) rytuał stał sie celem samym w sobie, obsesją przyćmiewającą wszystko inne. Dodatkowo, w czasach starożytnych, rytuał żydowski nie różnił się aż tak bardzo od rytuałów ludów sąsiadujących. Wspominałam już, że rytuał ofiar nie jest jakimś czysto żydowskim wynalazkiem, lecz raczej adaptacją już istniejących od tysiącleci rytuałów składania w ofierze zwierząt, produktów rolnych, a czasem nawet ludzi, w celu przebłagania bogów lub okazania wdzięczności i radości. Nie dziwi zatem, że przez cały wczesny okres Judaizmu Żydzi mieli problem z jasnym dostrzeganiem granic między „naszym” rytuałem, a „obcym”. Czasem było to wykorzystywanie obcych praktyk by czcić własnego Boga, czasem było to składanie ofiar obcym bogom (lub bogom miejscowym, gdyż nigdy  Żydzi nie żyli jedynie sami z sobą, a szczególnie nie u początków państwowości).

Prorocy skupiali się na obu problemach – zarówno na myleniu celu ze środkiem, jak i na awoda zara (bałwochwalstwie). Opłakiwali tych, którzy chętnie przyprowadzali tłuste byczki na ofiary, lecz nikczemnie zachowywali się wobec biedoty. Bóg (poprzez proroków) wielokrotnie woła – czyż ja pragnę tego tłuszczu i zapachu spalonego mięsa? Nie! Pragnę skruszonego serca, złamania kajdan niewolników, uwolnienia ludzi i, w skrócie, etycznego postępowania wobec innych ludzi.

Jak wiemy, w judaizmie tradycyjnie mówi się o 613 micwach. Istnieją różne systemy dzielenia ich na kategorie. Jednym z tych systemów jest podział na micwot bein adam lechawero (micwy określające relacje międzyludzkie) oraz micwot bein adam lemakom (micwy określające relacje człowieka z Bogiem – głównie rytuał). W pierwszą kategorię wchodzą wszystkie prawa budujące podstawy społeczeństwa – kryminalne, cywilne, ustanawiają proces sądowy, dochodzenie odszkodowań, zakazują kradzieży i mordów. Ale również obejmują wszystkie prawa etyczne, prawa, których nie znajdziemy w zwykłych kodeksach prawnych – o godnym traktowaniu przybysza (imigranta), o uczciwym prowadzeniu interesów, o ochronie praw najsłabszych osób w społeczeństwie. Zakazujących łapówek, zawstydzania, łamania praw biedoty, służby czy podwładnych. Dużo łatwiej jest przyprowadzić byczka kapłanom i czuć się jak milion dolarów, niż minuta po minucie prowadzić życie uczciwego człowieka. Łatwiej zaostrzyć kaszrut i założyc tfilin codziennie, niż witać każdego ciepło, bez względu na to, kim ta osoba jest. Łatwiej jest obsesyjnie sprawdzać długość spódniczek (szczególnie u innych), niż z szacunkiem i godnością traktować biednych i słabych.

Prorocy wypowiadają się jasno: Bóg może poczekać na rytuał, aż będziesz gotowy by to wypełnić w czystości serca. Ludzie nie mogą czekać na terminową wypłatę czy pomoc w przetrwaniu kolejnego dnia. Bóg brzydzi się rytuałem zbudowanym na niesprawiedliwości etycznej, na prześladowaniu innych. Nie można było w czasach Jirmejahu czy Amosa przyprowadzić najpiękniejszego i najdroższego byczka do świątyni i czuć, że wypełniło sie wolę Boga, jeśli pieniądze na tego byczka zdobyło się kosztem innych, oszukując i naciągając. Tak i dziś nie można zasłaniać się choćby i fanatycznym wypełnianiem rytuału, jeśli buduje się go na nieetycznym traktowaniu, tych, wokół nas – poczynając od własnej rodziny, dzieci, sąsiadów, współpracowaników, przez osoby na zmywaku w restauracji, którą wspieram swoją w niej obecnością, nieznajomych mijanych na ulicy, potrzebujących, od których odwracam wzrok, poniżając (choćby tylko w myślach, nie mówiąc już słownie lub fizycznie) aż po tych, którzy nie są mi do niczego potrzebni (bo najczęściej dość dobrze traktujemy tych, od których zależy nasze życie, praca, zarobki itp) – a szczególnie, jeśli to „inni” (gerim) w społeczeństwie albo jego „wdowy i sieroty”, czyli osoby najbardziej narażone, najsłabsze ogniwa – w każdym społeczeństwie mogą to być inne grupy.

 

Przesada z poprawnością polityczną?

Co jakiś czas spotykam się z komentarzami, że ludzie przesadzają z tzw „poprawnością polityczną” i nic już powiedzieć nie można. Otóż problem w tym, że nie można przesadzić z czymś, czego jest jak kot napłakał. Głównym założeniem poprawności politycznej (PP) jest edukacja i uwrażliwienie ludzi na to, że język może być narzędziem prześladowań, wykluczenia lub wszelkich odmian bigoterii. Język może krzywdzić, sprawiać ból i powodować internalizowanie nienawistnych przekazów. Szczególnie wrażliwe są na to dzieci – od małego uczą się co jest akceptowane, a co nie, kim jest warto być, a kim lepiej nie… I słuchanie wyrażeń, komentarzy lub żartów, które pokazują pewną grupę społeczną (kobiety, Żydów, Romów/Cyganów, gejów, świadków Jehowy, osoby o pochodzeniu Azjatyckim lub Afrykańskim, osoby chore lub niepełnosprawne, osoby otyłe, itd) jako gorszą (głupszą, zbędną, nie wartą zaufania, obrzydliwą, grzeszną, wredną, obleśną, itd) na trwałe zapisuje te przekazy w młodym umyśle, prowadząc do utrwalenia stereotypów, przesądów i kłamstw na temat innej grupy lub nienawiści względem samego/samej siebie (jeśli np dziecko z czasem odkrywa, że jest gejem, gdy jest otyłe, chore, odkrywa związki rodzinne z mniejszościami itp). Wystarczy poczytać o ogromnej liczbie dzieci i młodzieży odbierającej sobie życie z powodu werbalnych ataków oraz ciągłemu przekazowi społeczeństwa, że nie są oni warci by żyć (jest to szczególnie groźne u młodych gejów i lesbijek, młodzieży transgenderowej, a także o dzieci otyłych i chorych).

 

Jakże więc możemy mieć za dużo PP, jeśli w telewizji możemy sobie zobaczyć taką reklamę? Jeśli nie można zobaczyć: to jedna z reklam Hortexu, w której ot, tak pokazuje się „dzikich” Afrykanów gotujących białego misjonarza w garze zupy… Nie mogłam uwierzyć (myślałam, że Horteksowe sexy-marchewki tańczące balet to już szczyt wszystkiego… a jednak mogli pójść dalej), że ktoś, kto to stworzył a następnie zatwierdził, nie widział niczego nieodpowiedniego w propagowaniu tak wstrętnego stereotypu! Czy nikt nie pomyślał, jak może się poczuć Polak Afrykańskiego pochodzenia lub student/imigrant z Afryki żyjący w Polsce po obejrzeniu tej reklamy? Jest to wyjątkowo żenujące i czysto rasistowskie.

Nie, nie mamy problemu z przesadną poprawnością polityczną. Jeszcze długo nie będziemy mieli…

 

Problem z Cejrowskim

Bardzo mnie ucieszyło, gdy przeczytałam wpis na blogu pani Hanny Rydlewskiej. Gdy parę miesięcy temu wróciłam do oglądania polskiej telewizji byłam wielce zaskoczona, że Cejrowski wciąż ma jakieś programy na wizji. Po obejrzeniu fragmentu jego programu o życiu gdzieś w Afryce (widziałam tylko fragment, ale wydaje się, że to była środkowo-wschodnia Afryka) czułam niesmak i wstyd, że taki program puszcza się jak dokument National Geographic. Pani Rydlewska pisze między innymi:

Zawsze dziwi mnie, jak to możliwe, że telewizja publiczna emituje programy, których prowadzący zachowuje się jak konkwistador w akcji. Wojciech Cejrowski jako podróżnik wielokrotnie ośmiesza obce kultury, a o ludziach, których uwiecznia na taśmie filmowej mówi jak o neandertalczykach. Zagaduje do nich po polsku, komentuje ich obyczaje w obcesowy sposób, sam kreuje się na arbitra stylu i elegancji.

Ostatnio głośno się zrobiło gdy podobno Cejrowski (nie widziałam programu, więc nie mogę wprost powiedzieć) z pogardą wyrażał się o buddyzmie i obrażał wyznawców buddyzmu. Szczerze mówiąc, to mam gdzieś tłumaczenia, że jest to program autorski, a więc „subiektywny”. Chamstwo i ksenofobia nie powinny mieć miejsca w publicznej telewizji. Bardzo się cieszę, że ten akurat odcinek TVP zdecydowała się nie puścić (choć zrobiło to TVN). Jego brak wiedzy, ostentacyjne wywyższanie się ponad wszelkich „innych” mierzi i razi. Dziwi mnie także, gdy widzę tytuły artykułów w stylu „Cejrowski rozzłościł buddystów”. Nie trzeba być buddystą by się oburzać, gdy obrażają kogoś poglądy, tak samo jak nie trzeba być czarnoskórym, by się buntować wobec przejawów rasizmu. Ba! Właśnie niezbędne dla walki z ksenofobią i bigoterią jest, by to właśnie przedstawiciele grupy uprzywilejowanej byli aktywni w tych staraniach. To właśnie biali powinni walczyć z rasizmem, nie-Żydzi z antysemityzmem, hetero z homofobią, a mężczyźni z seksizmem i patriarchatem… Inaczej to daleko nie zajdziemy. Sami, będąc w grupie prześladowanej, mało możemy zrobić. 

Cejrowski jest prawicowcem i przykładem typowego, ksenofobicznego i homofobicznego Polaka-katolika. Ja nie byłabym dla niego prawdziwą Polką, bo nie jestem katoliczką (nie mówiąc o tym, że nie będąc hetero, dla niego jestem dewiantką). Tu przykład takiego podejścia wg. WC:

„Bóg+Honor+Ojczyzna to jest równanie, które opisuje Polaka. Ja bym chciał, żeby słowo Polak oznaczało automatycznie, że chodzi o katolika. We wszystkich innych przypadkach uważam, że temu Polakowi-niekatolikowi czegoś brakuje do pełnej polskości. Każda polska tradycja jest tradycją kościelną”

Dla mnie to rasizm, na który nie powinno być przyzwolenia w publicznej telewizji, niech sobie założy własny program. Wystarczy mi już, że w publicznej telewizji są puszczane katolickie msze, programy religijne, orędzia duchownych katolickich i co tylko, byle katolickie. Programy takie powinny być zarezerwowane dla telewizji Trwam (lub innych programów tego typu), albo powinny być w takim samym wymiarze pokazywane programy edukacyjne i religijne innych grup religijnych i nie-religijnych (np ateistów).

Już widzę, gdy np 3h tygodniowo dostaliby Muzułmanie… gdyby można było oglądać studiowanie Biblii ze Świadkami Jehowy albo Zielonoświątkowcami, w innym dniu wykład jakiegoś rabina i transmisja z czytania megilat Ester z synagogi Nożyków, wraz z przekazem rabina Polski dla wszystkich polskich Żydów.

 

W każdym razie, cieszy mnie, że inne osoby także nie mogą zrozumieć ciągłej obecności tego człowieka w mediach.

Co ma homoseksualizm do niewolnictwa?

Przeczytałam dziś, że pewnien pan kardynał z Wielkiej Brytanii przyrównał zalegalizowanie małżeństw tej samej płci do zalegalizowania niewolnictwa. Oba, jak twierdzi, nie musisz robić, jeśli nie chcesz (państwo nie zmusi do posiadania niewolnika), ale równocześnie oba są obrzydliwością moralną. Hmmm. I call bullshit.

 

Ja nie rozumiem w ogóle jak to wielkie kłamstwo (bardzo popularne też i w USA), że „tradycyjne małżeństwo” to format 1 mężczyzna + 1 kobieta od wieków, na wieki, amen, może sobie swobodnie istnieć. Czy ci ludzie nie czytają Biblii? Bo ja owszem, czytam. I po pierwsze, to dzisiejsze „małżeństwo” w ogóle nie istnieje, istnieją za to związki między ludźmi oparte na wspólnym gospodarstwie, stosunkach seksualnych i często potomstwie. Częstą jest poligamia, małżeństwo dzieci ze starcami, sprzedaż lub „wydanie” córki jako służki/niewolnicy seksualnej. Utrata dziewictwa jest stratą finansową ojca, bo „małżeństwo” to przede wszystkim zawarcie umowy biznesowej.

Do tego co jakiś czas mamy dodane przykłady bardziej uczuciowych związków, które jednak dalekie są od dzisiejszego pojmowania małżeństwa. Jakub niby się zakochał w Racheli, ale nie miał problemu ze spaniem z trzema innymi kobietami, z których dwie zostały do tego zmuszone jako służki „głównych” żon. Abraham nie miał problemu by spłodzić dziecko z Hagar, które prawnie mogłoby się stać dzieckiem Sary, bo Hagar była niewolnicą i służką Sary. Związek Icchaka z Riwką był pewnie jednym z nielicznych monogamicznych.. poza tym, że zgodnie z tradycją, Riwka była kilkuletnią dziewczynką…

 

Warto również poczytać historię. Do późnego średniowiecza Kościół był przeciwny uświęcaniu związków małżeńskich, traktując to jak przyziemne i niewarte uwagi świeckie zachowanie. Teraz to sakrament… Małżeństwo od dawien dawna było zawarciem biznesu, by połączyć ziemię i interesy dwóch rodzin i zapewnić prawowitego następcę. Było normalne, że mężczyzna sypiał z kochankami, bo żona była jedynie od zapewnienia potomka, nie do kochania.

 

Małżeństwo dziś to przede wszystkim ogrom praw – podatkowych, związanych z opieką medyczną, dziedziczeniem, odpowiedzialnością prawną i finansową… itd. Jeśli ktoś chce, może uzyskać błogosławieństwo swojej religii dla tego związku. Ale nie ma sensu plątać tych dwóch dziedzin. A przy okazji – są religie i związki wyznaniowe, które jak najbardziej uznają i błogosławią związki osób o tej samej płci… (jak np Judaizm reformowany, rekonstrukcjonistyczny i konserwatywny, gdzie jest to decyzją rabina) Dlaczego jeden związek wyznaniowy ma dyktować zachowania drugiemu? Żyjemy podobno w kraju, gdzie Kościół i Państwo są oddzielone… oh, marzenia…

co za wspaniały przykład żydowskiej miszpoche!

Prorocy naszych dni.

Jak już kiedyś pisałam, bycie prorokiem to w pewnym sensie użyczenie własnego głosu tym, którzy go nie mają: biednym, mniejszościom, grupom prześladowanym czy słabym. Dziś wciąż wiele jest ludzi, którzy potrzebują naszego głosu – mniejszości, biedota, ofiary przemocy rodzinnej, dzieci z gett i ofiar wojny. Jedną z takich grup są ofiary psychopatycznych dyktatorów lub samozwańczych przywódców, którzy utrzymują się przy władzy przez okrucieństwo i przemoc.

Invisible Children to organizacja, które stara się wspomóc ofiary oraz położyć kres przerażającemu procederowi – porywaniu dzieci by uczynić z nich mordercze maszyny lub niewolnice wykorzystywane seksualnie. Dzieci już w wieku 5-7 lat zmuszane są do okrutnych rzeczy – mordowania rodziny lub przyjaciół, aby zabić w nich wszelkie uczucia i uczynić lojalnymi żołnierzami. Dziewczynki są przetrzymywane i przez lata gwałcone jako osobiste niewolnice. W kraju, jak Uganda, nie ma ropy naftowej lub innych powodów, dlaczego bogate kraje Zachodu miałyby się zainteresować losem jej mieszkańców. Wprawdzie głośno mówi się o w wsparciu ludzi np w Libii, jak gdyby chodziło tylko o demokrację i wolność, to wszyscy wiemy, że chodzi o ropę. Uganda potrzebuje naszego wsparcia. Sprawmy, by jeden z największych potworów dzisiejszego świata – Joseph Kony został aresztowany i osądzony przez międzynarodowy sąd, a jego „armia” rozproszona, by dzieci mogły wrócić do rodzin i prowadzić normalne życie, bez ciągłego strachu o swój los.

Proszę, obejrzyj poniższy film. Prześlij go znajomym, wrzuć na facebook lub naszą klasę. My też możemy coś zrobić, niech będzie głośno o Konym, a politycy muszą wiedzieć, że czasem warto wysłać armię dla faktycznie ratowania ludzi, a nie interesów finansowych.