Rut i Naomi

W święto Szawuot czytamy Księgę Rut, która jest jedną z najpiękniejszych ksiąg biblijnych. Bardzo rzadko mamy również sytuację w literaturze antycznej, by to kobiety były głównymi bohaterkami opowieści. Wspaniała miłość, przyjaźń i oddanie jakie widzimy między Rut i jej teściową Naomi są wyjątkowo piękne i inspirujące. Rut sama wybrała, by dołączyć do ludu Israela, wybrała tradycję Naomi, jej Boga, jej ludzi. To z miłości do niej stała się Żydówką. Do dziś imię „Rut” jest częstym wyborem Żydówek z wyboru, inspirujących się jej postawą. Szawuot to również czas, gdy wielu Żydów formalnie poświadcza swój związek z Judaizmem przez oficjalną konwersję. Księga ta to wspaniała kopalnia starożytnych tradycji, zwyczajów panujących wtedy, jak i obraz sytuacji kobiet w tamtejszym społeczeństwie i jak próbowały one przetrwać w takiej sytuacji.

Poniżej przedstawiam poruszającą, współczesną interpretację tej księgi przez artystę fotografa – Adiego Nesa.

 

 

Reklamy

Kolejna wspaniała kobieta walcząca o sprawiedliwość społeczną.

Bardzo się cieszę, że dzięki pani Annie Dryjańskiej mogłam się dowiedzieć o życiu i działalność wyjątkowo inspirującej i godnej podziwu kobiecie – Ernestine Rose. Ta polska Żydówka, urodzona w 1810r.,  od wczesnych lat buntowała się wobec sztywnych, narzuconych przez tradycję ról i wymagań. Była niezależna i sama chciała decydować o swoim losie. W Stanach Zjednoczonych zajmowała się walką o prawa człowieka – skupiała się na prawach kobiet i osób czarnoskórych, angażując się w działalność feministyczną i abolicjonistyczną. Jak pisze pani Dryjańska:

Od dziecka kwestionowała religijne uzasadnienia dla niższej pozycji kobiet w społeczeństwie, co stało się źródłem długotrwałego konfliktu z ojcem. Jako nastolatka odrzuciła religię, a następnie sądownie zerwała zaręczyny z wybranym przez ojca narzeczonym, głęboko wierzącym Żydem. To była ostatnia próba konserwatywnego ojca, by sprowadzić córkę na właściwą dla kobiety drogę. Ernestine Rose wyruszyła w świat.

Po kilku latach pobytu w kilku krajach europejskich przeniosła się do Stanów Zjednoczonych i przyjęła amerykańskie obywatelstwo. Zaczęła podróżować po całym kraju z wystąpieniami na temat abolicjonizmu, praw kobiet, tolerancji religijnej i edukacji publicznej. Publikowała w wielu tytułach. Wzbudzała gorące i skrajne emocje – podziw i agresję.

(…)

Przeciwnicy praw kobiet chętnie powoływali się na Biblię, by zatrzymać proces równouprawnienia. W XIX wieku Amerykanki de facto były niewolnicami mężczyzn – najpierw stanowiły własność ojca, a później męża. Były zobowiązane do posłuszeństwa, nie miały praw majątkowych, praw rodzicielskich, praw wyborczych… Długo by wymieniać. Wszelkie debaty na temat praw kobiet kończyły się wskazaniem na Biblię. Nie i amen. Rose, która miała tego serdecznie dość, powoływała się wówczas na prawa człowieka:

Czy mówicie mi, że Biblia jest przeciwna naszym prawom? Na to ja mówię, że nasze roszczenia nie opierają się na książce napisanej nie wiadomo kiedy i przez kogo. Czy mówicie mi, co Paweł lub Piotr mówią na ten temat? Na to znowu odpowiadam, że nasze roszczenia nie opierają się na niczyich opiniach, nawet jeśli są to opinie Piotra lub Pawła… Jeżeli książki i opinie, niezależnie od kogo pochodzą, są w opozycji do praw człowieka, to są niczym innym niż martwymi literami (1856).

Trzy lata wcześniej, podczas gorącej debaty na Konwencji Biblijnej w Hartford, przekonywała:

Prawa człowieka zawierają prawa wszystkich ludzi, nie tylko mężczyzn, ale i kobiet, nie tylko białych, ale i czarnych. Gdziekolwiek mamy do czynienia z istotą nazywaną człowiekiem, jej prawa manifestują się na równi z jej istnieniem i powinny być przestrzegane bez względu na płeć, narodowość, rasę… Jedynie ignorancja, przesądy i tyrania – zarówno źródło jak i wpływ oddziaływania Biblii – pozbawiają ją tego.

Więcej na temat Ernestine Rose można przeczytać w artykule na stronie Jewish Women Archive, którą gorąco polecam.

Bohaterki ruchu robotniczego

Dziś 1 Maja, dzień, który niestety przestał być traktowany z poważaniem i szacunkiem. Dziś wielu uważa, że to święto komunistyczne i najlepiej byłoby je zapomnieć… Zatrważa mnie krótka pamięć tych ludzi. 1 Maja to nie święto komunistyczne, lecz jak już socjalistyczne, a przede wszystkim – święto ludzi pracy, święto walki o prawa człowieka i prawa do godnej egzystencji. Ci, którzy tak bardzo chcą się odciąć od wszystkiego, co socjalistyczne, czy chcieliby wrócić do świata sprzed ruchu socjalistycznego? Do kilkunasto-godzinnego dnia pracy bez przerw, prawa do chorobowego, urlopu, weekendu czy emerytury? Czy naprawdę chcemy, by nasze dzieci porzucały edukację by tyrać w fabrykach lub kopalniach od 8 roku życia? Walczmy z brakami w edukacji historycznej.

Dziś pragę przypomnieć działalność choć kilku wspaniałych Żydówek, zaangażowanych w ruch robotniczy u jego zarania. Na początek – kobieta, która mnie bardzo inspiruje, i którą  bardzo podziwiam – Emma Goldman.

Emma Goldman urodziła się na Litwie w 1869r. Już w wieku 16 lat wyemigrowała do Stanów Zjednoczonych, aby uciec przed tradycyjnymi rolami kobiety w żydowskiej rodzinie. Nie mogła znieść podejścia ojca, który uważał, że kobiety nie muszą się uczyć, a wszystko, co żydowska kobieta powinna umieć, to jak przygotować gefilte fisz i podać swojemu mężowi dużo kurczaka… Goldman miała nadzieję, że w Stanach odnajdzie nowy świat sprawiedliwości, wolności i miłości. Szybko przekonała się, że rzeczywistość miała się dalece od ideałów. Pomimo ciężkiej pracy w fabryce nie mogła się utrzymać, co zrodziło wiele frustracji. W tym samym czasie dokonywały się dramatyczne zmiany – 1 Maja 1886 r. 300 tysięcy robotników w całym kraju zastrajkowało, by walczyć o ośmiogodzinny dzień pracy. Trzy dni później wrzucono bombę do pomieszczenia, w którym pokojowo zebrali się robotnicy protestujący brutalność policji, za co fałszywie skazano kilku aktywistów anarchistycznych. Wydarzenia te zrodziły w Goldman chęć działania. Wypełniona pragnieniem zlikwidowania niesprawiedliwości, przeniosła się do Nowego Jorku.

Wkrótce Emma prowadziła wykłady i przemówienia, nie tylko dotyczące praw robotników, wolności osobistej, lecz także dotyczące spraw kobiecych – jak wolności do decydowania o własnej płodności, dostępu do środków antykoncepcyjnych i wolności seksualnej. Należy pamiętać, że w tamtych latach samo wspominanie o środkach antykoncepcyjnych uważano za obsceniczne i groziło aresztowaniem.

W 1893 Emma spędziła rok w więzieniu, aresztowana po przemowie na demonstracji bezrobotnych. Gdy wyszła, stwierdziła, że władze rządowe „nigdy nie powstrzymają kobiety przed mówieniem”. Goldman całkowicie oddała się nauczaniu o prawach robotników, stając się bardzo aktywną w ruchu anarchistycznym, co narażało ją na szykany i aresztowania.

W 1919r. Goldman została deportowana z USA, wraz z innymi „niebezpiecznymi radykałami”. Żyjąc w Europie, borykając się nie tylko z przeciwnikami politycznymi, lecz także z antysemityzmem, Goldman zaangażowała się w krytykę stalinizmu i nazizmu, które uważała za podobne warianty totalitaryzmu.

Goldman czuła się zawsze silnie związana kulturowo z żydowskością, lecz religijność ją odrzucała. Dość demonstracyjnie uczestniczyła w piknikach organizowanych w Jom Kipur. Bardzo często widziała ortodoksję i religijność (zarówno Judaizm, jak i chrześcijaństwo), jako przeciwne wolności osobistej i prawom indywidualnych ludzi.

Emma Goldman nigdy nie przestała mówić, uczyć i walczyć o to, w co wierzyła – prawa człowieka. Zmarła 14 maja 1940r. w Toronto.

Na podstawie artykułu w Jewish Women Archives dotyczącego Emmy Goldman.

Cztery córki

Wprawdzie Hagada mówi o arbaa banim, co dosłownie oznacza „czworo synów”, słowo ben często używane było także ogólnie na określenie potomka lub dziecka. Współcześnie wiele pisarzy, myślicieli i tłumaczy odchodzi od dosłownego tłumaczenia, aby mówić o „czworgu dzieci”. Niektórzy próbują również rozważać żeńskie odpowiedniki podziału: chacham, rasza, tam szelo jodea liszol. Rabinka Einat Ramon wybiera cztery biblijne bohaterki, jako przedstawicielki tych kategorii. Oto jej propozycje:

 

MIRIAM – córka posiadająca mądrość serca. Co ona mówi?

Zgodnie z tradycją Miriam ostro skrytykowała decyzję swojego ojca, Amrama, który postanowił nie mieć dzieci z powodu straszliwego edyktu faraona: „Ojcze, twoja decyzja jest ostrzejsza, niż decyzja faraona. On chce zniszczenia wszystkich męskich potomków, lecz ty niszczysz zarówno męskich, jak i żeńskich. Dekret nikczemnego faraona może zostać, a może nie zostać, wypełniony, lecz twoja decyzja na pewno by się spełniła.” Amram posłuchał swej córki, dzięki czemu urodził się Mosze. I dlatego dołączymy do niej z tamburynami i bębnami, aby głosić jej prorokowanie.

 

TAMAR – buntownicza córka. Co ona mówi?

Tamar została oskarżona o cudzołóstwo. Została poślubiona dwojgu z synów Jehudy, którzy zmarli bez potomstwa, w związku z czym Jehuda miał obowiązek, aby oddać Tamarze także i trzeciego syna, aby mogła wydać potomstwo dla zmarłych mężów. Jehuda jednak odmówił, dlatego Tamar ubrała się jak prostytutka, Jehuda poszedł do niej i bez świadomości sprawił, że jego synowa zaszła w ciążę, dzięki czemu zapewnił przetrwanie swojemu plemieniu. Jednak Jehuda chciał, aby Tamar została spalona za prostytucję. „Teściu” powiedziała Tamar, „rozpoznaj” tyranię władzy męskiej nad kobietami i hipokryzję podwójnych standardów. Zbuntowała się przeciwko władzy i Jehuda przyznał: „Ona jest bardziej sprawiedliwa ode mnie”. I dlatego nie możemy w pełni cieszyć się wolnością, aż nie zmienimy niesprawiedliwych praw (Rdz 38, 26).

 

RUT – prosta i nieskalana córka. Co ona mówi?

„Naomi, moja teściowo: Gdziekolwiek ty pójdziesz, ja pójdę; gdziekolwiek spocznie twoja głowa, tam spocznie i moja. Twój lud jest moim ludem, a twój Bóg moim Bogiem.” (Rut 1, 16) I dlatego musimy okazywać prostą i niewinną lojalność.

 

PIĘKNA BRANKA – córka, która nie może zadawać pytań, kto przemówi w jej imieniu?

Tora pozwala, aby żołnierz podbijający wroga zabrał brankę, jako swoją żonę, lecz jedynie po tym, gdy pozwolił jej by opłakała stratę ojca i matki. Słyszymy jedynie jej milczący płacz, jak jest powiedziane: „I płakała za swojego ojca i swoją matkę” (Pwt 21, 13).

I dlatego to my będziemy przemawiać za nią, a ona będzie naszą sędziną. I dlatego zwrócimy ją do domu jej matki i „ogłosimy wolność w całej ziemi dla wszystkich jej [zniewolonych] mieszkańców” (Kpł 25, 10). Ten milczący płacz wydobywający się z ponurej rzeczywistości jest wezwaniem do działania dla idei wolności dla każdego mężczyzny i każdej kobiety zrodzonych na obraz Boga.

[za: „A Night to Remember” The Haggadah of Contemporary Voices”]

Wspomnijmy wspaniałą kobietę.

Tina Strobos w 2009r.

27 lutego, w wieku 91 lat, zmarła dr Tina Strobos. Gdy była studentką psychiatrii, w czasie II wojny światowej, uratowała życie przeszło stu Żydom, ukrywając ich w górnej części jej kamienicy w Amsterdamie. Pani Strobos odmówiła podpisania przysięgi lojalności Adolfowi Hitlerowi i wstąpiła do podziemia. W czasie wojny została ona aresztowana dziewięć razy, a jej dom był przeszukiwany osiem razy. Kryjówka na strychu była tak dobrze zrobiona, że nawet po wojnie trudno było ją znaleźć.

Dr Strobos była ateistką i tak tłumaczy swoją postawę: „Nigdy nie wierzyłam w Boga, lecz wierzyłam w świętość życia”.

Warto zauważyć, że już po wojnie studiowała ona pod opieką Anny Freud. W 1951 wyemigrowała do USA, gdzie praktykowała psychiatrię aż do 89 roku życia.

W 1989 instytut Yad Vashem uhonorował dr Strobos tytułem „sprawiedliwej wśród narodów świata” za bezinteresowne ratowanie życia Żydów z narażeniem własnego życia.

Dla zainteresowanych, artykuł w The Washington Post.

Poniżej zapis przekazania nagrody „Courage to Care” oraz mowa dr Strobos:

Uri, Uri Dwora! Uri, Uri dabri szir!

Ben-Zion, "The Prophetess Deborah", 1957

Haftara do parszy Beszalach jak gdyby naprawia krzywdę uczynioną Miriam. Bardzo często jej wybór jest subtelnym komentarzem, ma dać do myślenia, dodać nowe spojrzenie, dodatkowe informacje… Jak wcześniej pisałam, wielu ludzi podejrzewa, że prawdziwą autorką pieśni Szirat Hajam była Miriam, którą jednak usunięto w cień. Wybór haftary: pieśni Dwory, jest według mnie podkreśleniem tej możliwości, a nie tylko innym przykładem pieśni zwycięstwa.

Dwora nie była jedyną prorokinią. Wiemy o Chuldzie, jak również, że prorok Jiszaja poślubił „prorokinię”. Nie wiemy czy prorokowanie pośród kobiet było częstsze, ale wiemy na pewno, że występowało.

Dwora siadywała pod palmą między Rama a Bet-El, co jest dość blisko Morza Martwego. Była ona nie tylko prorokinią, lecz także szofetet – „sędziną”. Zadaniem szoftim nie było jedynie rozwikływanie spraw prawnych, lecz raczej dowodzenie militarne i polityczne w trudnym czasie. Większość szoftim było charyzmatycznymi przywódcami lokalnymi, wyłanianymi w czasach niepokojów, walk z sąsiadami lub międzyplemiennych. Rzadko kiedy szoftim byli również prorokami, pozycja Dwory była więc wyjątkowa. Razem z Barakiem poprowadziła ona żołnierzy ku zwycięstwu. Barak sam poprosił ją, aby poszła razem z nim, wierząc w moc jej pozycji i duchowego przywództwa. Barakowi należy się pochwała – jak widać nie uważał tego za coś urągającego jego pozycji i męskości by poprosić kobietę o pomoc, a także nie przeszkadzała świadomość, że Bóg przekaże wroga Siserę w ręce kobiety (choć zwrotem akcji było, że nie chodziło tu o Dworę, lecz o inną bohaterkę: Jael). Po zakończonych walkach Dwora śpiewa jedną z najstarszych zachowanych pieśni zwycięstwa. Określana jest ona w niej jako Em bejisrael – „Matka w Jisraelu”, jak gdyby była jedynie jedną z wielu podobnych matek (choć nigdy nie dowiadujemy się o jej dzieciach). Tak na prawdę bardzo mało wiemy o niej, nie wiemy czy miała męża, choć określenie eszet Lapidot jest czasem interpretowane jako oznaczające „żona Lapidota”. Nie jest to jednak jedyne możliwe tłumaczenie. Niektórzy tłumaczą je jako „kobieta z miejscowości Lapidot”, lub nawet „kobieta, która posiada firmę produkującą świece i knoty”. Myślę, że wielu zakłada iż oznacza to „żonę” gdyż trudno uwieżyć, że kobieta mogła ot, tak żyć sobie bez męża. Co ciekawe, nigdy w Torze nie mamy również wspomnianego męża Miriam… bardzo możliwe, że była ona singielką (co wiele wyjaśnia dlaczego Miriam jest ulubioną postacią biblijną żydowskich lesbijek i feministek…). Bycie samotną kobietą w tamtych czasach na pewno nie było typowe, co nie oznacza, że niemożliwe, szczególnie dla kobiet o specyficznych rolach społecznych, niejako dających im specjalny status w społeczeństwie.

Na koniec warto jeszcze zwrócić uwagę na Jael. Szczególnie w pieśni Dwory jej zalety są pięknie podkreślone… co ciekawe jednak, wybór języka sugeruje, że Sisera najprawdopodobniej próbował zgwałcić Jael. Jael nie „tylko”, że zabiła Siserę, lecz dokonała tego z wyjątkowym brutalizmem, jak gdyby w amoku i furii. Jael przebiła skronie Sisery, zmiażdzyła je i odcieła mu głowę. Po czym powiedziane jest językiem wielu powtórzeń, że gdy Jael go zabiła, on padł martwy pomiędzy jej nogami: „U jej stóp opadł, legł i leżał, między jej nogami opadł; tam gdzie klęczał, tam padł martwy.” (Szoftim 5:27) Jest możliwym, że akt Jael nie do końca miał znaczenie polityczne, lecz był samoobroną przed napaścią i gwałtem. Sisera był generałem i wojownikiem, lecz nie docenił kobiety, myśląc, że gwałcąc ją pozwoli mu to poczuć się trochę bardziej męsko (bądź co bądź przegrywał i uciekał przed armią Dwory i Baraka).

Mamy tu dwoje męskich bohaterów: Baraka i Siserę. Jakże są różni! Barak nie boi się nie tylko współpracowania z kobietą, lecz uczynienia z niej przywódczyni i źródła duchowej inspiracji wiedząc, że ona jest najlepsza do tej roli. Wie, że to kobieta zbierze pochwały i złapie głównego wroga, a jednak nie ma nic przeciwko, umie spojrzeć ponad własne ego. Sisera to generał, który przegrywając próbował swoją frustrację i złość przelać na niewinną ofiarę: Jael, i zniewalając ją odzyskać poczucie utraconej męskości. Jednakże Jael, podobnie jak Dewora, była silną kobietą, która sprowadziła koniec na głowę Sisery. Barak jest wciąż zapamiętany jako bohater wojenny i świetny dowódca… myślę, że warto się uczyć z tego przykładu.

Tamar i Jehuda

Sama nie wymyśliłabym nic mądrzejszego:

W przeciwieństwie do Lei, która jest bierna i manipulowana przez Labana, Tamar jest jedynym arbitrem swojego losu, głównym napędem i bohaterką własnej historii. Używa ona swojej seksualności w sprytny sposób, aby uchwycić dla siebie coś, co zostało jej niesłusznie odmówione – pożądanego statusu matki. Podobnie, jak bohaterki tragikomedii Szekspira (faktycznie jak Helena w „All’s Well”) wie ona jak wykorzystać naturalną słabość swojego mężczyzny, grając poniżającą rolę kobiety lekkich obyczajów. Ale zmienia ona ten haniebny epizod z przypadkowego seksu w poważny obowiązek, biorąc zastaw, który ostatecznie posłuży jako dowód ojcostwa.

[…]

W tamtej scenie wstyd kobiety jedynie sugerowany przez przebranie Tamar jako nierządnicy staje się wraz z ciążą publiczny i zostaje potępiony. Zostaje ona odkryta i skazana na śmierć. Tutaj, podobnie jak w niezliczonych scenach końcowych komedii, z którymi rzeczywiście jest związana, znaki, symbole i obiekty wchodzą w grę w celu ustalenia imienia i relacji, odkrycia prawdy i rozwiązania zagadek. Rozpoznanie obiektów, osób, a przede wszystkim odpowiedzialności jest tu głównym tematem, gdzie Jehuda jako przedstawiciel władzy i surowy sędzia nierządu ma do czynienia z namacalnym dowodem na złamanie swojej obietnicy jako głowy rodziny, jego zaślepienia jako kochanka i przede wszystkim – jego ojcostwa.

Scena ta jest tak klasyczną i doskonale rozpoznawalną, ponieważ nie ogranicza się ona do mechanicznego odkrycia tożsamości za pomocą znaków. Jest to scena prawdziwie moralnego odkrycia. W jej trakcie Jehuda uznał swoją winę w niezapewnieniu wdowie męża i wytłumacza kobietę, której rzekomy grzech seksualny miał zostać ukarany. A więc, jak w prawdziwej komedii, w ostatniej chwili, w scenie napiętej konfrontacji, prawda o przeszłych czynach wychodzi na jaw, a przypadkowy przydrożny pożąd seksualny jest wstecznie przekształcony w akt naturalnej kompensacji, który ustanawia rodzinę.

[…] Zbawienie [dla Tamar] przychodzi, jak to się często dzieje w Biblii, poprzez narodziny synów.

[Zvi Jagendorf, za: The Hebrew Bible in Literary Criticism. Tłumaczenie: autorka]

Marc Chagall