Rut i Naomi

W święto Szawuot czytamy Księgę Rut, która jest jedną z najpiękniejszych ksiąg biblijnych. Bardzo rzadko mamy również sytuację w literaturze antycznej, by to kobiety były głównymi bohaterkami opowieści. Wspaniała miłość, przyjaźń i oddanie jakie widzimy między Rut i jej teściową Naomi są wyjątkowo piękne i inspirujące. Rut sama wybrała, by dołączyć do ludu Israela, wybrała tradycję Naomi, jej Boga, jej ludzi. To z miłości do niej stała się Żydówką. Do dziś imię „Rut” jest częstym wyborem Żydówek z wyboru, inspirujących się jej postawą. Szawuot to również czas, gdy wielu Żydów formalnie poświadcza swój związek z Judaizmem przez oficjalną konwersję. Księga ta to wspaniała kopalnia starożytnych tradycji, zwyczajów panujących wtedy, jak i obraz sytuacji kobiet w tamtejszym społeczeństwie i jak próbowały one przetrwać w takiej sytuacji.

Poniżej przedstawiam poruszającą, współczesną interpretację tej księgi przez artystę fotografa – Adiego Nesa.

 

 

Szawuot – ulubione święto wszystkich pedagogów :)

Szawuot to święto uczenia się, studiowania Tory (w wąskim i szeroko rozumianym znaczeniu). Uczestniczyłam w różnych odmianach tikunei leil szel szawuot, czyli nocnego studiowania Tory – tych bardziej tradycyjnych, z czasem podzielonym między cztery rodzaje rozumienia Tory (PaRDeS), z tekstami pochodzącymi z Tory (Pięcioksięgu), Miszny, Talmudu i ksiąg ezoterycznych; tych z wykładami mędrców i uczonych, a także i wśród nieformalnych zgrupowań młodzieży i przyjaciół, którzy pragnęli spędzić tę noc na dyskusjach dotyczących współczesnego Judaizmu, nauce i jedzeniu słodyczy :) Wszystko jedno, jak wygląda ta noc – jest to noc świętowania wiedzy, tradycji i nauki. Życzę nam wszystkich, byśmy nigdy nie przestali się uczyć. Zachowajmy otwarte umysły na nowe pomysły, pytania, wyzwania. Niech Tora pozostanie żywą, wciąż rozwijającą się materią łączącą wszystkich Żydów.

 

Chag sameach!

Biblijny bicz na gejów

Wiele wersetów biblijnych ma na swoim sumieniu istnienia wielu niewinnych istot. I nie mówię tu o losach starożytnych Kenaanijczyków, których to rzekomo wymordowano pod wodzą Jehoszuy i innych żydowskich osadników, bo choć są to bardzo problematyczne pod względem moralnym fragmenty, z punktu historycznego raczej nie miały miejsca. Są jednak wersety, które przez stulecia wykorzystywano by torturować i zabijać, zniewalać i upokarzać. Można tu wspomnieć słowa: „czarownicy życia nie darujesz”, jako wymówki dla średniowiecznych stosów, czy też wielokrotne i różnorodne formy utrzymywania kobiet, jako obywatelek drugiej kategorii, zdanych na dobrą wolę mężczyzn z ich otoczenia. Mamy także fragmenty, które służyły, jako źródła akceptacji systemu niewolnictwa, poddaństwa i niesprawiedliwości. I mimo, że jest także wiele wspaniałych wersetów mówiących o prawach człowieka, miłosierdziu i potrzebie wspierania biednych – ludzie mają tendencję, by wybierać sobie to, co im pasuje, by wesprzeć ich pragnienie zysku i władzy.

Niestety, nie trzeba bardzo naginać słów Tanachu, aby uzyskać takie wsparcie… dla tych, którzy podchodzą do Tanachu literalnie i nie biorą pod uwagę zmian cywilizacyjnych, pewne sprawy wydają się oczywiste, nawet, jeśli kłócą się ze współczesną wrażliwością etyczną.

Jednym z takich słynnych biczy biblijnych znajduje się w parszy tego tygodnia – Acharei Mot. Pośród długiej listy zakazanych stosunków seksualnych, opisanych w prawie identyczny sposób: „Nagości twojego …. nie odkryjesz, to jest twoja…” (co przy okazji jest kolejnym dowodem, że Biblia była pisana przez mężczyzn dla mężczyzn), takich jak stosunki z członkami rodziny, pojawia się zdanie nie pasujące do reszty: „Nie położysz się z mężczyzną na sposób kobiety, jest to toewa”. Jedno zdanie pośród tysiąca innych od setek lat powoduje ból, cierpienia fizyczne i psychiczne, rozbicie rodzin, śmierć niewinnych ludzi. Nie jest zaskoczeniem dla tych, którzy interesują się tematem, że im bardziej społeczeństwo jest restrykcyjne wobec kobiet, traktując je jako gorsze, tym brutalniej traktuje zachowania homoseksualne. Mężczyzna, który traktuje mężczyznę tak, jak traktuje się kobietę (seksualnie nim zawładnie) wykonuje najgorszą możliwą zbrodnię. Bycie kobietą, nawet w formie bycia „kobiecym partnerem” (czyli pasywnym, przyjmującym członka partnera) w czasie stosunku, to upokorzenie, nieszczęście i zdrada rodu męskiego. Żaden mężczyzna nie może zrobić tego drugiemu i pozostać przy życiu. Tak naprawdę homofobia więcej mówi o poczuciu własnej męskości oraz poglądach na temat kobiet, niż faktycznie opinii na temat romantycznych związków pomiędzy dwoma mężczyznami lub dwoma kobietami. Kobiety nie są w ogóle wspomniane w tym prawie. Nie było po co – niżej, niż kobieta już się upaść nie da, a więc kobieta nie może upodlić kobiety… jest to nawet w pewnym sensie zrozumiałe, że kobieta chce być „mężczyzną” – któżby nie chciał nim być w patriarchalnym społeczeństwie? To mężczyźni u władzy mogą zrozumieć. Choć brak możliwości kontroli nad kobietami wybierającymi kobiety prowadzi często do wyjątkowo brutalnych ataków na lesbijki, włączając w to tzw „gwałty korygujące”, aby postawić taką buntowniczkę z powrotem na jej miejsce.

Zawsze mnie zastanawiało, dlaczego rabini nic nie zrobili z tym prawem, poza podkreślaniem jego rzekomej wagi… wiele trudnych praw obramowano tyloma wymaganiami rabinicznymi, że stały się praktycznie martwymi zapisami bez praktycznego odniesienia w życiu. Przykładem może być choćby prawo, że zbuntowane dziecko należy uśmiercić. Ale każdy, kto wychowuje dziecko wie, że w tą kategorię może wpaść co drugie dziecko i prawie każdy nastolatek. Wewnętrzne poczucie moralności nie pozwoliło im, by uznać to prawo za obowiązujące… tak je obramowano, że stało się martwe. To samo mogli uczynić i z powyższym, lecz tego nie zrobili. Dlaczego? Po pierwsze, osoby odczuwające pociąg seksualny oraz uczuciowy do osób tej samej płci muszą się ujawnić, aby w ogóle wiedziano, że istnieją. Gdyby ludzie wiedzieli, jak wiele gejów i lesbijek żyje pośród, obok nich, zmienili by podejście. Bo by się okazało, że to zwykli ludzie – listonosz, pani z kiosku, córka, kolega syna, wujek, koleżanka z pracy, dentysta itd. to by się oswoili z tą myślą i zdali sobie sprawę, że to normalne i nie jakieś odrażające. Ale ludzie ci często tak bardzo boją się reakcji wrogiego społeczeństwa, że kryją się i z całych sił próbują stłamsić własną naturę, aby podporządkować się nakazom społecznym. I dlatego tak wiele grup może powiedzieć „u nas tego nie ma”. Jeżeli się o tym nie mówi, to faktycznie, takie wrażenie pozostaje. Zaklęte koło… trzeba je złamać. Wierzę, że gdyby autorytety halachiczne osobiście znały gejów i lesbijki, którzy mogli otwarcie żyć w zgodzie z własną naturą, halacha byłaby inna. W niektórych okresach historii żydowskiej (szczególnie w średniowiecznej Hiszpanii) miłość homoseksualna musiała być w miarę akceptowana, bo pozostały nam przykłady przepięknej poezji homoerotycznej, spisanej przez wybitnych poetów i liturgistów. Później (od wieku XVI) nastąpił jednak odwrót i wyjątkowe zaostrzenie wszelkich kwestii związanych z wolnym wyborem, seksualnością, romantyką, uczuciami i rolami społecznymi.

Oglądając czasem pijanych z nienawiści ludzi głoszących hasła anty-homoseksualne, zastanawia mnie, jak nie widzą oni hipokryzji we własnym działaniu, szczególnie, gdy chcą się opierać o Biblię. Zakaz łamania Szabatu wspomniany jest co chwila, a jednak nie ma ludzi z pianą na ustach protestujących biznesy otwarte w ten dzień… tak samo rzecz się ma z koszerem lub oddawaniem dziesięciny… Geje i lesbijki powodują ferment w tradycyjnie pojmowanej wizji porządku społecznego, zmuszają do kwestionowania zasad i ślepo wypełnianych oczekiwań. Bo jeśli w tej kwestii moja religia się myli, to w czym jeszcze może się mylić? Wiele religii boi się tego typu pytań. Don’t kill the messanger. To nie wina gejów i lesbijek, że ukazują problemy we własnej wizji świata.

Kolejna wspaniała kobieta walcząca o sprawiedliwość społeczną.

Bardzo się cieszę, że dzięki pani Annie Dryjańskiej mogłam się dowiedzieć o życiu i działalność wyjątkowo inspirującej i godnej podziwu kobiecie – Ernestine Rose. Ta polska Żydówka, urodzona w 1810r.,  od wczesnych lat buntowała się wobec sztywnych, narzuconych przez tradycję ról i wymagań. Była niezależna i sama chciała decydować o swoim losie. W Stanach Zjednoczonych zajmowała się walką o prawa człowieka – skupiała się na prawach kobiet i osób czarnoskórych, angażując się w działalność feministyczną i abolicjonistyczną. Jak pisze pani Dryjańska:

Od dziecka kwestionowała religijne uzasadnienia dla niższej pozycji kobiet w społeczeństwie, co stało się źródłem długotrwałego konfliktu z ojcem. Jako nastolatka odrzuciła religię, a następnie sądownie zerwała zaręczyny z wybranym przez ojca narzeczonym, głęboko wierzącym Żydem. To była ostatnia próba konserwatywnego ojca, by sprowadzić córkę na właściwą dla kobiety drogę. Ernestine Rose wyruszyła w świat.

Po kilku latach pobytu w kilku krajach europejskich przeniosła się do Stanów Zjednoczonych i przyjęła amerykańskie obywatelstwo. Zaczęła podróżować po całym kraju z wystąpieniami na temat abolicjonizmu, praw kobiet, tolerancji religijnej i edukacji publicznej. Publikowała w wielu tytułach. Wzbudzała gorące i skrajne emocje – podziw i agresję.

(…)

Przeciwnicy praw kobiet chętnie powoływali się na Biblię, by zatrzymać proces równouprawnienia. W XIX wieku Amerykanki de facto były niewolnicami mężczyzn – najpierw stanowiły własność ojca, a później męża. Były zobowiązane do posłuszeństwa, nie miały praw majątkowych, praw rodzicielskich, praw wyborczych… Długo by wymieniać. Wszelkie debaty na temat praw kobiet kończyły się wskazaniem na Biblię. Nie i amen. Rose, która miała tego serdecznie dość, powoływała się wówczas na prawa człowieka:

Czy mówicie mi, że Biblia jest przeciwna naszym prawom? Na to ja mówię, że nasze roszczenia nie opierają się na książce napisanej nie wiadomo kiedy i przez kogo. Czy mówicie mi, co Paweł lub Piotr mówią na ten temat? Na to znowu odpowiadam, że nasze roszczenia nie opierają się na niczyich opiniach, nawet jeśli są to opinie Piotra lub Pawła… Jeżeli książki i opinie, niezależnie od kogo pochodzą, są w opozycji do praw człowieka, to są niczym innym niż martwymi literami (1856).

Trzy lata wcześniej, podczas gorącej debaty na Konwencji Biblijnej w Hartford, przekonywała:

Prawa człowieka zawierają prawa wszystkich ludzi, nie tylko mężczyzn, ale i kobiet, nie tylko białych, ale i czarnych. Gdziekolwiek mamy do czynienia z istotą nazywaną człowiekiem, jej prawa manifestują się na równi z jej istnieniem i powinny być przestrzegane bez względu na płeć, narodowość, rasę… Jedynie ignorancja, przesądy i tyrania – zarówno źródło jak i wpływ oddziaływania Biblii – pozbawiają ją tego.

Więcej na temat Ernestine Rose można przeczytać w artykule na stronie Jewish Women Archive, którą gorąco polecam.

Moc historii Jecijat Micraim

Opowieść o wyjściu z Egiptu od wieków inspirowała wiele różnych grup ludzi, nie tylko Żydów. Tak wielce uniwersalistyczne nadzieje o wyjściu z niewoli i dotarciu do wymarzonej „ziemi obiecanej” były wspólne wielu narodom, grupom, wyznaniom. Każdy inaczej mógł sobie wyjaśnić co oznacza „Egipt” lub „Ziemia Obiecana”, kim jest „Mojżesz” a kim „Israel”. Jedną z grup wyjątkowo mocno czerpiącą z tych obrazów byli Afro-amerykanie walczący o wolność, a później (i wciąż) o prawa człowieka. Zarówno Harriet Taubman była nazywana „Mojżeszem”, jak i dr Martin Luther King, Jr. Wiele Negro spirituals wykorzystywało tą metaforę by dodać sobie otuchy i zjednoczyć się we wspólnym dążeniu do wolności i sprawiedliwości. Jedną z moich ulubionych spirituals jest „Go Down, Moses”. Poniżej przedstawiam kilka wykonań tego prostego, acz przepięknego utworu:

jakość nie jest najlepsza, ale głos tej pani wart jest wysłuchania:

Harlem Gospel Singers:

Kolejne wspaniałe wykonanie – tym razem wraz z krótkim kazaniem, porównującym Martina Luthera Kinga do Mojżesza.

Życzę wszystkim wspaniałych, głębokich i uwalniających świąt. Oby każdy z nas znalazł sposób na wyjście z własnego „Egiptu”. I pamiętajmy – czasem nie jesteśmy w stanie dokonać tego sami, czasem potrzebujemy „Mojżesza”, gdyż jak uczy nasza tradycja „więzień nie jest w stanie sam uwolnić się z więzienia”.

Cztery córki

Wprawdzie Hagada mówi o arbaa banim, co dosłownie oznacza „czworo synów”, słowo ben często używane było także ogólnie na określenie potomka lub dziecka. Współcześnie wiele pisarzy, myślicieli i tłumaczy odchodzi od dosłownego tłumaczenia, aby mówić o „czworgu dzieci”. Niektórzy próbują również rozważać żeńskie odpowiedniki podziału: chacham, rasza, tam szelo jodea liszol. Rabinka Einat Ramon wybiera cztery biblijne bohaterki, jako przedstawicielki tych kategorii. Oto jej propozycje:

 

MIRIAM – córka posiadająca mądrość serca. Co ona mówi?

Zgodnie z tradycją Miriam ostro skrytykowała decyzję swojego ojca, Amrama, który postanowił nie mieć dzieci z powodu straszliwego edyktu faraona: „Ojcze, twoja decyzja jest ostrzejsza, niż decyzja faraona. On chce zniszczenia wszystkich męskich potomków, lecz ty niszczysz zarówno męskich, jak i żeńskich. Dekret nikczemnego faraona może zostać, a może nie zostać, wypełniony, lecz twoja decyzja na pewno by się spełniła.” Amram posłuchał swej córki, dzięki czemu urodził się Mosze. I dlatego dołączymy do niej z tamburynami i bębnami, aby głosić jej prorokowanie.

 

TAMAR – buntownicza córka. Co ona mówi?

Tamar została oskarżona o cudzołóstwo. Została poślubiona dwojgu z synów Jehudy, którzy zmarli bez potomstwa, w związku z czym Jehuda miał obowiązek, aby oddać Tamarze także i trzeciego syna, aby mogła wydać potomstwo dla zmarłych mężów. Jehuda jednak odmówił, dlatego Tamar ubrała się jak prostytutka, Jehuda poszedł do niej i bez świadomości sprawił, że jego synowa zaszła w ciążę, dzięki czemu zapewnił przetrwanie swojemu plemieniu. Jednak Jehuda chciał, aby Tamar została spalona za prostytucję. „Teściu” powiedziała Tamar, „rozpoznaj” tyranię władzy męskiej nad kobietami i hipokryzję podwójnych standardów. Zbuntowała się przeciwko władzy i Jehuda przyznał: „Ona jest bardziej sprawiedliwa ode mnie”. I dlatego nie możemy w pełni cieszyć się wolnością, aż nie zmienimy niesprawiedliwych praw (Rdz 38, 26).

 

RUT – prosta i nieskalana córka. Co ona mówi?

„Naomi, moja teściowo: Gdziekolwiek ty pójdziesz, ja pójdę; gdziekolwiek spocznie twoja głowa, tam spocznie i moja. Twój lud jest moim ludem, a twój Bóg moim Bogiem.” (Rut 1, 16) I dlatego musimy okazywać prostą i niewinną lojalność.

 

PIĘKNA BRANKA – córka, która nie może zadawać pytań, kto przemówi w jej imieniu?

Tora pozwala, aby żołnierz podbijający wroga zabrał brankę, jako swoją żonę, lecz jedynie po tym, gdy pozwolił jej by opłakała stratę ojca i matki. Słyszymy jedynie jej milczący płacz, jak jest powiedziane: „I płakała za swojego ojca i swoją matkę” (Pwt 21, 13).

I dlatego to my będziemy przemawiać za nią, a ona będzie naszą sędziną. I dlatego zwrócimy ją do domu jej matki i „ogłosimy wolność w całej ziemi dla wszystkich jej [zniewolonych] mieszkańców” (Kpł 25, 10). Ten milczący płacz wydobywający się z ponurej rzeczywistości jest wezwaniem do działania dla idei wolności dla każdego mężczyzny i każdej kobiety zrodzonych na obraz Boga.

[za: „A Night to Remember” The Haggadah of Contemporary Voices”]

Do Kanady daleko… ale może w takim razie np Słowacja bądź Węgry by pasowały?

Fanatyzm i literalne podejście do słów Tory prowadzi do poważnych problemów. Współczesna wrażliwość kwestionuje wiele starożytnych zapisów i powoduje, że albo zignorujemy problemy, albo wymyślimy jakieś kreatywne wymówki, lub zaakceptujemy istnienie problemu. Ja osobiście wybieram to trzecie – widzę, że w Torze jest wiele zapisów problematycznych, z które najczęściej (w mojej opinii) są wynikiem czasów, w jakich zostały napisane. Wybieranie jedynie tych zapisów, które służą naszej sprawie, a ignorowanie innych jest paskudnym zwyczajem. Obwarowywanie jednych wieloma rabinicznymi wymaganiami (jak w sprawie kary śmierci dla zbuntowanego syna), jako sprytny sposób, by etycznie problematyczne prawo stało się martwym i jedynie teoretycznym. Nie uczyniono tak w przypadku praw, których nie uważano za problematyczne z powodu panującego seksizmu lub homofobii, choć jak najbardziej rabini mieli narzędzia by to uczynić… Niektórzy wciąż nie mają problemów z zapisami o niewolnictwie, lub czystkach etnicznych… ja mam i staram się uczciwie podchodzić do swoich wątpliwości.

Poniżej lżejsze potraktowanie sprawy. Lżejsze, ale wciąż daje sporo do myślenia :) Nie bójmy się pytań i wątpliwości – wątpię, żeby Bóg chciał ślepo niewolniczych wyznawców…

[List do popularnej prezenterki radiowej, która oparła swą homofobię na Torze]

On her radio show back in 2000ish, Dr Laura Schlesinger said that, as an observant Orthodox Jew, homosexuality was an abomination according to Leviticus 18:22, and could not be condoned under any circumstance.

The following response is an open letter to Dr. Laura posted on the Internet.

Dear Dr. Laura:

Thank you for doing so much to educate people regarding God’s Law.  I have learned a great deal from your show, and try to share that knowledge with as many people as I can.  When someone tries to defend the homosexual lifestyle, for example, I simply remind them that Leviticus 18:22 clearly states it to be an abomination … End of debate.

I do need some advice from you, however, regarding some other elements of God’s Laws and how to follow them.

1. Leviticus 25:44 states that I may possess slaves, both male and female, provided they are from neighboring nations.  A friend of mine claims that this applies to Mexicans, but not Canadians.
Can you clarify?  Why can’t I own Canadians?

2. I would like to sell my daughter into slavery, as sanctioned in Exodus 21:7.  In this day and age, what do you think would be a fair price for her?

3. I know that I am allowed no contact with a woman while she is in her period of Menstrual uncleanliness – Lev.15: 19-24.  The problem is how do I tell? I have tried asking, but most women take
offense.

4. When I burn a bull on the altar as a sacrifice, I know it creates a pleasing odor for the Lord – Lev.1:9. The problem is my neighbors…..They claim the odor is not pleasing to them. Should I smite them?

5. I have a neighbor who insists on working on the Sabbath. Exodus 35:2  clearly states he should be put to death.  Am I morally obligated to kill him myself, or should I ask the police to do it?

6. A friend of mine feels that even though eating shellfish is an abomination, Lev. 11:10, it is a lesser abomination than homosexuality.  I don’t agree. Can you settle this? Are there ‘degrees’ of abomination?

7. Lev. 21:20 states that I may not approach the altar of God if I have a defect in my sight. I have to admit that I wear reading glasses.  Does my vision have to be 20/20, or is there some wiggle-room here?

8. Most of my male friends get their hair trimmed, including the hair around their temples, even though this is expressly forbidden by Lev. 19:27.  How should they die?

9. I know from Lev. 11:6-8 that touching the skin of a dead pig makes me unclean, but may I still play football if I wear gloves?

10. My uncle has a farm.  He violates Lev.19:19 by planting two different crops in the same field, as does his wife by wearing garments made of two different kinds of thread (cotton/polyester blend).

He also tends to curse and blaspheme a lot.  Is it really necessary that we go to all the trouble of getting the whole town together to stone them?  Lev.24:10-16.  Couldn’t we just burn them to death at a private family affair, like we do with people who sleep with their in-laws? (Lev. 20:14).

I know you have studied these things extensively and thus enjoy considerable expertise in such matters, so I’m confident you can help.

Thank you again for reminding us that God’s word is eternal and unchanging.

Your adoring fan.

P.S. It would be a damn shame if we couldn’t own a Canadian.

A na koniec zdjęcie dwóch całujących się panów a następnie dwóch pań. Tak bez powodu.. po prostu ludzie powinni przywyknąć. Tak, jak w co trzeciej reklamie jest pół naga kobieta, a prawie każda reklama w kolorowym magazynie ma jakąś scenę erotyczną między kobietą a mężczyzną. Trochę potrzeba równowagi we wszechświecie…