Rytuał kontra etyka

Jeremiasz, którego słowa mędrcy wybrali, jako haftarę do parszy Caw, nawiązuje do jednego z głównych motywów obecnych u proroków: Bóg pragnie przede wszystkim czystości serca, etycznego postępowania i wypełniania Tory, a nie ofiar i krwawych rytuałów. Wypełnianie rytuałów jest tak kuszące, dające tyle satysfakcji (przede wszystkim egoistycznej), tyle poczucia dobrze spełnionego obowiązku, że zapomina się, by zachować dystans i dostrzec pełny obraz sytuacji. Niesamowicie rozbudowany system ofiar i rytuału nie był celem samym w sobie, lecz środkiem, narzędziem dotarcia do Boga, autorefleksji, zachowania skromności, wyrażenia skruchy i powrotu na właściwą ścieżkę. Niestety, dla wielu (zarówno w czasach Amosa, Jirmjahu czy Michy, jak i dziś) rytuał stał sie celem samym w sobie, obsesją przyćmiewającą wszystko inne. Dodatkowo, w czasach starożytnych, rytuał żydowski nie różnił się aż tak bardzo od rytuałów ludów sąsiadujących. Wspominałam już, że rytuał ofiar nie jest jakimś czysto żydowskim wynalazkiem, lecz raczej adaptacją już istniejących od tysiącleci rytuałów składania w ofierze zwierząt, produktów rolnych, a czasem nawet ludzi, w celu przebłagania bogów lub okazania wdzięczności i radości. Nie dziwi zatem, że przez cały wczesny okres Judaizmu Żydzi mieli problem z jasnym dostrzeganiem granic między „naszym” rytuałem, a „obcym”. Czasem było to wykorzystywanie obcych praktyk by czcić własnego Boga, czasem było to składanie ofiar obcym bogom (lub bogom miejscowym, gdyż nigdy  Żydzi nie żyli jedynie sami z sobą, a szczególnie nie u początków państwowości).

Prorocy skupiali się na obu problemach – zarówno na myleniu celu ze środkiem, jak i na awoda zara (bałwochwalstwie). Opłakiwali tych, którzy chętnie przyprowadzali tłuste byczki na ofiary, lecz nikczemnie zachowywali się wobec biedoty. Bóg (poprzez proroków) wielokrotnie woła – czyż ja pragnę tego tłuszczu i zapachu spalonego mięsa? Nie! Pragnę skruszonego serca, złamania kajdan niewolników, uwolnienia ludzi i, w skrócie, etycznego postępowania wobec innych ludzi.

Jak wiemy, w judaizmie tradycyjnie mówi się o 613 micwach. Istnieją różne systemy dzielenia ich na kategorie. Jednym z tych systemów jest podział na micwot bein adam lechawero (micwy określające relacje międzyludzkie) oraz micwot bein adam lemakom (micwy określające relacje człowieka z Bogiem – głównie rytuał). W pierwszą kategorię wchodzą wszystkie prawa budujące podstawy społeczeństwa – kryminalne, cywilne, ustanawiają proces sądowy, dochodzenie odszkodowań, zakazują kradzieży i mordów. Ale również obejmują wszystkie prawa etyczne, prawa, których nie znajdziemy w zwykłych kodeksach prawnych – o godnym traktowaniu przybysza (imigranta), o uczciwym prowadzeniu interesów, o ochronie praw najsłabszych osób w społeczeństwie. Zakazujących łapówek, zawstydzania, łamania praw biedoty, służby czy podwładnych. Dużo łatwiej jest przyprowadzić byczka kapłanom i czuć się jak milion dolarów, niż minuta po minucie prowadzić życie uczciwego człowieka. Łatwiej zaostrzyć kaszrut i założyc tfilin codziennie, niż witać każdego ciepło, bez względu na to, kim ta osoba jest. Łatwiej jest obsesyjnie sprawdzać długość spódniczek (szczególnie u innych), niż z szacunkiem i godnością traktować biednych i słabych.

Prorocy wypowiadają się jasno: Bóg może poczekać na rytuał, aż będziesz gotowy by to wypełnić w czystości serca. Ludzie nie mogą czekać na terminową wypłatę czy pomoc w przetrwaniu kolejnego dnia. Bóg brzydzi się rytuałem zbudowanym na niesprawiedliwości etycznej, na prześladowaniu innych. Nie można było w czasach Jirmejahu czy Amosa przyprowadzić najpiękniejszego i najdroższego byczka do świątyni i czuć, że wypełniło sie wolę Boga, jeśli pieniądze na tego byczka zdobyło się kosztem innych, oszukując i naciągając. Tak i dziś nie można zasłaniać się choćby i fanatycznym wypełnianiem rytuału, jeśli buduje się go na nieetycznym traktowaniu, tych, wokół nas – poczynając od własnej rodziny, dzieci, sąsiadów, współpracowaników, przez osoby na zmywaku w restauracji, którą wspieram swoją w niej obecnością, nieznajomych mijanych na ulicy, potrzebujących, od których odwracam wzrok, poniżając (choćby tylko w myślach, nie mówiąc już słownie lub fizycznie) aż po tych, którzy nie są mi do niczego potrzebni (bo najczęściej dość dobrze traktujemy tych, od których zależy nasze życie, praca, zarobki itp) – a szczególnie, jeśli to „inni” (gerim) w społeczeństwie albo jego „wdowy i sieroty”, czyli osoby najbardziej narażone, najsłabsze ogniwa – w każdym społeczeństwie mogą to być inne grupy.

 

Reklamy

Instrukcja obsługi kultu ofiarniczego

W tym tygodniu rozpoczęliśmy czytanie księgi Waikra, czyli Kapłańskiej. Jest to praktyczny przewodnik dla kapłanów i lewitów, i głównie opisuje wszelkie możliwe detale związane ze służbą świątynną.

Jest to dość „bezpieczna” księga i dlatego to właśnie od niej zaczyna się studiowanie Tory w wielu tradycyjnych szkołach. Nie ma tu za dużo przemocy, kazirodztwa, mordów, plag i wybijania całych mas ludzi przez niebiański ogień. Czysta technika – jakie ofiary, kiedy, jak, co trzeba zrobić… mało tu tekstu, który mógłby sprowokować do niewygodnych pytań.

Od dwóch tysięcy lat większość Żydów już nie wypełnia obowiązków ofiarniczych. Zastąpiliśmy je nauką o nich, modlitwami i gmilut chasadim – umiłowaniem dobroci, wspomaganiem potrzebujących. Myślę, że dla wielu współczesnych byłoby trudno, tak, jak jest mi trudno, wyobrazić sobie powrót do służby ofiarniczej… Wszystkie te zwierzęta mordowane, krew pryskana, mięso spalane… jakoś nie pasuje do współczesnej wrażliwości. Z resztą nie tylko współczesnych – już wiele stuleci temu niektórzy myśliciele (jak Rambam – Majmonides) nie bali się wyrazić opinii, że ofiary są już niepotrzebne. Bóg je nakazał, gdyż potrzebowali je ludzie w tamtych czasach – była to powszechna i jedyna znana forma służeniu bogom, i dlatego została ona zaanektowana i przekształcona w służbę JHWH. Modlitwy pojawiły się dość późno, a szczególnie w takiej formie, w jakiej je znamy dziś – uporządkowane, z ustalonym tekstem. Z pewnością wypowiadano jakieś pojedyncze słowa, spontanicznie proszono lub błagano. Błogosławieństwo kapłańskie było jedną z najstarszych formuł modlitewnych, a biblijna modlitwa Moszego o siostrę Miriam jest wyjątkowo krótka i w oczywisty sposób spontaniczna. Czasem nie warto wprowadzać rewolucji, szczególnie, gdy ludzie nie są na to gotowi. Czasem lepiej wykorzystać to, co już jest, w najlepszy sposób możliwy.

 

PURIM!!!

Chag Purim sameach – wesołego święta Purim!

Pamiętajmy, że obok czytania Megilat Ester i obdarowywania się miszloach manot należy w Purim przekazać datki dla potrzebujących – proszę wybrać ulubioną fundację zajmującą się wykorzenianiem głodu i wspieraniem biednych, lub przekazać bezpośrednio wsparcie osobie biednej. Pamiętajmy, aby datki przekazać w sposób, który uszanuje godność tej osoby. Tradycja nakazuje, aby pieniądze dostarczyć w tym samym dniu, stąd bezpośrednie przekazywanie biednym jest najpopularniejszą opcją. Uważam jednak, że przekazanie pieniędzy na konto np fundacji typu Pajacyk lub Heifer International jest również wspaniałym pomysłem.

Księga Estery po hebrajsku i angielsku. Kliknij na „Listen to this chapter in Hebrew” by wysłuchać każdego z rozdziałów po Hebrajsku.

Bawmy się i radujmy!

Kidusz Haszem

W naszej Tradycji często używamy dwóch terminów do określenia etycznej wartości danego zachowania: Kidusz Haszem, czyli Uświęcanie Imienia (Boga) oraz Chilul Haszem, czyli Znieważanie Imienia. W praktyce chodzi o to, jak inni zareagują na twoje czyny, szczególnie, gdy ten „inny” to nie-Żyd. Jeśli ta osoba pomyśli lub powie: „niech będzie błogosławiony Bóg tego człowieka i Tora, która mu nakazuje tak postępować” to działanie takie jest Kidusz Haszem. Gdy jednak stanie się odwrotnie i taka osoba pomyśli lub powie: „niech bedzie przeklęty Bóg tego człowieka i Tradycja, która mu nakazuje tak postępować” to mówimy o Chilul Haszem.

Jest to wyjątkowo prosty i skuteczny sposób na ocenianie własnego życia. Czy to co robię będzie przynosiło chwałę Żydom, mojej Tradycji i Bogu, którego w pewnym sensie reprezentuję? Niestety system ten wywiera także wiele presji i ciągłego poczucia winy, jakby losy całego Żydostwa leżały na moich barkach… ale w sumie nie jest tak źle. Zasada jest prosta: nasze dobre postępowanie, uczciwe i godne jest najlepszym PR dla nas samych.

Dziś przeczytałam artykuł o pewnym człowieku w Australii, który z własnych pieniędzy wypłacił premie wszystkim pracownikom w podziękowaniu za ich długoletnią i oddaną pracę. Wspaniały czyn! Mimo, że powinien być normą w uczciwym świecie biznesu, dziś, gdy bonusy wypłacają sami sobie jedynie pazerni bogacze-bankowcy, jest to jednak rzadkie. Ale to nie ten artykuł sam w sobie mnie skłonił do napisania, nie mam bladego pojęcia czy ten pan jest Żydem czy nie. Czytając jednak komentarze do tego artykułu, natknęłam się na następujący, od użytkownika llubellak:

W 2005 roku pracowałem jako montażysta mebli w Nowym Jorku. Szefem był facet żydowskiego pochodzenia, który zdobył wykształcenie w Łodzi a biznes założył w Nowym Jorku. Muszę przyznać, że to był najlepszy pracodawca jakiegokolwiek w życiu miałem! pracownicy mówili, że przez całe 15 lat prowadzenia biznesu tylko 2 razy spóźnił się z wręczeniem czeków załodze! zawsze to robił samemu, uroczyście w piątki o 12:30! dwa razy do roku wypłacana była premia począwszy od pomocnika a kończąc na szefach działów! miał w zwyczaju chodzić po całym zakładzie każdego dnia o 15 i każdego pracownika zagadywał, pytał się jak leci, co u rodziny itd! w robocie było ponad 100 osób a on to wszystko pamiętał!

I to jest właśnie Kidusz Haszem w czystej postaci. Ta wspaniała postawa żydowskiego szefa parę lat temu tak mocno zapadła w pamięć, że ten pan ciągle sławi jego postępowanie. Jest dość oczywistym, że w mniemaniu autora postępowanie to jest powiązane z żydowskim pochodzeniem szefa. Zresztą czeki były wypłacane regularnie w piątek w południe – co sugeruje, że pewnie zamykano interes wcześniej przed Szabatem. Szacunek dla pracowników, szczere zainteresowanie ich życiem i godnością każdego jednego człowieka na długo zapadły w pamięci jednego z nich. I nie chodzi tu o jeden wielki czyn na miarę cudu… chodzi o codziennie robione rzeczy… o uśmiech, małą pomoc, zainteresowanie, zwrócenie znalezionych pieniędzy, godne traktowanie (szczególnie tych „pod” nami, tych „maluczkich”…gdyż jak to już powiedział wielki rabi Dumbledore, wielkość człowieka poznajemy po tym, jak traktuje tych, którzy są od niego słabsi, a nie równych sobie lub tych potężniejszych), uczciwe interesy, brak egoizmu i zadzierania nosa. Tak zwyczajnie i nadzwyczajnie – by być a mencz.

Kup BERESZIT i wspomóż WOŚP!

Na stronie allegro można znaleźć tysiące wspaniałych aukcji wspierających Wielką Orkiestrę Świątecznej Pomocy. Z fascynacją oglądałam szczególnie te nietypowe pozycje, a także te, zbierające szczególne emocje (i kwoty). Ja sama postanowiłam dołączyć się na znacznie mniejszą skalę. Wystawiłam na aukcję pierwszy tom historycznej publikacji Tory Pardes Lauder. To pierwsze po wojnie polskie tłumaczenie Tory i jestem dumna, że w nim uczestniczyłam. Moim autorstwem jest większość tłumaczeń komentarzy do Bereszit. Wiele się nauczyłam w czasie intensywnej pracy nad tym tłumaczeniem i mam nadzieję, że księga ta stanie się źródłem radości i nauki dla kogoś innego.

Wiem, że prawie niemożliwe jest znalezienie BERESZIT w sklepach, tym bardziej jest to wspaniała okazja!

Licytacja rozpoczęła się od 54zł. Wybrałam tę sumę, gdyż jest to potrojenie liczby 18, czyli CHAJ, którą to liczbę często używa się w przekazywaniu cedaki. Oby BERESZIT zdobyło znacznie więcej niż tylko trzy „chaje”. Proszę przekazać jak największej liczbie osób link do tej aukcji. Razem wspierajmy wcześniaki i ciężarne matki z cukrzycą.

 

KLIKNIJ TUTAJ

Dziękuję!

Jutro wielkie święto!

Wprawdzie nie uda nam się go znaleźć na tradycyjnym kalendarzu Hebrajskim, ale jak dla mnie jest to święto. O czym mówię? O Wielkiej Orkiestrze Świątecznej Pomocy. Idea dobroczynności – cedaki, jest w judaizmie kluczową, obowiązującą każdego, w każdym wypadku, i o której napisano niezliczone księgi.

Słowo „cedaka” nie oznacza dosłownie „dobroczynności”, gdyż na to mamy osobny termin („maasim towim” lub „gmilut chasadim”), lecz słowo to pochodzi od rdzenia oznaczającego sprawiedliwość. Cedaka nie oznacza jedynie dawania pieniędzy, choć z tym się najczęściej kojarzy. Cedaka to wspomożenie innego w jak najlepszy sposób, aby wypełnić konkretne potrzeby tej osoby. Mogą to być więc pieniądze, ale także czas, dobre słowo, fizyczna pomoc, jak wykonanie przydatnych czynności w domu, lub pomoc w znalezieniu pracy. Nasi mędrcy od zawsze podkreślali, aby wypełniać cedakę z myślą o godności odbiorcy – by nie zawstydzać, nie wyśmiewać, nie pouczać potrzebującego. Jedną z najwyższych form cedaki jest pomoc w znalezieniu pracy – bo pozwala to biednemu stanąć na nogi, uniezależnić się i wzmocnić szacunek do własnej osoby. Gdy to jest niemożliwe, lub zwyczajnie nie to jest potrzebne, inny aspekt który jest wielokrotnie podkreślany, to aby dający nie wiedział, kto jest odbierającym i odwrotnie. Tu wkraczają wszelcy pośrednicy – fundacje, kasy zapomogowe lub pożyczające bez procentu. Tam ja mogę anonimowo przekazać pieniądze, podobnie jak otrzymujący wsparcie może pozostać anonimowy. Wprawdzie bieda nie jest i nie powinna być źródłem wstydu, ale niestety może tak być. Dlatego powinniśmy zrobić wszystko, aby dbać nie tylko o fizyczne potrzeby osób ale i duchowe czy emocjonalne.

Jedną z fundacji, które od zawsze darzę wsparciem i szacunkiem, to Heifer, gdzie możemy kupić kozę, kury czy ziarna do zasiewu dla potrzebujących rodzin w biednych regionach świata, aby nie tylko dać krótkotrwałą zapomogę, lecz by dać tym ludziom pracę, której owocami będą się potem dzielić z innymi. Czasem wystarczy tylko taki mały (dla nas) zastrzyk na początku, aby rodzina mogła już dalej sama się utrzymywać. Przez parę lat sponsorował także konkretną dziewczynkę w Republice Dominikany, dzięki czemu zmniejszało się ryzyko przerwania edukacji z powodu biedy.

Jutro mamy niepowtarzalną okazję uczestniczyć w wielkim święcie dobroczynności. Nigdzie indziej nie spotkałam się z podobnym do WOŚP zjawiskiem. To jest prawdziwy ewenement na skalę światową. Pamiętam Orkiestrę od samego początku, sama byłam wtedy nastolatką. Jako pedagożkę cieszy mnie również to, że to młodzież jest głównym kołem napędowym całego ruchu. Do teraz wielu zapyziałych kleryków nie może się pogodzić, że taka „bezbożna” grupa punkowych dzieciaków, z przywódcą nie szukającym wsparcia biskupów i Kościoła, odniosła taki sukces.  Że udało im się rozpalić cały naród, wszystkie grupy wiekowe i zawodowe. Jakże wspaniałym jest, że miliony ludzi zbiera się jednego dnia, by zrobić co tylko mogą dla potrzebujących dzieci. Że dają biedni, starzy, młodzi, bogaci, firmy, żołnierze, górnicy i szewcy. Każdy stara się zrobić choć małą część.

Po raz pierwszy od jakichś ośmiu lat jestem znowu w Polsce w czasie WOŚP. Zamierzam jutro spacerować po mieście by poczuć ducha i zarazić się entuzjazmem. Specjalnie odłożyłam więcej pieniędzy, abym mogła wrzucać do wielu różnych puszek. Żałuję, że nie stać mnie na na prawdę znaczącą wpłatę, ale wiem, że każda złotówka się liczy. Za każdym razem gdy widzę zdjęcia maluszków podłączonych do skomplikowanych aparatur medycznych z naklejonymi na nich serduszkami, mam łzy w oczach. I cieszę się, że całe polskie społeczeństwo może się czuć dumne ze stworzenia czegoś tak wspaniałego.

A wszyscy pieniacze szkalujący Owsiaka i WOŚP niech się idą pieklić w samotności. A gdy im (lub ich bliskim) życie uratuje maszyna z serduszkiem, niech im się zrobi na prawdę głupio.

 

Jak wspierać WOŚP?

  • Możesz wpłacić darowiznę na cel 20. Finału WOŚP, przekazując dowolną kwotę na konto bankowe Orkiestry – 23 1240 1112 1111 0010 4196 3411
  • Skorzystaj z serwisu www.aukcje.wosp.org.pl uruchamianego specjalnie przy okazji XX Finału WOŚP– kup lub sprzedaj cokolwiek! Całość wpłat przekazana jest na nasze konto.
  • Masz Facebooka? Skorzystaj z aplikacji, która umożliwia wpłatę pieniędzy na konto Orkiestry
  • Wesprzyj nas za pośrednictwem serwisu społecznościowego SiePomaga.pl – kliknij tu!
  • Zamów kartę debetową PEKAO WOŚP 
  • Przekaż 1% podatku – Fundacja jest organizacją pożytku publicznego i każdy ma możliwość przekazania na naszą rzecz 1% swojego podatku dochodowego. Jak to zrobić? Przeczytaj!
  • Możesz także wpłacić darowiznę on-line za pośrednictwem systemu platnosci.pl