Na łożu śmierci

Zarówno Jaakow jak i Dawid (bohater dzisiejszej haftary) wiedzieli, że umierają. I wygląda na to, że przyjmują to jako naturalną kolej rzeczy, wzywając swych synów aby przekazać im ostatnie nauki, rady czy błogosławieństwa. Mogę się mylić, ale wydaje mi się, że w dzisiejszych czasach ludzie bardziej się buntują przeciw odejściu. Może osiągnięcia medycyny sprawiły, że na prawdę nie możemy uwierzyć, że to się dzieje? Wprawdzie ludzie spisują testamenty, ale najczęściej to bardzo biznesowa sprawa… a co z testamentami etycznymi? naukami na przyszłość, wyrazami miłości i oddania albo ostatnimi życzeniami? Posiadam wspaniałą książkę pod tytułem: „Ethical Wills – A Modern Jewish Treasury”, gdzie zebrano bogactwo testamentów etycznych, ostatnich nauk, które autorzy pragnęli przekazać następnym pokoleniom. Bardzo poruszające są te spisane w czasie Szoa. Jest jasne, że tradycja ta nie umiera.

Cóż takiego Dawid pragnął przekazać swemu synowi na łożu śmierci? Dawid, wybraniec, namaszczony przez proroka, patriarcha dynastii… utrzymywany jako wzór, ideał… choć nim nie był. Tanach nie próbuje wybielić tej postaci i mamy obraz wspaniale złożony: z wszystkimi wyżynami i dolinami ludzkich zachowań. Pomimo dość licznych potknięć a nawet upadków, Dawid nie stracił z oczu tego, co ważne i co właściwe. To, że czasem miał trudności z utrzymaniem się na właściwej ścieżce, nie oznaczało, że przestał ją widzieć lub zaczął wytyczać kompletnie nową. Jego testament jest jasny: słuchaj Boga, przestrzegaj przykazań Tory a wszystko będzie dobrze dla ciebie i twojej dynastii. Jak wiemy Salomon tylko częściowo trzymał się tych nauk… pod koniec tak, jak i jego ojciec, zboczył mocno z wyznaczonej drogi. Nawet w szczycie potęgi jego postępowanie stworzyło zaczątek rozpadu – z powodu okrutnego prześladowania i wyzysku, północne plemiona zbuntowały się wkrótce po jego śmierci.

Ciekawym jest, że ostatnie słowa Dawida są bardzo ostre – daje on synowi instrukcje w sprawie rozliczenia się z wrogami politycznymi. Przekazuje nawet, aby to Salomon zabił wroga Dawida, tylko dlatego, że on sam nie mógł, bo obiecał, że go nie zabije. Jak widać, w tych czasach mord i zemsta jakoś nie kłóciły się z przekazem o ufaniu Bogu i przestrzeganiu Tory…

Poniżej zapisują tłumaczenie (przepraszam, że pewnie nie wystarczająco dobre) ostatniej woli matki, opublikowanej w gazetce getta w 1940r. (z wyżej wspomnianej książki):

Judaizm, moje dziecko, to walka o sprowadzenia Boga na ziemię, walka o uświęcenie ludzkiego serca. Walkę tą twój naród prowadzi bez użycia siły lecz duchem, szczerymi i płomiennymi modlitwami, i ciągłym dążeniem do prawdy i sprawiedliwości.

Czy rozumiesz więc, moje dziecko, jak wyróżniamy się od innych i w czym leży tajemnica naszego istnienia na ziemi?

A wiedząc to, czy wciąż będzie ci ciężko na sercu, moje dziecko? Czy wciąż powiesz, że nie możesz znieść swego przeznaczenia? Lecz musisz, moje dziecko, bo tak zostało ci przykazane; takie jest twoje powołanie. Oto twoja misja, twój cel na tej ziemi.

Musisz iść i pracować ramię w ramię z ludźmi z innych narodów… i będziesz ich uczył, że muszą stworzyć braterstwo narodów i zjednoczyć wszystkie narody z Bogiem.

Zapytasz: „Jakże ma się do nich  mówić?” Oto jak: „Nie będziesz mordował; nie będziesz kradł; nie będziesz pożądał; Kochaj twego bliźniego jak samego siebie…” Wypełniaj te, a poprzez zasługę tych czynów będziesz zwycięskie, moje dziecko.

Reklamy

Nie samym słowem prorok żyje…

Wyjątkowo łatwo jest zrozumieć wybór mędrców odnośnie haftary do parszy wajigasz. Otwiera ją przepiękny akt symboliczny Ezekiela, prorokujący jedność między Jehudą (Południem) a Josefem i Efraimem (Północą). Akt symboliczny jest dość częstą techniką wśród prorockich narzędzi. Prorok wykonuje pewną czynność, która ma symbolizować przyszłe wydarzenia. We wczesnych okresach proroctwa, gdy mieszały się one jeszcze z bardziej ekstatycznymi formami, zachowania takie na pewno czerpały z bogatej tradycji szamańskiej. Moim ulubionym przykładem tego jest zachowanie Cidkiji ben Kenaana, który był tzw prorokiem dworskim. Był on jednym z płatnych „proroków”, którzy często udawali kontakt z Bogiem aby wypowiedzieć „proroctwa”, które zgadzały się z wolą płacącego (w naszym przypadku króla Achaba). Ta wspaniała historia, opisana w I Królewskiej 22, jest głównie obrazem potępienia postawy tego rodzaju potakiwaczy uchodzących za proroków i pochwałą prawdziwych proroków, którzy najczęściej mieli złe wieści dla potężnych tego świata (w tej roli Michajhu ben Jimla). Jest tu jednak maleńki epizod (22:11), który jest świetnym przykładem szamańskiego aktu symbolicznego: „Cidkaja ben Kenaana zrobił sobie rogi z żelaza i powiedział: ‘Tak powiedział JHWH: nimi ubodziesz Aram, aż zostaną unicestwieni!’”. O co tutaj chodzi? Jest pewnym, że Cidkija nie tylko mówił ale i odgrywał tę scenę. Zrobił sobie nawet rekwizyty mające uprawomocnić jego przepowiednię. Nie powiedział także, „ubodziesz ich tak jak ja to teraz robię”, lecz jakby sama czynność już była symbolicznym i magicznym sprowadzaniem przyszłości. Aktem tym, Cidkija zapewnia, że tak sie zdarzy. Wpływa on jakgdyby na przyszłe wydarzenia, zapoczątkowuje kosmiczny ciąg wydarzeń, który ma sprowadzić korzystne zakończenie. Takie postępowanie jest znane religioznawcom, gdyż szamani częstokroć wykonywali symboliczne czynności, które miałyby „zmusić” bogów i duchy do posłuszeństwa, aby przewidywana przyszłość faktycznie nastąpiła. Znane są np tańce wyobrażające pomyślne łowy, gdzie odgrywa się jakgdyby przyszłość w nadziei, że odegranie jej zawczasu wpływa na moce odpowiedzialne za powodzenie.

Nie wiemy w jakim stopniu Żydowscy prorocy wierzyli w magiczne (w znaczeniu posiadania mocy wpływania na wolę Bóstwa) korzyści z wykonywania aktów symbolicznych, a na ile były one zwyczajnie ilustracją, pomocą pedagogiczną w przekazywaniu nauk. Wiemy, że prorocy nie polegali na samej mocy treści proroctwa, ale robili wszystko co w ich mocy, aby ten przekaz wzmocnić używając całą gamę narzędzi, większość związanych z samym słowem mówionym: jak poezja, budowanie napięcia, szokowanie brutalnymi wizjami, pięknem opisów  czy metafor, ale także swoim zachowaniem, ubiorem, gestykulacją. W używaniu aktów symbolicznych przodowali wielcy pośród proroków: Jechezkel, Jiszaja, Jirmejahu, choć nie tylko oni. Jiszaja chodził nago przez kilka lat, co symbolizowało przyszłą nagość i ogołocenie ziemi i podobnie jak Hoszea nadał on swoim dzieciom symboliczne imiona. Ezekiel oprócz używania drewnianych listewek jak w dzisiejszej parszy, wrzucał zwoje z proroctwami do rzeki, a Jirmejahu chodził z ogromnym jarzmem bydlęcym na karku.

Warto docenić niezwykłe poświęcenie i pomysłowość proroków w wypełnianiu ich misji.

Amos i prawdziwy majstersztyk proroctwa

Coś czuję, że moje opóźnienie w komentarzach do parszy staje się tradycją… nieładnie. Może w tym tygodniu uda mi się na czas?

Zacznę nietypowo – od haftary. Głównie z tego powodu, że to Amos, jeden z moich ulubionych proroków. Amos jest uznany z pierwszego z „książkowych” proroków, jego pozycja po trzech wielkich (Jiszaji, Jirmejahu i Jechezkelu) jest myląca, musimy pamiętać, że księgi proroków starszych nie są w porządku chronologicznym. Pochodził on z Tekoa, na wzgórzach Judei i był najprawdopodobniej w miarę zamożnym rolnikiem. Prorokował on w Królestwie Północnym, jako obcy i wróg, co czyniło jego misję jeszcze trudniejszą.

Amos ma niesamowity talent i jego prorocka „skrzynka z narzędzami” jest wielce imponująca. Na szczególną uwagę zasługuje jego mistrzowska umiejętność w budowaniu struktury poetyckiej, która wspaniale kieruje emocjami słuchacza, aby doprowadzić go do kulminacji, głównego uderzenia – właściwej lekcji. W haftarze widzimy aż dwa tego przykłady, choć jedynie końcówkę w pierwszej. Radzę przeczytać całość rozdziałów 1-3 aby w pełni docenić jego kunszt. Amos używa powtórzeń, aby prawie zahipnotyzować, wprowadzić słuchacza we właściwy stan ducha i umysłu. W pierwszym przypadku prorok buduje długą litanię grzechów innych narodów, czym z pewnością zyskuje sobie posłuch i zgodę słuchających obywateli Północnego Królestwa. Któż nie lubi słuchać o boskiej karze dla własnych wrogów? Jednak Amos ich zwiódł i oszukał – i gdy się tego najmniej spodziewali, uderza ich całą listą potwornych grzechów zadomowionych w ich społeczeństwie. To zarówno zgnilizna moralna (ojciec i syn chodzący do tej samej prostytutki), jak i bezlitosny ucisk biedoty i uczciwych ludzi. Do tego dochodzi typowy dla nich problem bałwochwalstwa… a nawet przepiękny, z punktu widzenia poezji i kunsztu prorockiego, przykład ich wstrętnego postępowania, czyli trzy w jednym (2:8):

„Na płaszczach zastawionych [od biednych] wylegują się pod ołtarzami, i upijają się winem za haracz wymuszony na ofiarach, w świątyniach swoich bogów”.

Jest jasnym z kontekstu, iż to „wyleganie się” nie oznaczało pikniku, lecz uprawianie prostytucji sakralnej. A więc mamy osoby, które nie tylko, iż uciskają biednych, ale także mają czelność wykorzystywać pieniądze z takiego postępowania na huczne orgie przy ołtarzach bożków… Amosowi wystarczyło parę słów by zetrzeć dumę i samozadowolenie z twarzy słuchaczy. Grzechy innych narodów okazały się niczym porównując do zachowania Izraelitów.

Rozdział trzeci to kolejny przykład mistrzowsko budowanego napięcia i „oszukiwania” niechętnego słuchacza, aby nie tylko usłyszał, ale i został poruszonym przez proroctwo. Gdyby Amos po prostu powiedział, co miał do przekazania, zostałby zignorowany i wątpię, aby ktokolwiek zatrzymałby się choć na sekundę aby przychylić ucha do tego kaznodziei… On jednak tak wciągnął ich w swoje opowieści o skutku i przyczenie, używając metafor im bliskich i znanych, tak subtelnie zmieniał temat kolejnych przykładów aby budować emocjonalne napięcie, że gdy nadszedł czas na punkt kulminacyjny, uderzył on w samo sedno, zaskakując słuchaczy, którzy zdążyli obniżyć gardę: nic nie dzieję się przez przypadek, a w świecie polityki i natury to Bóg stoi za wszelkimi kataklizmami, ich grzechy nie zostaną bez boskiej odpowiedzi.

Amos ukazał nam również bardzo rzadki obraz: jak prorok przeżywa akt prorokowania. Jak on to odczuwa? Co to znaczy, że otrzymał on proroctwo od Boga? Dla Amosa jest to instynkt, jak strach i ucieczka przed bestią, nie jest on w stanie powstrzymać lub stłumić wewnętrznego głosu nakazującego prorokowanie (3:8). Jeden z Biblistów określił kiedyś proroków jako osoby, które są nienaturalnie wrażliwe na krzywdę innych ludzi – nie są w stanie się do niej przyzwczaić, zaakceptować czy przejść nad nią do porządku dziennego. Gdy widzą ból i cierpienie, działają instynktownie: muszą się temu sprzeciwić, działać, krzyczeć i wołać o pomstę do Nieba. Ból uciemiężonego odczuwają jako własny. Nie ma wymówki ani pobłażania dla budowania własnego komfortu kosztem innych. I nie ma pozwolenia na używanie Boga jako wymówki: nigdzie nie znajdziemy, że bogactwo to nagroda od Boga, a biedota ma zwyczajnie pecha, i gdyby Bóg ich kochał to uczyniłby ich bogatymi… niestety takie przekonania są częste (wystarczy spojrzeć na wielu kaznodziejów gospodarczego konserwatyzmu, szczególnie w US), dają spać w spokoju… ale to nie jest żydowskie podejście. Jesteśmy tu, aby się troszczyć o tych, którzy mają gorzej w życiu. Nie, aby napawać się własnym sukcesem… Bogaci jesteśmy często przez przypadek, czasem z dziwnego złożenia losu… nie doszukujmy sie specjalnej łaski Boga w naszym portfelu, bo stąd tylko jeden krok do postrzegania biedoty innych jako znaku Boskiego potępienia.

 

Historia o tym, jak rozsądny i dobry Esaw stał się krwiożerczym i podłym Edomem.

Oczywistym jest, że mędrcom, prorokom i rabinom brakowało czegoś w historii parszy Wajiszlach, a mianowicie wyrażenia jakiegokolwiek potępienia dla Esawa. Biblijny Esaw tak ogólnie jest całkiem zwyczajnym człowiekiem, poluje, pracuje, wypełnia polecenia ojca… Nie jest pewnie nazbyt sprytny jeśli tak łatwo dał się oszukać bratu… ale w sumie nie zrobił nic, coby wyjaśniało to, jak z czasem zaczęto go traktować, a także jaką opinię wyrażano na temat Edomu, narodu powstałego z rodu Esawa.

Dość wczesna mapa, jedynie dla kontekstu geograficznego, nie historycznego. Edom znajduje się na południe od Judy.

Edom był sąsiadem Izraelitów i częstym zagrożeniem. Prawdopodobnie bardzo bliscy etnicznie i kulturowo, skąd przekonanie o wspólnym pochodzeniu. Jednak należało podkreślić różnice i zdemonizować ten naród z czystem woli przetrwania w regionie. Widzimy jasno ewolucję poglądów na temat Esawa, a co za tym idzie i całego Edomu, u proroków, w pismach spisanych wiele stuleci po czasie, gdy przekazywano ustnie historie Tory. Świetnym przykładem jest haftara do Wajiszlach, którą jest cała księga prorocka Owadii. Jest to możliwe zwyczajnie dlatego, że jest to najkrótsza księga, zaledwie jeden rozdział. Rabini bardzo świadomie wybrali tę haftarę, która dodaje dodatkową informację, kluczową z ich punktu widzenia. Jak napisałam w moim poprzednim komentarzu do Tory, Esaw jawi się jako wspaniały człowiek z tego, w jaki sposób potraktował swojego brata – oszusta. Był wyrozumiały, opanowany i bardziej mu zależało na pogodzeniu się z Jaakowem niż jego prezentach i bogactwie, dumie, rewanżu i zemście. U Owadii czytamy jednak o Edomie:

„Uczyniłem cię najmniejszym pośród narodów; jesteś wyjątkowo wzgardzonym. Zdradziło cię zuchwalstwo twego serca; ty, który mieszkasz pośród skalistych urwisk.” (1:2-3).

Mamy jednak podany powód nadchodzącego gniewu Boskiego – „Za ucisk twego brata Jaakowa…” (1:10). Sam fakt, że Jaakow jest wspomniany, nie oznacza, że chodzi o niego. Jest bardzo częstym, że cały naród żydowski był określany tym mianem (niekoniecznie „synowie/dzieci Jaakowa”). Jednak polityczne problemy na pewno kładły się cieniem na pamięć o Esawie. Biblia nie jest książką historyczną, jak już, jest historiografią religijną: opisuje wydarzenia historyczne jak były one widziane z perspektywy pewnej grupy ludzi, przez filtr ich wierzeń, uprzedzeń, wyobrażeń. Historiografia nie jest tym samym, co współczesna historia zachodnia. Miała ona wyrażać uczucia, przekazywać nauki etyczne i lekcje moralne, wyjaśniać wydarzenia losowe, być medium dla wierzeń, tożsamości narodowej, miała wzmacniać więzy grupowe, jedność narodową. Jest dużo łatwiej walczyć z sąsiadem, jeśli głęboko wierzy sie w jego niższość duchową i moralną, a jego upadek ma być przepowiedziany i zaakceptowany przez Boga. Stąd takie a nie inne opisy Kenaanijczyków, którzy tak na prawdę mieli znacznie bardziej zaawansowaną kulturę niż przybyli koczownicy Izraelscy.

„Nie ciesz się dniem nieszczęścia twojego brata, i nie świętuj dnia upadku synów Judy i nie wyśmiewaj się z nich w dniu ich klęski. Nie wchodź w bramy Mojego ludu w dniu ich ucisku, nie ciesz się widokiem ich klęski, i nie wyciągaj ręki po jego bogactwa w dniu ich upadku!” (1:12)

Jest jasnym: kara dla Edomu przyjdzie za dość podłe zachowanie: kopanie leżącego, wykorzystanie kryzysu politycznego i najazdu obcych, potężniejszych wrogów.

Nie jest to jednak aż tak proste. Edom był uciskany przez kolejnych królów Hebrajskich, bez listości plądrowany i czyniony wielokrotnie wasalem. Wraz z atakiem Babilończyków, spaleniem Jerozolimy i wygnaniem znaczącej części społeczeństwa Judy, Edom zobaczył w tym okazję na rewanż i zwyczajnie polepszenie własnej sytuacji życiowej. Edomici masowo zaczęli zajmować opuszczoną przez mieszkańców Judy ziemię, szczególnie w pobliżu Hebronu. To ten region zostanie później podbity i zmuszony do konwersji pod ostrzem miecza. Herod był jednym z potomków tych Edomitów (Idumejczyków).

Na koniec jednak mała, ale bardzo mądra myśl z dzisiejszej haftary (szczególnie dla tych, którzy, jak Edom, lubują się w sporcie kopania leżącego). Podobną myśl i ideę możemy spotkać w wielu kulturach i językach, gdyż wierzymy (i bardzo chcemy wierzyć) w istnienie wyższej, kosmicznej sprawiedliwości, gdzie ludzie dostają to, na co zasługują:

„Jak ty czyniłeś, tak zostanie uczynione tobie; [odpowiedzialność za] twoje czyny spadnie na twoją własną głowę” (1:15)

 

„Nie patrz w dół! Nie chcesz chyba zobaczyć wszystkich tych, na których plecach stoisz?!”

W tym tygodniu nie było trudno zgadnąć dlaczego proroctwa Hoszei zostały wybrane na parszę do Wajece. Zaczyna się ona bowiem od przypomnienia o Jakowie, który uciekł do Aramu i pracował jako pasterz by zarobić na swoją żonę. Reszta tekstu haftary odchodzi od tego tematu i skupia się na grzechach Efraima (jedno z imion Północnego Królestwa jakich używali prorocy) oraz nadchodzącej kary boskiej.

Królestwo Izraela nie ma dobrej prasy w literaturze biblijnej. Zrodzone z rebelii i buntu, od początku przeklęte, potępiane i gromione. Wprawdzie politycznie przeżywało chwile potęgi i dobrobytu (głównie w okresie słabości sąsiadów i wewnętrznych problemów mocarstw), ale społecznie i duchowo nigdy nie miało się dobrze. Dobrobyt został zdobyty na plecach uciśnianej biedoty, Judaizm ledwo zipał, a tam, gdzie jeszcze pamiętano o Imieniu JHWH, rytuał brał górę nad moralnością i naukami etycznymi.

Hoszea, podobnie jak Amos czy Micha, głośno i barwnie opisuje i potępia postępowanie możnych tego kraju:

„Nadal grzeszą i uczynili sobie wytopione statuetki ze srebra wedle własnego pomysłu, bożki, w całości wyrób rzemieślników. I [kapłani] mówią do nich: ‘Złóżcie ofiarę z człowieka, a pocałujecie byki’.” (Hoszea 13:2)

Hoszea odnosi się tu do słynnych dwóch złotych cielców utworzonych przez Jeroboama zaraz po rozbiciu Królestwa Salomona, co było świetnym zagraniem politycznym, gdzie jeden został ustawiony na północy, a drugi na południu kraju, zapobiegając tym potencjalnie niebezpiecznej sytuacji, gdzie ludzie wciąż pielgrzymowaliby do Świątyni Jerozolimskiej we wrogiej Judzie. Ofiary z ludzi niestety nie były aż tak rzadkie, i wielokrotnie spotykamy się z ich potępieniem. Jednym z najbardziej sławnych kultów wymagających ludzkiej ofiary był kult Molocha, gdzie „przeprowadzano przez ogień” dzieci.

Prorok podkreśla co było przyczyną zejścia z właściwej drogi: przesadny dobrobyt. Mimo, iż Tora nie odnosi się negatywnie do majątku samego w sobie, wiele jest powiedziane na temat tego jakie są właściwe drogi na jego pozyskanie, a także jak mamy go używać. Mieszkańcy Północy nie tylko zdobyli swój majątek na krzywdzie niewinnych, ale zaczęli się napawać dumą i zwyczajnie przeżarli się własnym dobrobytem:

„Przesycili się swoimi pastwiskami, przesycili się i ich serca stały się aroganckie, i dlatego zapomnieli o Mnie. Staną się dla nich lwem, panterą czającą się przy trakcie.” (Hoszea 13:5-6)

Bóg przeistacza się w bestię z powodu amnezji Swojego ludu. Zapomnieli oni skąd tak na prawdę pochodzi ich dobrobyt, potocznie mówiąc woda sodowa im odbiła. Upili się własnym sukcesem i uwierzyli, że całkowicie jest on dziełem ich samych.

I tu się bardzo mylą. Miłą jest myśl, że nasze sukcesy są tylko i wyłącznie naszą własną zasługą… Lecz nigdy jednak tak nie jest. Zawsze pracują na niego tysiące… tych, którzy mają łatwo rozpoznawalne twarze (nasza rodzina, bliscy, przyjaciele, nauczyciele itd) jak również ci, o których istnieniu nawet nie wiemy, lub nie chcemy wiedzieć. To wszyscy ci, którzy tworzą system edukacji, którzy w pocie czoła produkują materiały, z których korzystamy, ci, którzy wpadli na genialne pomysły i dokonali niesamowitych odkryć, a które są teraz dla mnie czymś oczywistym. To także ci, których nie wspiera system uprzywilejowania, i którzy odpadli w wyścigu abym to ja mogła nieświadomie zyskać dzięki „właściwemu” kolorowi skóry, pochodzeniu czy wykształceniu. To wszyscy ci, którzy mieli pecha urodzić się po złej stronie miasta, którzy w przedbiegach odpadli z konkursu. Ba, oni nawet nie wiedzieli, że jakiś konkurs istnieje…

Myślenie, że nasz sukces jest li tylko własnym osiągnięciem, jest bardzo niebezpiecznym. Stąd bowiem tylko krok do myśli, że ci, którzy sukcesu nie odnieśli są jedynie sobie samym winni… Jakże często widzimy taką postawę dziś, gdzie ludzie biedni obarczani są pełną odpowiedzialnością za swoją sytuację. Jakby żyli w próżni, jakbyśmy wszyscy mieli równy start albo jakby nie było różnic w tym, jak sie ludzi postrzega, ocenia i traktuje na podstawie ich płci, koloru skóry, pochodzenia, religii czy orientacji seksualnej.

Okażmy wdzięczność tam, gdzie się ona należy. Piszmy własne „mowy oskarowe”. Uświadamiajmy sobie po ilu plecach wdrapaliśmy się by osiągnąć to, co mamy. Ile anonimowych rąk pracowały by pchnąć nas w górę. Ilu cierpiało niesprawiedliwie po drodze. I idea ta jest ważna zarówno w wymiarze osobistym, jak i globalnym, narodowym.

Jeżeli sam Bóg, potęga i nie-ludzka siła może stracić cierpliwość, poczuć się zapomnianym, odrzuconym i wściekłym z powodu braku wdzięczności, jakże bardziej powinniśmy dbać o to, by okazać wdzięczność stworzeniom z krwi i kości?

„Z uścisku grobu bym ich uratował, zbawił od samej śmierci. Ale teraz stanę się dla ciebie słowami śmierci, Ja będę tym, który ustanowi dla ciebie wyrok śmierci, nie odczuję skruchy.” (Hoszea 13:14)

 

Dworskie intrygi z prorokami w tle.

Haftarą do parszy Chaje Sara jest pierwszy rozdział Melachim (Ks.Królewskiej). Opisane są w nich ostatnie dni króla Dawida, zamach jednego z jego wielu synów (Adonji) na koronę i polityczne rozgrywki między Dawidem, Adoniją, Bat-Szewą i jej synem, Szlomo. Domyślam się, że to problem przejściwa władzy z ojca na syna jest tym, co zainspirowało rabinów do wybrania tego tekstu jako haftary, a nie fragment o wyszukaniu dziewicy, któraby ociepliła swym ciałem wątłe, starcze ciało króla Dawida, gdyż miałoby to nie miły posmak w odniesieniu do Riwki (choć można widzieć podobieństwa).

Polecam resztę: genialnie opowiedziana Biblia w lego :) kliknij!

Adonija postanowił nie czekać na śmierć ojca i ogłosił się królem jeszcze przed jego ostatnim oddechem. Polityka faktów dokonanych jest jedną z praktyczniejszych, więc sama decyzja nie powinna dziwić. Niestety miał on pecha – nie tylko sam król Dawid chciał, aby to młodszy Szlomo został królem (o co Bat Szewa dzielnie walczyła i się dopominała) – nawet prorok Natan potwierdził, iż istotnie jest to wolą Boga. Natan jest jednym z nielicznych proroków dworskich, którzy nie są jedynie opłacanymi potakiwaczami. W późniejszych czasach „prorocy”, których spotykamy na dworach byli jedynie sprytnymi hochsztaplerami, których zadaniem było zgadnięcie, co chciałby usłyszeć władca (i szef) a następnie przekazać to w formie, która wyglądała na wiadomość od Boga. Jednak Natan wciąż pełnił rolę prawdziwego proroka – doradcy, nauczyciela, który nie bał się skrytykować lub potępić, a także wskazać właściwą drogę postępowania. Była to rola niebezpieczna i wielce potrzebna, aby przypominać władcy, że jako król Izraela nie jest on jak inni królowie – król Izrala nie stoi ponad prawem, nie jest on wszechmocnym władcą, a przede wszystkim: nie jest on bogiem, co było powszechne u sąsiadujących monarchów.

Nasza haftora kończy sie trochę przed zakończeniem samej historii (na wersecie 31.): owszem, Dawid ponawia obietnicę tronu dla Szlomo, lecz dalej możemy czytać, że zostaje on namaszczony królem Izraela przez proroka Natana, a następnie rozprawia się z uzurpatorem i pół-bratem Adoniją. Adonija tak się wystraszył, że uciekł i uchwycił się rogów ołtarza (1:51). Jest to wspaniały przykład starożytnej wiary, że uchwycenie się rógów ołtarza daje magiczną ochronę, jest to jak immunitet. To stąd, gdy Amos przestrzega Północ przed karą boską, mówi o obcięciu „rogów ołtarzy” (3:14), symbolizując tym, że nie będzie gdzie się schować, gdzie szukać pomocy. Było to wystarczającym gestem dla Szlomo, który wspaniałomyślnie pozwala Adonji odejść wolno.

Elisza cudotwórca i inni wcześni prorocy

Dzisiejsza haftara pochodzi z początku drugiej Księgi Królewskiej (Aszkenazyjczycy czytają 4:1-37, Sefardyjczycy kończą na wersie 23, trochę w środku opowieści) i opowiada o cudach dokonanych przez proroka Eliszę.

Elisza (uczeń Eliahu) jest przedstawicielem wczesnego stylu prorokowania, któremu czasem bliżej stylowi szamanów, niż późniejszych proroków – filozofów. W tym czasie istniały szkoły prorockie, grupy uczniów otaczających głównego proroka – mędrca i przywódcy danej grupy. Jest to jasne zaraz na początku naszej haftary, gdy jest powiedziane:

א  וְאִשָּׁה אַחַת מִנְּשֵׁי בְנֵי-הַנְּבִיאִים צָעֲקָה אֶל-אֱלִישָׁע לֵאמֹר, […]

1 Pewna kobieta, żona jednego z uczniów prorockich zapłakała do Eliszy, mówiąc: […]

Saul dołącza do ekstatycznej grupy proroków

Jest jasne, że istniała grupa nazywana bnei hanewiim, czyli dosłownie „dzieci/synowie proroków”, co lepiej przetłumaczyć jako „uczniowie proroków”. Sami przywódcy byli kilkakrotnie określani mianem „ojców”. W innych wczesnych księgach prorockich (jak np w Księdze Szmuela) możemy zaobserwować, że prorokowanie było zjawiskiem wielce widowiskowym, z muzyką, śpiewem i tańcem, co zapewne wprowadzało uczestników w rodzaj transu. Podobne techniki do dziś używane są przez szamanów, którzy uczą się ich od poprzedników (i często otoczone są one tajemnicą „zawodową”), i które mają zapewnić dostęp do świata duchowego, komunikację z przodkami, bogami czy duchami.

Proroctwo w starożytnym Izraelu przechodziło fascynującą ewolucję. Elisza żył w czasie, gdy ten typ charyzmatycznego prorokowania powoli przekształcał się w prorokowanie samotne, intelektualne i wysoce poetyckie, znane z późniejszych ksiąg (pierwszym z tego nowego typu proroków był Amos). Grupy prorockie znane były nie tylko z samego kontaktu z Bogiem, lecz także z przyjęcia specyficznego stylu życia. Były to w pewnym sensie komuny odrzucające życie miejskie, poruszające się na uboczu życia społecznego i często swym wyglądem odróżniający się od reszty (jak na przykład Nazyrejczycy, którzy nie ścinali włosów i nie spożywali produktów z winogron), co miało podkreślać ich odrzucenie obowiązujących zasad społecznych.

Elisza dokonał cudu rozmnożenia oleju by pomóc biednej wdowie i sierotom

Innym elementem wczesnego prorokowania to obecność cudów. Elisza był znany jako cudotwórca – przywracał on do życia, miał władzę nad prawami natury, umiał rozmnożyć jedzenie (brzmi jak opis pewnego innego „proroka”, prawda?).

Eliahu i Elisza (I mniej znany Michajhu, którego spotykamy w świetnej konfrontacji z dworskimi „prorokami” w rozdz.22 I Królewskiej) żyli w czasie panowania dynastii Omriego w Północnym Królestwie (IX w. pne). Omri był jednym z wielu potępionych przez Tanach przywódców, choć z politycznego punktu widzenia był całkiem niezłym  królem – dzięki niemu państwo zostało wzmocnione, cieszyło się całkiem sporym spokojem i dobrobytem, niestety zbudowanym na ucisku biedoty (co wkrótce tak pięknie będzie krytykował Amos). Wcześni prorocy byli zresztą dość mocno związani z politycznymi wydarzeniami swojego kraju, mieli oni przedstawić wolę Boga i ułatwić decyzje militarne. Najlepiej widać to w wyżej wspomnianej historii proroka Michajhu, który miał powiedzieć Achabowi (Północ) i Jehoszafatowi (Południe) czy Bóg będzie wspierał ich kampanię wojskową na Ramot-Gilead.

Należy też wspomnieć, że wcale nie było łatwym rozróżnić między prawdziwym prorokiem Boga, a uzurpatorami, którzy będąc często na liście płac rządzącego zwyczajnie zgadywali co chce on usłyszeć. Nie wielu było takich, którzy otwarcie krytykowali władzę, narażając się przez to na śmiertelne niebiezpieczeństwo.

Elisza przywraca do życia syna gościnnej kobiety

 

Na koniec krótka notatka na temat treści naszej haftary. W nim Elisza ratuje kobietę przed windykatorami długów, którzy chcieli sprzedać jej synów w niewolę, a także najpierw obiecuje starszej kobiecie syna, a potem, gdy chłopiec nagle umiera, przywraca go do życia.

Dlaczegóżby rabini dobrali właśnie ten fragment do dzisiejszej parszy? Jedno z podobieństw to wyczekany i obiecany syn (Abrahamowi rodzi się Jicchak, którego potem prawie składa w ofierze). Drugim, znacznie ciekawszym w mojej opinii, to podobieństwo do historii o Sodomie. Haftara ta jest kolejnym dowodem rabinickiej interpretacji tej historii, jako wychwalania micwy gościnności. Kobieta, która dzięki wstawiennictwu Eliszy urodziła syna, którego on później wyrwał z ramion śmierci, jest opisana w następujący sposób:

ח  וַיְהִי הַיּוֹם וַיַּעֲבֹר אֱלִישָׁע אֶל-שׁוּנֵם, וְשָׁם אִשָּׁה גְדוֹלָה, וַתַּחֲזֶק-בּוֹ, לֶאֱכָל-לָחֶם; וַיְהִי מִדֵּי עָבְרוֹ, יָסֻר שָׁמָּה לֶאֱכָל-לָחֶם.

8 I stało się, że Elisza przechodził przez Szunem. I żyła tam kobieta o wyoskiej pozycji, która zawsze nalegała aby on u niej zjadał posiłek. I tak się stało, że od tej chwili kiedykolwiek przechodził tamtędy, zatrzymywał się u niej aby zjeść posiłek.

Nie skończyło się jednak na samych posiłkach – wraz z mężem przygotowała ona dla niego pokoik, w którym mógłby się schronić w czasie swoich podróży. Jakże przepiękny przykład gościnności! I w jakim kontraście do Sodomitów, którzy nie tylko nie chcieli gościć nikogo, ale chcieli przybyszy upokorzyć i zniewolić. Kobieta ta nie oczekiwała żadnej nagrody ani zapłaty za swoją gościnność – gdy Elisza zapytał ją czy może się wstawić za nią u władzy, odparła ona, że nie ma z nikim problemu. To od kogoś innego dowiedział się, że jest bezdzietna.

Uczmy się od postawy tej kobiety, aby być tak pomocnymi i otwartymi gospodarzami, nie tylko dla „świętych mężów”, lecz i dla zwykłych przybyszy w naszych społecznościach.