Biblijny bicz na gejów

Wiele wersetów biblijnych ma na swoim sumieniu istnienia wielu niewinnych istot. I nie mówię tu o losach starożytnych Kenaanijczyków, których to rzekomo wymordowano pod wodzą Jehoszuy i innych żydowskich osadników, bo choć są to bardzo problematyczne pod względem moralnym fragmenty, z punktu historycznego raczej nie miały miejsca. Są jednak wersety, które przez stulecia wykorzystywano by torturować i zabijać, zniewalać i upokarzać. Można tu wspomnieć słowa: „czarownicy życia nie darujesz”, jako wymówki dla średniowiecznych stosów, czy też wielokrotne i różnorodne formy utrzymywania kobiet, jako obywatelek drugiej kategorii, zdanych na dobrą wolę mężczyzn z ich otoczenia. Mamy także fragmenty, które służyły, jako źródła akceptacji systemu niewolnictwa, poddaństwa i niesprawiedliwości. I mimo, że jest także wiele wspaniałych wersetów mówiących o prawach człowieka, miłosierdziu i potrzebie wspierania biednych – ludzie mają tendencję, by wybierać sobie to, co im pasuje, by wesprzeć ich pragnienie zysku i władzy.

Niestety, nie trzeba bardzo naginać słów Tanachu, aby uzyskać takie wsparcie… dla tych, którzy podchodzą do Tanachu literalnie i nie biorą pod uwagę zmian cywilizacyjnych, pewne sprawy wydają się oczywiste, nawet, jeśli kłócą się ze współczesną wrażliwością etyczną.

Jednym z takich słynnych biczy biblijnych znajduje się w parszy tego tygodnia – Acharei Mot. Pośród długiej listy zakazanych stosunków seksualnych, opisanych w prawie identyczny sposób: „Nagości twojego …. nie odkryjesz, to jest twoja…” (co przy okazji jest kolejnym dowodem, że Biblia była pisana przez mężczyzn dla mężczyzn), takich jak stosunki z członkami rodziny, pojawia się zdanie nie pasujące do reszty: „Nie położysz się z mężczyzną na sposób kobiety, jest to toewa”. Jedno zdanie pośród tysiąca innych od setek lat powoduje ból, cierpienia fizyczne i psychiczne, rozbicie rodzin, śmierć niewinnych ludzi. Nie jest zaskoczeniem dla tych, którzy interesują się tematem, że im bardziej społeczeństwo jest restrykcyjne wobec kobiet, traktując je jako gorsze, tym brutalniej traktuje zachowania homoseksualne. Mężczyzna, który traktuje mężczyznę tak, jak traktuje się kobietę (seksualnie nim zawładnie) wykonuje najgorszą możliwą zbrodnię. Bycie kobietą, nawet w formie bycia „kobiecym partnerem” (czyli pasywnym, przyjmującym członka partnera) w czasie stosunku, to upokorzenie, nieszczęście i zdrada rodu męskiego. Żaden mężczyzna nie może zrobić tego drugiemu i pozostać przy życiu. Tak naprawdę homofobia więcej mówi o poczuciu własnej męskości oraz poglądach na temat kobiet, niż faktycznie opinii na temat romantycznych związków pomiędzy dwoma mężczyznami lub dwoma kobietami. Kobiety nie są w ogóle wspomniane w tym prawie. Nie było po co – niżej, niż kobieta już się upaść nie da, a więc kobieta nie może upodlić kobiety… jest to nawet w pewnym sensie zrozumiałe, że kobieta chce być „mężczyzną” – któżby nie chciał nim być w patriarchalnym społeczeństwie? To mężczyźni u władzy mogą zrozumieć. Choć brak możliwości kontroli nad kobietami wybierającymi kobiety prowadzi często do wyjątkowo brutalnych ataków na lesbijki, włączając w to tzw „gwałty korygujące”, aby postawić taką buntowniczkę z powrotem na jej miejsce.

Zawsze mnie zastanawiało, dlaczego rabini nic nie zrobili z tym prawem, poza podkreślaniem jego rzekomej wagi… wiele trudnych praw obramowano tyloma wymaganiami rabinicznymi, że stały się praktycznie martwymi zapisami bez praktycznego odniesienia w życiu. Przykładem może być choćby prawo, że zbuntowane dziecko należy uśmiercić. Ale każdy, kto wychowuje dziecko wie, że w tą kategorię może wpaść co drugie dziecko i prawie każdy nastolatek. Wewnętrzne poczucie moralności nie pozwoliło im, by uznać to prawo za obowiązujące… tak je obramowano, że stało się martwe. To samo mogli uczynić i z powyższym, lecz tego nie zrobili. Dlaczego? Po pierwsze, osoby odczuwające pociąg seksualny oraz uczuciowy do osób tej samej płci muszą się ujawnić, aby w ogóle wiedziano, że istnieją. Gdyby ludzie wiedzieli, jak wiele gejów i lesbijek żyje pośród, obok nich, zmienili by podejście. Bo by się okazało, że to zwykli ludzie – listonosz, pani z kiosku, córka, kolega syna, wujek, koleżanka z pracy, dentysta itd. to by się oswoili z tą myślą i zdali sobie sprawę, że to normalne i nie jakieś odrażające. Ale ludzie ci często tak bardzo boją się reakcji wrogiego społeczeństwa, że kryją się i z całych sił próbują stłamsić własną naturę, aby podporządkować się nakazom społecznym. I dlatego tak wiele grup może powiedzieć „u nas tego nie ma”. Jeżeli się o tym nie mówi, to faktycznie, takie wrażenie pozostaje. Zaklęte koło… trzeba je złamać. Wierzę, że gdyby autorytety halachiczne osobiście znały gejów i lesbijki, którzy mogli otwarcie żyć w zgodzie z własną naturą, halacha byłaby inna. W niektórych okresach historii żydowskiej (szczególnie w średniowiecznej Hiszpanii) miłość homoseksualna musiała być w miarę akceptowana, bo pozostały nam przykłady przepięknej poezji homoerotycznej, spisanej przez wybitnych poetów i liturgistów. Później (od wieku XVI) nastąpił jednak odwrót i wyjątkowe zaostrzenie wszelkich kwestii związanych z wolnym wyborem, seksualnością, romantyką, uczuciami i rolami społecznymi.

Oglądając czasem pijanych z nienawiści ludzi głoszących hasła anty-homoseksualne, zastanawia mnie, jak nie widzą oni hipokryzji we własnym działaniu, szczególnie, gdy chcą się opierać o Biblię. Zakaz łamania Szabatu wspomniany jest co chwila, a jednak nie ma ludzi z pianą na ustach protestujących biznesy otwarte w ten dzień… tak samo rzecz się ma z koszerem lub oddawaniem dziesięciny… Geje i lesbijki powodują ferment w tradycyjnie pojmowanej wizji porządku społecznego, zmuszają do kwestionowania zasad i ślepo wypełnianych oczekiwań. Bo jeśli w tej kwestii moja religia się myli, to w czym jeszcze może się mylić? Wiele religii boi się tego typu pytań. Don’t kill the messanger. To nie wina gejów i lesbijek, że ukazują problemy we własnej wizji świata.

Reklamy

Współcześni Żydzi i sprawa małżeństw osób o tej samej płci

Zgodnie z wynikami ankiety Forwardu, 81% amerykańskich Żydów wspiera małżeństwa zawierane między osobami o tej samej płci. Nie jest to tak szokujące, gdy sobie uświadomimy, że ogromna większość Żydów to Żydzi z nurtów postępowych – reformowanego, konserwatywnego czy rekonstrukcjonistycznego (lub nie identyfikujących się z żadnym). Gdy do tego doliczymy także Żydów z nurtu modern orthodox, z których wiele sytuuje się politycznie bardziej na lewo i często otwarcie wspiera prawa gejów i lesbijek (choć nie akceptując ślubów halachicznych), i popiera cywilne śluby między osobami tej samej płci, to faktycznie jedynie mniejszość plasuje się w ostro anty-gejowskim obozie. Wprawdzie wielu przedstawicieli tej grupy jest dość widocznych i głośnych, co jakiś czas demonstrując ubrani w worki pokutne i umieszczając slogany zrównujące dwoje dorosłych ludzi do psów czy kóz (sugerując, że ślub między dwoma mężczyznami lub dwoma kobietami, jest tym samym co ślub człowieka z np psem).

Judaizm reformowany już od lat ’90tych oficjalnie wspiera małżeństwa tej samej płci, a konserwatywny ogłosił swe poparcie w 2006 r. Rabini i rabinki nurtów reformowanych i rekonstrukcjonistycznych od wielu lat udzielają religijnych małzeństw pod chupę dla par o tej samej płci, w nurcie konserwatywnym jest to prywatny wybór i decyzja rabina/rabinki. Geje i lesbijki są witani z otwartymi ramionami w większości synagog w USA, a wiele synagog ortodoksyjnych poczyniło wiele świadomych kroków, by osoby homoseksualne nie czuły się wyalienowane lub prześladowane w ich społecznościach. Coraz więcej mówi się o potrzebie zaakceptowania gejów i lesbijek, choć dla osób, które przestrzegają halachy nie jest to łatwa decyzja. Lecz choć dostrzega się pewne problemy halachiczne, podkreśla się potrzebę etycznego zachowania, empatii i walki z przemocą (fizyczną i psychiczną). Szuka się w tradycji inspiracji i odpowiedzi, by pogodzić współczesną wrażliwość i odkrycia naukowe z wielowiekowymi naukami.

Marriages between gay and lesbian Jews are increasingly accepted by Jewish religious groups. Reform Judaism officially announced its support for gay marriage 1990s, and Conservative Judaism in 2006. No Orthodox groups accept same sex marriage, though the issue of homosexuality has been the subject of increased debate among the Modern Orthodox.

The new survey, conducted online by the Public Religion Research Institute in February and March of this year, polled roughly 1,000 Jews. While the survey found that more than eight in ten Jews favor allowing same-sex marriage, the survey also showed that only 48% of Jewish Republicans support the.

Previous surveys have found American Jewish support for same sex marriage slightly lower. Polls conducted by the Pew Research Center in 2008-2009 measured American Jewish support for same sex marriage at 75%, then at 76% in 2010.

The new survey’s margin of error is 5%, meaning it’s possible that the uptick is a statistical blip. But if the shift is legitimate, it represents an uptick in Jewish support.

“The American Jewish community has a long history of standing on the right side of history when it comes to civil rights legislation, and it’s not surprising that we’re seeing a similar pattern when it comes to equal marriage,” said Klein. “Our challenges … have always been more about creating internal change within Jewish communities, creating change that actually affects the climate and the culture and the politics within our synagogues and day schools and summer camps.”

Problem z radykalizacją.

Przeczytałam właśnie artykuł w Polityce o postępującej radykalizacji fanatycznych odłamów chasydów w Izraelu. Ataki na kobiety i ich prawa od dawna istnieją, ale ostatnie lata faktycznie widziały znaczne pogorszenie się sytuacji. Wprawdzie znaczna mniejszość w ogólnie dość świeckim kraju, przemocą i zamieszkami próbują narzucić swoje mizoginiczne kaprysy, rzekomo w imię Tory i tradycji. Nawet sam autor artykułu twierdzi: „Tak żyli ich praojcowie w Europie Wschodniej i taka jest ich codzienna powinność w kraju, do którego przywiodła ich wola boża. Każdy, kto postępuje inaczej, żyje w grzechu.” Nie jest to jednak do końca prawdą (a także nie jedynym uproszczeniem, jakie znajdziemy w tym artykule). Zarówno pośród ortodoksji (szczególnie chasydyzmu), jak i innych religii tradycyjnych, następuje radykalizacja w odpowiedzi na współczesną liberalizację, a szczególnie rozwój praw kobiet i domaganie się o równouprawnienie. Obok silnej „modern orthodox”, czyli ortodoksji współgrającej ze współczesnym światem, istnieje spora grupa ortodoksji (szczególnie pośród chasydów), która pragnie podkreślić sprzeciw wobec takiego rozwiązania. Dziś małe chasydki zmuszane są do ubierania długich kiecek, pod którymi muszą nosić grube rajstopy (zależnie od grupy, albo czarne albo tzw cieliste), niezależnie od pogody. Większość święcie wierzy, że w ten sposób podtrzymują to, jak wyglądał judaizm przed wiekami, nic nie zmieniają, podtrzymują. Wystarczy jednak spojrzeć na poniższe zdjęcie, aby zauważyć, że inaczej traktowano dziewczynki w idealizowanej Polsce sprzed wojny:

Jak widać, grupa pobożnych Żydów, rozmawiających, studiujących i ogólnie cieszących się wakacjami w uzdrowisku ma pośród siebie także małą dziewczynkę (zapewne córeczka pana, na którego kolanach siedzi). I jakże to ta dziewczynka jest ubrana? o zgrozo! Nie tylko, że krótka spódniczka, to jeszcze gołe nogi! Ale cóż, wtedy traktowano dziewczynki i chłopców do bar/bat micwy zwyczajnie, jako dzieci. Dziewczynki nie uważano od małego za obiekty seksualne, a więc nie musiały być zakrywane od stóp do głów, by przypadkiem nie skusić kogoś. Może też i lepiej myślano o sobie samych – że nie trzeba zasłaniać „pokusy”, bo dziewczynka zwyczajnie nią nie jest, jest za to dzieckiem. Kiedyś kobiety i mężczyźni więcej ze sobą rozmawiali i przebywali, mamy również wiele zdjęć, gdzie, o zgrozo! kobiety i mężczyźni razem modlą się pod Kotelem (Ścianą Płaczu) – a niedawno aresztowano kobietę, bo niosła Torę, a inną, że miała talit… żenujące jest, że Izrael pozwala, by poddać się terrorowi skrajnych środowisk. Oba te zachowania (talit i trzymanie/czytanie Tory przez kobiety) nie są zakazane przez halachę i praktykowane nie tylko w nurtach postępowych, lecz także wielu ortodoksyjnych – swoją pierwszą aliję do Tory miałam w święto Szawuot w synagodze ortodoksyjnej, w trakcie nabożeństwa dla kobiet, w innej ortodoksyjnej synagodze, w trakcie święta Simchat Tora, razem z innymi kobietami tańczyłam ze zwojami Tory, równolegle do mężczyzn.. bez problemu.

Ale cóż, większość chasydów i skrajnych ortodoksów nie czyta historii, analiz socjologicznych czy antropologicznych o zmianach kulturowych… Nie mają perspektywy, a strach przed światem zewnętrznym i (chyba) własnymi niepewnościami przekształcają w przemoc i agresję. Nie wiem, jak sobie tłumaczą, że jest to ok, by atakować niewinną kobietę, która przyjechała do pracy w ich dzielnicy, i której jedyną „zbrodnią” było, że nosiła spodnie. Nie wiem, jak mogą się dobrze czuć, bo zwyzywaniu i opluciu małych dziewczynek, bo nosiły spódniczki za kolana bez grubych rajstop (w 30 -stopniowym upale…). Wiem jednak, że podobnie jak wielu innych radykałów, czy to pośród Muzułmanów czy chrześcijan, używa religii jak toporu by na oślep walić wszędzie, gdzie widzą zagrożenie dla swojej wizji świata. I ciekawe, że prawie zawsze ofiarami są kobiety…

Dobre strony

Wielokrotnie już pisałam o tym, jak ważnym jest, by pamiętać, że Żydzi mogą pochodzić z każdego zakątka świata, mieć dowolny kolor skóry, orientację, poglądy polityczne bądź zainteresowania. Warto zatem zajrzeć na stronę Jak wygląda Żyd? by zapoznać się z cudowną różnorodnością narodu żydowskiego. A tak przy okazji – nie miałam pojęcia, że Paula Abdul jest Żydówka :)

Rabin Shmuly Yankovitz jest jednym z najbardziej głośnych przedstawicieli ruchu sprawiedliwości społecznej pośród Żydów ortodoksyjnych. Jego pasja i głęboka wiedza wspaniale ukazują, jak gorąco nasza tradycja opowiada się za losem pokrzywdzonych, za sprawiedliwym prowadzeniem interesów i ochroną praw innych. Warto czytać blog Jewish Social Justice, a dziś polecam specjalnie artykuł: „The Role of the Divine in Social Change: Where Is G-d in Tikkun Olam?”. Rabin Yankovitz wylicza kilka zasad i terminów związanych ze sprawiedliwością społeczną, które głęboko zakorzenione są w żydowskiej tradycji.

W artykule tym, raw Shmuly cytuje naczelnego rabina Wielkiej Brytanii:

Rabbi Jonathan Sacks says it well: „In Judaism, faith is not acceptance but protest, against the world that is, in the name of the world that is not yet but ought to be. Faith lies not in the answer but the question—and the greater the human being, the more intense the question. The Bible is not a metaphysical opium but its opposite. Its aim is not to transport the believer to a private heaven. Instead, its impassioned, sustained desire is to bring heaven down to earth. Until we have done this, there is work still to do” (To Heal a Fractured World, 27).

Zbliża się Pesach

Tradycyjny talerz sederowy

Pesach wypada równo miesiąc po Purim. Tradycją jest, by rozpocząć studiowanie praw związanych z tym świętem zaraz po zakończeniu Purim. Pesach jest wyjątkowy: jest to święto jednoczące wszystkich Żydów, bez względu na stopień zaangażowania w życie religijne, polityczne upodobania czy teologiczne różnice. W Stanach Pesach jest obchodzony częściej, niż Jom Kipur. Co oznacza, że nawet Żydzi, którzy na co dzień nie czują się związani z tradycją i religią, w tym dniu wracają do swoich korzeni.

Żydzi, którzy są bliżej zaangażowani w religię często … wariują przed Pesach. Ludzie zaczynają sprzątać swoje domy (by pozbyć się wszelkiego chomecu, czyli produktów, które mogły być zrobione z, lub mieć styczność z, produktami mącznymi) już w dzień po Purim. Wszyscy zachowują się, jakby Pesach po raz pierwszy przychodził… szukają nowych przepisów kulinarnych, nowych wersji Hagady, nowych garnków i talerzy… To wielki cyrk, który wspaniale buduje atmosferę wyczekiwania i radosnego napięcia. Żadne inne święto nie stwarza takich emocji, jak Pesach… Zasiadając w noc sederową czujemy się jak przed wyczekiwaną audiencją u królowej. Wszystkie te gorączkowe przygotowania, sprzątanie, pucowanie, szorowanie i wnoszenie specjalnych naczyń (bądź kupowanie nowych) prowadzą do tego wieczoru wypełnionego prastarą historią, symbolicznymi potrawami i gestami, pieśniami i naukami.

talerz sederowy LGBT

Cóż takiego jest w historii Pesach? Myślę, że jego ponadczasowe motywy niewolnictwa i wyzwolenia przemawiają do każdego. Czy to brana dosłownie, jako opowieść o wyjściu z niewoli, czy też metaforycznie – o wyzwoleniu z pętających nas ograniczeń, każdy może odnaleźć siebie samego w tych słowach. Opowieść Hagady była często reinterpretowana, by jeszcze lepiej odpowiadać doświadczeniom konkretnej grupy. Własne wersje Hagady stworzyli bez-religijni kibucnicy w młodym Izraelu, żydowscy geje, feministki, ofiary przemocy seksualnej i psychicznej, wegetarianie… Hagada jest pozycją o największej ilości wznowień druku na świecie.

okładka Hagady lesbijskiej

Pesach ma specyficzne wymogi dietetyczne: Tora nakazuje nam, byśmy jedli tylko przaśniki – macę, aby nie jeść nic z zakwasem (co wyrosło). Tradycja aszkenazyjska również wymaga, by nie jeść roślin fasolowatych, ryżu i innych gatunków zbóż, które w niektórych społecznościach zostały dopuszczone (Sefardyjczycy jedzą np ryż, a quinua jest dość „nowym” zbożem, nad którą wciąż się dyskutuje). Jako osoba z celiakią, cały rok mam Pesach, tylko, że dodatkowo bez macy… Stąd nie będę mogła doświadczyć całkowitej zmiany menu, jako czegoś wyjątkowego, jak to jest w przypadku większości Żydów. Nie będę też mogła wypełnić micwy jedzenia macy… Sama muszę znaleźć sposób, by Pesach był znaczący i poruszający – nawet bez tych dietetycznych pomocy.

Wegetariański talerz sederowy

Pragnę rozmyślać nad metaforycznym znaczeniem historii Jecijat Micraim (Wyjścia z Egiptu): co mnie ogranicza? z czego muszę się wyzwolić? jakich zmian potrzebuje moje życie? Jak również nad bardziej dosłownym jej przekazem – dlaczego wciąż istnieje niewolnictwo w dzisiejszych czasach? Co ja mogę zrobić, by je ograniczyć? Kto jest zniewolony i potrzebuje pomocy, by wyjść z „Egiptu”? Kim są dzisiejsi „Egipcjanie”? Kto może być „Mojżeszem”? Jak ma wyglądać proces wyzwalania, by uczynić wolność trwałą i znaczącą?

 

Wychowywanie społeczeństwa

W zeszłym tygodniu Żydzi otrzymali Asarat Hadibrot na górze Synaj, co można postrzegać jak wstęp do całej reszty Tory. W parszy miszpatim mamy całą serię praw i zarządzeń z wielu różnych dziedzin. Większość z nich zbudowanych jest w podobny sposób, w oparciu o klauzulę: „Jeśli TO się zdarzy, to wtedy TAK masz się zachować”.

Ale analizę tej parszy można zacząć trochę wcześniej, pod koniec parszy Jitro. Wydaje się, że pasuk 20,19 rozpoczyna pierwszą część praw związanych z bałwochwalstwem: zakaz wykonywania bożków oraz opis właściwego kultu Boga.

Druga część to psukim 21,1 – 22,16, która obejmuje różnorodne prawa cywilne i kryminalne związane ze szkodami i krzywdami jakie mogą sobie nawzajem wyrządzić ludzie mieszkający razem.  Są tu prawa dotyczące niewolników, zabójstwa, uszkodzenie ciała i uszkodzenie dobytku, kradzieży itp. Co ciekawe, prawa te są bardzo podobne do innych starożytnych kodeksów tego czasu i miejsca.

Trzecia część jest bardzo króciutka, to trzy psukim 22, 17-19: nakaz uśmiercenia czarownicy/czarownika, zakaz bestialstwa oraz nakaz uśmiercenia tego, kto składa ofiary innym bogom.

Czwarta część, 22,20-23,9, jest zbiorem praw dotyczących właściwego traktowania różnych grup społecznych: imigrantów/przybyszy, kapłanów, nauczycieli i biednych. Zawiera również zasady, które bardziej przypominają nauki moralne, niż zapisy prawne, jak np aby nie dołączać się do większości by czynić zło, lub by pomagać sąsiadowi, gdy ten utraci jakąś część swego dobytku. Zakazuje również przyjmowania łapówek lub akceptowania kłamstw i pomówień.

Piąta część (23,10-23:19) to fragment o Szabacie dla ziemi i dla nas, a także o trzech świętach pielgrzymich i związanych z nimi ofiarach.

Części te stanowią naturalną gradację, przechodzenie z poziomu na poziom w rozwoju społeczeństwa. Zaczynając od podstawy – by nie wielbić innych bożków, uczymy się jak stworzyć podstawy społeczeństwa prawa. Są nam wyjaśnione zasady rządzące się poprawnymi (w rozumieniu Tory) relacjami między sąsiadami. W sumie nic specjalnego, po prostu unikamy chaosu. Trzecia część jest zaskakująca, wygląda jak wtrącenie by nagle wybić z rytmu. Mówi o czarach, bestialstwie i awoda zara. Wszystkie trzy mają się skończyć śmiercią winnego/winnej. Być może jest to pierwszy krok w kierunku czegoś więcej niż tylko braku chaosu. Społeczeństwo jest gotowe, by wejść poziom wyżej – i temu służy część czwarta. Większość praw, które tu widzimy, nie znalazłyby się w zwykłym kodeksie prawny. Nie mówią nam one bowiem, czego mamy nie robić by unikać kary – nakazują nam aktywnie zainteresować się losem innego człowieka. Większość z tym praw można by określić mianem etycznych – zakaz wykorzystywania trudnej sytuacji imigranta, opieka nad kapłanami, którzy nie przeżyliby bez ofiar składanych przez ludzi. Tora uczy nas, by budować silny kręgosłup moralny – być krytycznym wobec opinii innych, nawet, jeśli to opinia większości. Samy musimy ocenić, czy przypadkiem cel działań jednostki lub grupy nie jest moralnie błędnym. Mamy się trzymać z dala od kłamstw, łapówek, wypaczania sądu i systemu sprawiedliwości. Mamy zwrócić właścicielowi znalezione obiekty, a także pomóc zwierzęciu, które się męczy. Wszystkie te prawa możemy podsumować jednym wersetem z tej sekcji: „Będziecie Mi ludźmi świętości (ansze kodesz)”. Dopiero teraz, na tym poziomie – gdy zajęliśmy się potrzebami biednych, odrzuconych i tych, którzy zależą od naszej dobroci, gdy nauczyliśmy się, jak być dobrymi i odpowiedzialnymi członkami społeczeństwa, szanującymi i budującymi sprawiedliwość społeczną, dopiero teraz jesteśmy gotowi na część piątą: rytuał.

Wielokrotnie u proroków jest widoczna podobna zasada: Bóg może poczekać, ludzie nigdy. Najpierw zajmij się etycznym traktowaniem biednych i słabych, a dopiero potem przynieś ofiarę do Świątyni. Sama ofiara bez moralnego zaplecza jest obrzydlistwem w oczach Boga. Bóg przecież nie potrzebuje tego tłuszczu i zwierząt, rytuał sam w sobie jest pustką i nic nie daje. Najpierw należy odrzucić zło i czynić dobro, potem przyjść do Boga z ofiarami, świętując specjalne dni i rytuały.

 

Powyższy podział nie jest moim wymysłem, lecz oparłam się na świetnym opracowaniu, które można znaleźć tutaj.

 

Narodziny kalendarza żydowskiego

I ponownie bardzo „napakowana” parsza… że też Tora nie może tego rozłożyć trochę. Potem będziemy przez wiele rozdziałów czytać o szczegółach budowania Miszkanu… a tu wręcz potop idei, tematów i wydarzeń. W parszy Bo mamy nie tylko koniec plag (włączając w to ostatnią, śmierć pierworodnych), ale także szczegółowe instrukcje dotyczące korban pesach i macy w przyszłe święto Pesach, pierworodnych, a także ustanowienie kalendarza żydowskiego. I zacznę od kalendarza, bo uważam to za wyjątkowo ważną sprawę, wyróżniającą Żydów spośród ich sąsiadów.

Jakże więc liczony jest kalendarz żydowski i co ma z tym wspólnego nasza parsza? Podstawą całego kalendarza są zaledwie trzy małe wersety. Pierwszy znajdujemy w rozdziale 12: „Ten miesiąc będzie dla was początkiem miesięcy, będzie on pierwszym dla was pośród miesięcy roku” (12:2). Wyjaśnić tu należy, że Hebrajskie słowo chodesz ma różne znaczenia. Pochodzi od słowa „nowy” i oznacza zarówno nów księżyca, jak i miesiąc (rozpoczynający się od tegoż nowiu). Dlatego też powyższy pasuk można również przetłumaczyć jako „Ten nów będzie dla was początkiem miesięcy”, czyli, że liczymy miesiące od nowiu. Ustala to kalendarz żydowski jako lunarny, czyli księżycowy. Nie jest to wcale niczym nietypowym, większość (jeśli nie wszystkie, nie wiem dokładnie) kalendarzy starożytnych i bliskowschodnich kierowała się właśnie cyklami księżycowymi. Do dziś kalendarz taki obowiązuje np w Islamie. Gdyby pasuk ten był jedynym w Torze odnoszącym się do liczenia czasu, kalendarz żydowski byłby zwyczajnie księżycowym. Co oznaczałoby, iż np Jom Kipur mógłby wypaść jesienią ale także latem lub zimą, zależnie od roku, tak jak ma to miejsce w Islamie, gdzie np miesiąc Ramadan „wędruje” poprzez pory roku. Dlaczego więc Jom Kipur jest zawsze jesienią? Otóż Tora daje nam jeszcze jeden nakaz w rozdziale 13. W opisie świętowania i upamiętnienia Wyjścia z Egiptu, Tora mówi, iż mamy świętować bachodesz haze – „ w tym miesiącu” (13:5), czyli tym samym, w którym opuszczają Egipt. A jaki to miesiąc dokładnie? Odpowiedź znajduje się w poprzednim wersecie: „Dziś wyruszacie, w miesiącu wiosennym (bechodesz awiw)” (13:4). Jasno więc widać, żę świętowanie Wyjścia z Egiptu musi się odbyć na wiosnę. Kalendarz księżycowy jest niestety problematyczny pod tym względem. Rok słoneczny ma dokładnie 365,25 dni. Rok księżycowy jest o 11 dni krótszy i to dlatego miesiące „wędrują” przez pory roku – o 11 dni za każdym razem. Gdybyśmy się trzymali jedynie kalendarza księżycowego, to Pesach wypadłoby raz poprawnie wczesną wiosną, lecz już za trzy lata o cały miesiąc później! Po 9 latach to już cała pora roku, a na to nie mogliśmy sobie pozwolić. I dlatego kalendarz żydowski jest kombinacją – jest on zarówno lunarnym jak i solarnym. Aby wyrównać różnice pomiędzy rokiem słonecznym i księżycowym mamy cały dodatkowy miesiąc przestępny (Adar II). Cały cykl powtarza się co 19 lat, w ciągu których co 2-3 lata występuje dodatkowy miesiąc. Z tego powodu, mimo że święta żydowskie „wędrują” nieco po kalendarzu, zawsze jest to jak kołyska – trochę do przodu, trochę do tyłu, by w sumie zawsze pozostać mniej więcej w tym samym okresie.

Powyższe wyjaśnienie jest bardzo uproszczone, całe księgi napisano o szczegółach wyliczania świąt, określania nowiu itp, zachęcam do dalszych studiów jeśli temat zaintrygował. Mnie szczególnie fascynuje, jak taki mały detal, który bardzo łatwo możnaby przeoczyć, stał się fundamentem całego życia religijnego i prywatnego, liturgii i organizacji społecznej.