Rut i Naomi

W święto Szawuot czytamy Księgę Rut, która jest jedną z najpiękniejszych ksiąg biblijnych. Bardzo rzadko mamy również sytuację w literaturze antycznej, by to kobiety były głównymi bohaterkami opowieści. Wspaniała miłość, przyjaźń i oddanie jakie widzimy między Rut i jej teściową Naomi są wyjątkowo piękne i inspirujące. Rut sama wybrała, by dołączyć do ludu Israela, wybrała tradycję Naomi, jej Boga, jej ludzi. To z miłości do niej stała się Żydówką. Do dziś imię „Rut” jest częstym wyborem Żydówek z wyboru, inspirujących się jej postawą. Szawuot to również czas, gdy wielu Żydów formalnie poświadcza swój związek z Judaizmem przez oficjalną konwersję. Księga ta to wspaniała kopalnia starożytnych tradycji, zwyczajów panujących wtedy, jak i obraz sytuacji kobiet w tamtejszym społeczeństwie i jak próbowały one przetrwać w takiej sytuacji.

Poniżej przedstawiam poruszającą, współczesną interpretację tej księgi przez artystę fotografa – Adiego Nesa.

 

 

Biblijny bicz na gejów

Wiele wersetów biblijnych ma na swoim sumieniu istnienia wielu niewinnych istot. I nie mówię tu o losach starożytnych Kenaanijczyków, których to rzekomo wymordowano pod wodzą Jehoszuy i innych żydowskich osadników, bo choć są to bardzo problematyczne pod względem moralnym fragmenty, z punktu historycznego raczej nie miały miejsca. Są jednak wersety, które przez stulecia wykorzystywano by torturować i zabijać, zniewalać i upokarzać. Można tu wspomnieć słowa: „czarownicy życia nie darujesz”, jako wymówki dla średniowiecznych stosów, czy też wielokrotne i różnorodne formy utrzymywania kobiet, jako obywatelek drugiej kategorii, zdanych na dobrą wolę mężczyzn z ich otoczenia. Mamy także fragmenty, które służyły, jako źródła akceptacji systemu niewolnictwa, poddaństwa i niesprawiedliwości. I mimo, że jest także wiele wspaniałych wersetów mówiących o prawach człowieka, miłosierdziu i potrzebie wspierania biednych – ludzie mają tendencję, by wybierać sobie to, co im pasuje, by wesprzeć ich pragnienie zysku i władzy.

Niestety, nie trzeba bardzo naginać słów Tanachu, aby uzyskać takie wsparcie… dla tych, którzy podchodzą do Tanachu literalnie i nie biorą pod uwagę zmian cywilizacyjnych, pewne sprawy wydają się oczywiste, nawet, jeśli kłócą się ze współczesną wrażliwością etyczną.

Jednym z takich słynnych biczy biblijnych znajduje się w parszy tego tygodnia – Acharei Mot. Pośród długiej listy zakazanych stosunków seksualnych, opisanych w prawie identyczny sposób: „Nagości twojego …. nie odkryjesz, to jest twoja…” (co przy okazji jest kolejnym dowodem, że Biblia była pisana przez mężczyzn dla mężczyzn), takich jak stosunki z członkami rodziny, pojawia się zdanie nie pasujące do reszty: „Nie położysz się z mężczyzną na sposób kobiety, jest to toewa”. Jedno zdanie pośród tysiąca innych od setek lat powoduje ból, cierpienia fizyczne i psychiczne, rozbicie rodzin, śmierć niewinnych ludzi. Nie jest zaskoczeniem dla tych, którzy interesują się tematem, że im bardziej społeczeństwo jest restrykcyjne wobec kobiet, traktując je jako gorsze, tym brutalniej traktuje zachowania homoseksualne. Mężczyzna, który traktuje mężczyznę tak, jak traktuje się kobietę (seksualnie nim zawładnie) wykonuje najgorszą możliwą zbrodnię. Bycie kobietą, nawet w formie bycia „kobiecym partnerem” (czyli pasywnym, przyjmującym członka partnera) w czasie stosunku, to upokorzenie, nieszczęście i zdrada rodu męskiego. Żaden mężczyzna nie może zrobić tego drugiemu i pozostać przy życiu. Tak naprawdę homofobia więcej mówi o poczuciu własnej męskości oraz poglądach na temat kobiet, niż faktycznie opinii na temat romantycznych związków pomiędzy dwoma mężczyznami lub dwoma kobietami. Kobiety nie są w ogóle wspomniane w tym prawie. Nie było po co – niżej, niż kobieta już się upaść nie da, a więc kobieta nie może upodlić kobiety… jest to nawet w pewnym sensie zrozumiałe, że kobieta chce być „mężczyzną” – któżby nie chciał nim być w patriarchalnym społeczeństwie? To mężczyźni u władzy mogą zrozumieć. Choć brak możliwości kontroli nad kobietami wybierającymi kobiety prowadzi często do wyjątkowo brutalnych ataków na lesbijki, włączając w to tzw „gwałty korygujące”, aby postawić taką buntowniczkę z powrotem na jej miejsce.

Zawsze mnie zastanawiało, dlaczego rabini nic nie zrobili z tym prawem, poza podkreślaniem jego rzekomej wagi… wiele trudnych praw obramowano tyloma wymaganiami rabinicznymi, że stały się praktycznie martwymi zapisami bez praktycznego odniesienia w życiu. Przykładem może być choćby prawo, że zbuntowane dziecko należy uśmiercić. Ale każdy, kto wychowuje dziecko wie, że w tą kategorię może wpaść co drugie dziecko i prawie każdy nastolatek. Wewnętrzne poczucie moralności nie pozwoliło im, by uznać to prawo za obowiązujące… tak je obramowano, że stało się martwe. To samo mogli uczynić i z powyższym, lecz tego nie zrobili. Dlaczego? Po pierwsze, osoby odczuwające pociąg seksualny oraz uczuciowy do osób tej samej płci muszą się ujawnić, aby w ogóle wiedziano, że istnieją. Gdyby ludzie wiedzieli, jak wiele gejów i lesbijek żyje pośród, obok nich, zmienili by podejście. Bo by się okazało, że to zwykli ludzie – listonosz, pani z kiosku, córka, kolega syna, wujek, koleżanka z pracy, dentysta itd. to by się oswoili z tą myślą i zdali sobie sprawę, że to normalne i nie jakieś odrażające. Ale ludzie ci często tak bardzo boją się reakcji wrogiego społeczeństwa, że kryją się i z całych sił próbują stłamsić własną naturę, aby podporządkować się nakazom społecznym. I dlatego tak wiele grup może powiedzieć „u nas tego nie ma”. Jeżeli się o tym nie mówi, to faktycznie, takie wrażenie pozostaje. Zaklęte koło… trzeba je złamać. Wierzę, że gdyby autorytety halachiczne osobiście znały gejów i lesbijki, którzy mogli otwarcie żyć w zgodzie z własną naturą, halacha byłaby inna. W niektórych okresach historii żydowskiej (szczególnie w średniowiecznej Hiszpanii) miłość homoseksualna musiała być w miarę akceptowana, bo pozostały nam przykłady przepięknej poezji homoerotycznej, spisanej przez wybitnych poetów i liturgistów. Później (od wieku XVI) nastąpił jednak odwrót i wyjątkowe zaostrzenie wszelkich kwestii związanych z wolnym wyborem, seksualnością, romantyką, uczuciami i rolami społecznymi.

Oglądając czasem pijanych z nienawiści ludzi głoszących hasła anty-homoseksualne, zastanawia mnie, jak nie widzą oni hipokryzji we własnym działaniu, szczególnie, gdy chcą się opierać o Biblię. Zakaz łamania Szabatu wspomniany jest co chwila, a jednak nie ma ludzi z pianą na ustach protestujących biznesy otwarte w ten dzień… tak samo rzecz się ma z koszerem lub oddawaniem dziesięciny… Geje i lesbijki powodują ferment w tradycyjnie pojmowanej wizji porządku społecznego, zmuszają do kwestionowania zasad i ślepo wypełnianych oczekiwań. Bo jeśli w tej kwestii moja religia się myli, to w czym jeszcze może się mylić? Wiele religii boi się tego typu pytań. Don’t kill the messanger. To nie wina gejów i lesbijek, że ukazują problemy we własnej wizji świata.

Kolejna wspaniała kobieta walcząca o sprawiedliwość społeczną.

Bardzo się cieszę, że dzięki pani Annie Dryjańskiej mogłam się dowiedzieć o życiu i działalność wyjątkowo inspirującej i godnej podziwu kobiecie – Ernestine Rose. Ta polska Żydówka, urodzona w 1810r.,  od wczesnych lat buntowała się wobec sztywnych, narzuconych przez tradycję ról i wymagań. Była niezależna i sama chciała decydować o swoim losie. W Stanach Zjednoczonych zajmowała się walką o prawa człowieka – skupiała się na prawach kobiet i osób czarnoskórych, angażując się w działalność feministyczną i abolicjonistyczną. Jak pisze pani Dryjańska:

Od dziecka kwestionowała religijne uzasadnienia dla niższej pozycji kobiet w społeczeństwie, co stało się źródłem długotrwałego konfliktu z ojcem. Jako nastolatka odrzuciła religię, a następnie sądownie zerwała zaręczyny z wybranym przez ojca narzeczonym, głęboko wierzącym Żydem. To była ostatnia próba konserwatywnego ojca, by sprowadzić córkę na właściwą dla kobiety drogę. Ernestine Rose wyruszyła w świat.

Po kilku latach pobytu w kilku krajach europejskich przeniosła się do Stanów Zjednoczonych i przyjęła amerykańskie obywatelstwo. Zaczęła podróżować po całym kraju z wystąpieniami na temat abolicjonizmu, praw kobiet, tolerancji religijnej i edukacji publicznej. Publikowała w wielu tytułach. Wzbudzała gorące i skrajne emocje – podziw i agresję.

(…)

Przeciwnicy praw kobiet chętnie powoływali się na Biblię, by zatrzymać proces równouprawnienia. W XIX wieku Amerykanki de facto były niewolnicami mężczyzn – najpierw stanowiły własność ojca, a później męża. Były zobowiązane do posłuszeństwa, nie miały praw majątkowych, praw rodzicielskich, praw wyborczych… Długo by wymieniać. Wszelkie debaty na temat praw kobiet kończyły się wskazaniem na Biblię. Nie i amen. Rose, która miała tego serdecznie dość, powoływała się wówczas na prawa człowieka:

Czy mówicie mi, że Biblia jest przeciwna naszym prawom? Na to ja mówię, że nasze roszczenia nie opierają się na książce napisanej nie wiadomo kiedy i przez kogo. Czy mówicie mi, co Paweł lub Piotr mówią na ten temat? Na to znowu odpowiadam, że nasze roszczenia nie opierają się na niczyich opiniach, nawet jeśli są to opinie Piotra lub Pawła… Jeżeli książki i opinie, niezależnie od kogo pochodzą, są w opozycji do praw człowieka, to są niczym innym niż martwymi literami (1856).

Trzy lata wcześniej, podczas gorącej debaty na Konwencji Biblijnej w Hartford, przekonywała:

Prawa człowieka zawierają prawa wszystkich ludzi, nie tylko mężczyzn, ale i kobiet, nie tylko białych, ale i czarnych. Gdziekolwiek mamy do czynienia z istotą nazywaną człowiekiem, jej prawa manifestują się na równi z jej istnieniem i powinny być przestrzegane bez względu na płeć, narodowość, rasę… Jedynie ignorancja, przesądy i tyrania – zarówno źródło jak i wpływ oddziaływania Biblii – pozbawiają ją tego.

Więcej na temat Ernestine Rose można przeczytać w artykule na stronie Jewish Women Archive, którą gorąco polecam.

Bohaterki ruchu robotniczego

Dziś 1 Maja, dzień, który niestety przestał być traktowany z poważaniem i szacunkiem. Dziś wielu uważa, że to święto komunistyczne i najlepiej byłoby je zapomnieć… Zatrważa mnie krótka pamięć tych ludzi. 1 Maja to nie święto komunistyczne, lecz jak już socjalistyczne, a przede wszystkim – święto ludzi pracy, święto walki o prawa człowieka i prawa do godnej egzystencji. Ci, którzy tak bardzo chcą się odciąć od wszystkiego, co socjalistyczne, czy chcieliby wrócić do świata sprzed ruchu socjalistycznego? Do kilkunasto-godzinnego dnia pracy bez przerw, prawa do chorobowego, urlopu, weekendu czy emerytury? Czy naprawdę chcemy, by nasze dzieci porzucały edukację by tyrać w fabrykach lub kopalniach od 8 roku życia? Walczmy z brakami w edukacji historycznej.

Dziś pragę przypomnieć działalność choć kilku wspaniałych Żydówek, zaangażowanych w ruch robotniczy u jego zarania. Na początek – kobieta, która mnie bardzo inspiruje, i którą  bardzo podziwiam – Emma Goldman.

Emma Goldman urodziła się na Litwie w 1869r. Już w wieku 16 lat wyemigrowała do Stanów Zjednoczonych, aby uciec przed tradycyjnymi rolami kobiety w żydowskiej rodzinie. Nie mogła znieść podejścia ojca, który uważał, że kobiety nie muszą się uczyć, a wszystko, co żydowska kobieta powinna umieć, to jak przygotować gefilte fisz i podać swojemu mężowi dużo kurczaka… Goldman miała nadzieję, że w Stanach odnajdzie nowy świat sprawiedliwości, wolności i miłości. Szybko przekonała się, że rzeczywistość miała się dalece od ideałów. Pomimo ciężkiej pracy w fabryce nie mogła się utrzymać, co zrodziło wiele frustracji. W tym samym czasie dokonywały się dramatyczne zmiany – 1 Maja 1886 r. 300 tysięcy robotników w całym kraju zastrajkowało, by walczyć o ośmiogodzinny dzień pracy. Trzy dni później wrzucono bombę do pomieszczenia, w którym pokojowo zebrali się robotnicy protestujący brutalność policji, za co fałszywie skazano kilku aktywistów anarchistycznych. Wydarzenia te zrodziły w Goldman chęć działania. Wypełniona pragnieniem zlikwidowania niesprawiedliwości, przeniosła się do Nowego Jorku.

Wkrótce Emma prowadziła wykłady i przemówienia, nie tylko dotyczące praw robotników, wolności osobistej, lecz także dotyczące spraw kobiecych – jak wolności do decydowania o własnej płodności, dostępu do środków antykoncepcyjnych i wolności seksualnej. Należy pamiętać, że w tamtych latach samo wspominanie o środkach antykoncepcyjnych uważano za obsceniczne i groziło aresztowaniem.

W 1893 Emma spędziła rok w więzieniu, aresztowana po przemowie na demonstracji bezrobotnych. Gdy wyszła, stwierdziła, że władze rządowe „nigdy nie powstrzymają kobiety przed mówieniem”. Goldman całkowicie oddała się nauczaniu o prawach robotników, stając się bardzo aktywną w ruchu anarchistycznym, co narażało ją na szykany i aresztowania.

W 1919r. Goldman została deportowana z USA, wraz z innymi „niebezpiecznymi radykałami”. Żyjąc w Europie, borykając się nie tylko z przeciwnikami politycznymi, lecz także z antysemityzmem, Goldman zaangażowała się w krytykę stalinizmu i nazizmu, które uważała za podobne warianty totalitaryzmu.

Goldman czuła się zawsze silnie związana kulturowo z żydowskością, lecz religijność ją odrzucała. Dość demonstracyjnie uczestniczyła w piknikach organizowanych w Jom Kipur. Bardzo często widziała ortodoksję i religijność (zarówno Judaizm, jak i chrześcijaństwo), jako przeciwne wolności osobistej i prawom indywidualnych ludzi.

Emma Goldman nigdy nie przestała mówić, uczyć i walczyć o to, w co wierzyła – prawa człowieka. Zmarła 14 maja 1940r. w Toronto.

Na podstawie artykułu w Jewish Women Archives dotyczącego Emmy Goldman.

Pesachowo

Polecam kilka artykułów związanych ze świętem Pesach.

  • Seder pośród Żydów Karaimskich. Niedawno oglądałam film dokumentalny o Karaimach z Krymu, Turcji, Ukrainy, którzy wprawdzie odnajdują źródło w Judaizmie (a raczej Torze), to z samymi Żydami nie czują się spowinowaceni w żadnym stopniu, uważają się za odrębną religię i nację. Są jednak także Karaimi, którzy uważają się za odłam Judaizmu i nazywają siebie samych Żydami. Nie uznają nauki rabinicznej jako wiążącej, a jedynie Torę. Za czasów biblijnych taka postawa nie była niczym specjalnym – aż do upadku Świątyni całkiem sporo Żydów (Cedukim – Saduceusze) odrzucała ideę Tory Ustnej (Tora Szebalpe). Ten artykuł mówi o Żydach Karaimskich z Egiptu, którzy zostali zmuszeni do emigracji. Rodzina Gazzar wyemigrowała do USA.

 

Karaism as a formal movement is widely believed to have crystallized in the late ninth century in the areas of Iraq and the land of Israel, with the merging of elements from various Jewish groups that mostly rejected the Talmud, according to Fred Astren, professor and chair of the Department of Jewish Studies at San Francisco State University and a visiting scholar at the University of Cambridge. “The majority of rabbinic commentators affirm that Karaites are Jews, and that they do not disagree on the fundamentals of Judaism or that the Torah was received by Moses on Mount Sinai, but they do differ in the way they observe the commandments.

 

  • Czym jest wolność? Czy musimy cierpieć przed Pesach, aby w móc zrozumieć przesłanie tego święta? Elana Maryles Sztokman pisze m. in.:

The challenge, I believe, is in redefining work and freedom. Work is not about acquisition, and freedom is not about an absence of work. Yes, labor is valiant, but only a certain type of work — the work not of managing our stuff, but of managing our minds. The effort is in letting go of fears and anxieties that drive us to make bad decisions, the kinds of decisions in which people get hurt. The struggle is not against dirt, and it is not about spending a month before the holiday trying to fulfill social expectations. Rather, the struggle is against the dirt in our souls — the jealousy, competition, and an incessant need for social approval. Freedom is about releasing the bonds of conformity, releasing the view of other people as competitors and replacing it with an understanding of others as partners in building a better world. It shouldn’t matter how many crumbs are left behind the bookshelf, or how fancy the cutlery is. It also shouldn’t matter whether we host 30 people or have a simple meal with a few people we love. It’s about learning to live in the present, with what is, in joy and compassion in abundance. And mostly, it’s about helping to build a society in which everyone has equal access to that joy and kindness.

  • Nie każdy rozumie Seder w ten sam sposób, każdy może mieć inną ścieżkę ku wolności, rozumiejąc ją także w bardzo indywidualny sposób. Dla niektórych może to być wyzwolenie z ultra-ortodoksji, gdy postrzegana jest jako niewolnicza i dusząca. Dla autorki tego artykułu proces wyzwolenia nie ma nic wspólnego z Sederem („Porządkiem”), a więcej z Chaosem:

We don’t have a Seder; we have Chaos. This year I served a discordant menu: kukush cake (my childhood favorite) and calamari, a current treat. Plus my friends brought their eclectic potluck offerings of past and present. We indulged in nostalgic remembrances of our personal histories, our stories of freedom, and passionate plans of advocacy and reform for a better tomorrow.

The Chaos is a reminder to me, that for those who are captive today — whatever the culprit, be it addiction or poverty or repression — the path to freedom is never straightforward. For those who have made it to the other side of the shore, we can put aside unrealistic expectations of tidy journeys, and choose to display the persistence and chutzpah needed to keep on supporting chaotic fights for freedom.

  • Symbolika nowych elementów na sederowym stole – puchar Miriam, pomarańcza, ziarno kawy… Warto dowiedzieć się dlaczego tak wiele osób czuło potrzebę, by dodać nowe symbole.
  • Wspaniałe zestawienie 10 plag kobiet żydowskich – jak zrozumieć bolączki i problemy dotykające współczesne Żydówki poprzez symbolikę dziesięciu plag egipskich?  Letty Pogrebin pisze m. in.:

 

Plague #4 Arov. BEASTS — They don’t operate in the public sphere; they do their damage in private. Beasts abuse the women in their lives — physically, emotionally and sexually. They rape women and say, “She wanted it.” They violate their sisters, daughters and sons behind closed doors with mezzuzot on them. We used to be told that Jewish men don’t beat their wives; that rape and incest don’t exist in our community. But they do. Ask the Jewish sociologists who’ve quantified it. Ask Anita Altman at the UJA-Federation who coordinates a task force on it. Ask the wives and children who’ve taken refuge at domestic violence shelters operated by Jewish communal groups. Ask the rabbis who’ve counseled those women and children.

 

Cztery córki

Wprawdzie Hagada mówi o arbaa banim, co dosłownie oznacza „czworo synów”, słowo ben często używane było także ogólnie na określenie potomka lub dziecka. Współcześnie wiele pisarzy, myślicieli i tłumaczy odchodzi od dosłownego tłumaczenia, aby mówić o „czworgu dzieci”. Niektórzy próbują również rozważać żeńskie odpowiedniki podziału: chacham, rasza, tam szelo jodea liszol. Rabinka Einat Ramon wybiera cztery biblijne bohaterki, jako przedstawicielki tych kategorii. Oto jej propozycje:

 

MIRIAM – córka posiadająca mądrość serca. Co ona mówi?

Zgodnie z tradycją Miriam ostro skrytykowała decyzję swojego ojca, Amrama, który postanowił nie mieć dzieci z powodu straszliwego edyktu faraona: „Ojcze, twoja decyzja jest ostrzejsza, niż decyzja faraona. On chce zniszczenia wszystkich męskich potomków, lecz ty niszczysz zarówno męskich, jak i żeńskich. Dekret nikczemnego faraona może zostać, a może nie zostać, wypełniony, lecz twoja decyzja na pewno by się spełniła.” Amram posłuchał swej córki, dzięki czemu urodził się Mosze. I dlatego dołączymy do niej z tamburynami i bębnami, aby głosić jej prorokowanie.

 

TAMAR – buntownicza córka. Co ona mówi?

Tamar została oskarżona o cudzołóstwo. Została poślubiona dwojgu z synów Jehudy, którzy zmarli bez potomstwa, w związku z czym Jehuda miał obowiązek, aby oddać Tamarze także i trzeciego syna, aby mogła wydać potomstwo dla zmarłych mężów. Jehuda jednak odmówił, dlatego Tamar ubrała się jak prostytutka, Jehuda poszedł do niej i bez świadomości sprawił, że jego synowa zaszła w ciążę, dzięki czemu zapewnił przetrwanie swojemu plemieniu. Jednak Jehuda chciał, aby Tamar została spalona za prostytucję. „Teściu” powiedziała Tamar, „rozpoznaj” tyranię władzy męskiej nad kobietami i hipokryzję podwójnych standardów. Zbuntowała się przeciwko władzy i Jehuda przyznał: „Ona jest bardziej sprawiedliwa ode mnie”. I dlatego nie możemy w pełni cieszyć się wolnością, aż nie zmienimy niesprawiedliwych praw (Rdz 38, 26).

 

RUT – prosta i nieskalana córka. Co ona mówi?

„Naomi, moja teściowo: Gdziekolwiek ty pójdziesz, ja pójdę; gdziekolwiek spocznie twoja głowa, tam spocznie i moja. Twój lud jest moim ludem, a twój Bóg moim Bogiem.” (Rut 1, 16) I dlatego musimy okazywać prostą i niewinną lojalność.

 

PIĘKNA BRANKA – córka, która nie może zadawać pytań, kto przemówi w jej imieniu?

Tora pozwala, aby żołnierz podbijający wroga zabrał brankę, jako swoją żonę, lecz jedynie po tym, gdy pozwolił jej by opłakała stratę ojca i matki. Słyszymy jedynie jej milczący płacz, jak jest powiedziane: „I płakała za swojego ojca i swoją matkę” (Pwt 21, 13).

I dlatego to my będziemy przemawiać za nią, a ona będzie naszą sędziną. I dlatego zwrócimy ją do domu jej matki i „ogłosimy wolność w całej ziemi dla wszystkich jej [zniewolonych] mieszkańców” (Kpł 25, 10). Ten milczący płacz wydobywający się z ponurej rzeczywistości jest wezwaniem do działania dla idei wolności dla każdego mężczyzny i każdej kobiety zrodzonych na obraz Boga.

[za: „A Night to Remember” The Haggadah of Contemporary Voices”]

Czworo dzieci przy sederowym stole

Podczas odczytywania hagady mówimy o czterech rodzajach dzieci (synów), gdzie każde z nich ma inne podejście do tradycji i wymaga innego traktowania. Pierwsze dziecko – chacham (mędrzec), drugie – rasza (nikczemnik), trzecie – tam (proste) oraz czwarte – szelo jodea liszol (nie wie, jak zadawać pytanie). Wielu artystów i filozofów wykorzystywało ten motyw by w różnorodny sposób dopasować go do ich własnych czasów, zmian społecznych i potrzeb. Podział ten inspirował od wieków. Poniżej przedstawiam kilka wizualnych przykładów tego podziału. Jak widać, różnorodność jest ogromna.

Tradycyjne ilustracje:

Amsterdam Hagaddah, 1695

 

Artystyczne:

Istvan Zador, 1924

 

Asher Kalderon

David Wander

Shraga Weil, 1963r. Każde z dzieci jako inny muzyk. Świetna okazja do dyskusji!

Polityczne – komentarze społeczne:

"Immigrant Family" Chicago, 1879

1920r.

Artur Szyk, 1939r., wspaniale ukazuje podział klasowy pośród polskich Żydów okresu międzywojennego. Jedna z moich ulubionych Hagad.

Siegmund Forst, poł.XXw.,

Eli Valley. Jeden z najnowszych (opublikowany w Forward rok temu) komentarzy politycznych wykorzystujących motyw czworga dzieci.

Współczesny teatr izraelski - inspiracja motywem czworga dzieci użyta jako komentarz społeczny.

Druga część powyższego występu teatralnego